Wilno i Wileńszczyzna
Ewelina Mokrzecka Jerzy Lewko

O Jurku, co w Mościszkach mistrzów wychował

Nie od dziś wiadomo, że aktywność fizyczna jest kluczem do zdrowia. Jak natomiast zachęcić do niej młodzież i dorosłych w małej miejscowości? Jerzy Lewko, który jest trenerem Szkoły Sportowej Samorządu Rejonu Wileńskiego, udowadnia, że chcieć to móc, a na jego zajęcia przychodzą nie tylko uczniowie.

Późny zimowy wieczór w Mościszkach, miejscowości w większości zamieszkiwanej przez litewskich Polaków, a leżącej prawie przy samej granicy z Białorusią. Mościszczanie idąc jesienią na grzyby, żartują, że czasem zbierają te białoruskie. Niejednego grzybiarza zatrzymała w tych okolicach Straż Graniczna.

Umówiliśmy się z Jurkiem Lewko, że przyjedziemy na jego zajęcia z fitnessu, które prowadzi dla mieszkańców Mościszek.

‒ Co mam wpisać w GPS? ‒ pytam.
‒ Wpisz Mościszki, dojedziecie! – mówi Jurek.

Wpisałam. Jedziemy. Po kilkudziesięciu minutach wjeżdżamy do małej miejscowości. Jest ciemno. Pustka, ale GPS nam mówi, że jesteśmy w Mościszkach. Tak, to tu. Jurek mówił, żebyśmy się zatrzymali przy białym budynku. To szkoła, w której działa również Centrum Wielofunkcyjne. Od 8 lat Jurek prowadzi tu zajęcia dla dzieci i dorosłych – fitness, kickboxing, biathlon i inne. Szkoła po modernizacji jest wyposażona w nowoczesną salę gimnastyczną oraz siłownię. Różni się jednak od pozostałych szkół w pobliskich miejscowościach, bo do późnych godzin wieczornych jest gwarna i pełna ludzi.

‒ To właśnie w szkole w Mościszkach zrodziła się moja miłość do sportu, a historia jest o tyle ciekawa, że jako uczeń klas początkowych ciągle byłem chory. Jak zaczynałem chorować w listopadzie, to do szkoły wracałem dopiero w marcu – zaczyna Jurek, który od zawsze marzył o uprawnianiu sztuk walki, a wiadomo, że na wsi nie ma sal gimnastycznych, klubów sportowych, wyszkolonych trenerów.

‒ Pewnego dnia stał się cud. Mieszkający od dawna w Mościszkach pan Lonia Dobrowolski zaczął nieodpłatnie prowadzić zajęcia karate. Najpierw mnie nie chciał, bo przyszedłem dość późno, ale po jakimś czasie grupa się rozsypała i zostałem tylko ja.

Jurek opowiada, że to właśnie dzięki trenerowi zrodziła się jego miłość do karate. I że to dzięki karate w końcu przestał chorować, zaczął częściej bywać w szkole i interesować się sportem.

‒ Wtedy też pani Regina, nauczycielka wychowania fizycznego, „postawiła mnie na narty” i stąd narciarstwo, moja druga, nierdzewiejąca miłość. Swoje życie związałem ze sportem, poszedłem na studia w tym kierunku, trafiłem do kadry w biatlhonie, byłem mistrzem Litwy w letnim biathlonie. Trenowałem karate unifight, też byłem w kadrze. Reprezentowałem Litwę kilkakrotnie na mistrzostwach świata, na mistrzostwach Europy zdobyłem trzecie miejsce – wymienia.

Dzisiaj Jurek swoją miłością do sportu próbuje zarazić innych. Trzy razy w tygodniu ma zajęcia z fitnessu, kickboxingu. Udziela porad na siłowni. Z dzieciakami ćwiczy narciarstwo biegowe.

‒ Jestem wdzięczny tej szkole za to, co otrzymałem, bo otrzymałem wiedzę, którą mam do tej pory. Jak byłem dzieckiem, nie miałem takich warunków, nie miałem możliwości korzystania z takiego sprzętu, jaki jest dzisiaj. Po prostu wiem, co czują dzieciaki z takich miejscowości, co znaczy uczucie, że ktoś tam w mieście ma dostęp do centrum narciarskiego, biathlonowego, do utytułowanych trenerów. Jestem trochę sentymentalny. Pracuję w Mościszkach już ósmy rok i widzę wyniki. To bardzo miłe uczucie i ogromna satysfakcja, kiedy z takiej szkółki wyrasta mistrz Litwy. Miałem różne propozycje pracy, ale nie chcę zostawiać dzieci na pastwę losu, kiedy wiem, że jeszcze mogę z nimi popracować.

Jurek wychował wielu mistrzów i wicemistrzów. Karolina Banel reprezentowała Litwę wśród juniorów na mistrzostwach młodzieżowych świata w biathlonie, Elwira Branicka była z kolei na europejskim festiwalu olimpijskim, Emilia Siawro –
była mistrzynią Litwy w swojej grupie wiekowej i jest kandydatką do kadry narodowej w przyszłości. W ubiegłym roku dziewczęta z Mościszek zdobyły pierwsze miejsce wśród szkół Litwy w klasyfikacji drużynowej w biegach narciarskich.

‒ Mościszki są unikalne. Mamy nie tylko dobrych narciarzy, ale również piłkarzy, którzy grają w litewskiej kadrze. To taka wysportowana miejscowość – żartuje trener.

Zbliża się godzina 19. Sala powoli się zapełnia – uczennice, młode matki z dziećmi. Starsze panie. Jurek mówi, że jest wymagający, bo na sali trzeba pracować, dopiero wtedy jest wynik.

‒ Mieszkańcy Mościszek bardzo chętnie przychodzą na zajęcia z fitnessu. Mam takiego pana, rekordzistę, który zredukował swoją wagę ze 150 kg do 110 kg w ciągu 8 miesięcy. Ciało ludzkie mnie fascynuje, procesy w nim zachodzące, ciągle się w tym kierunku dokształcam – mówi.

Próbuję dopytać uczniów Jurka, czy to, co robi ma sens? Nikt w to nie wątpi.

‒ Jesteśmy bardzo zadowoleni i wdzięczni panu Jurkowi, że prowadzi te zajęcia. Chodzę tutaj nie po to, żeby mieć ładną figurę i pięknie wyglądać. Zauważyłam, że po tych treningach mam bardzo dużo energii – mówi Ania, mama trzech synów.

Zajęcia Jurka cieszą również jego byłą nauczycielkę WF-u, Reginę Kozłowską.

‒ Takie zajęcia są bardzo ważne dla kobiet, którym dodatkowa aktywność fizyczna jest niezbędna. Trener jest zachwycający, energiczny, umie wciągnąć i zachęcić ludzi do aktywności fizycznej. Bardzo lubię przychodzić na zajęcia do Jurka, który jest moim uczniem. To podwójna przyjemność.

Artykuł powstał w ramach projektu „Ludzie Znad Wilii”, który jest finansowany przez Departament Mniejszości Narodowych przy rządzie Litwy.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!