Wilno i Wileńszczyzna
Małgorzata Kozicz

O „Dziennikach” Michała Römera w Wilnie: Przewodnik po najtrudniejszym czasie

Mówił o sobie, że nie jest ani wyłącznie Litwinem, ani wyłącznie Polakiem. Przenikliwie oceniał realia historyczne i polityczne, a jednak wierzył w pojednanie i zgodne współistnienie obu narodów. Przez niektórych uważany za zdrajcę polskości i ugodowca, dla innych jest wzorem zrozumienia całej skomplikowanej historii relacji polsko-litewskich i specyfiki tych ziem. O Michale Römerze i dziele jego życia - wielotomowych dziennikach - dyskutowano w czwartek w Litewskiej Bibliotece Narodowej im. Martynasa Mažvydasa.

Michał Römer (1880-1945), prawnik, publicysta, działacz społeczny i polityczny, wolnomularz był postacią pod wieloma względami wyjątkową. Jest uważany za jednego z najwybitniejszych specjalistów od prawa (w tym konstytucyjnego) międzywojennej Litwy. Swoje dzienniki pisał codziennie przez 34 lata, zawierając w nich nie tylko celne oceny otaczającej go rzeczywistości, prognozy i wizje polityczne, lecz także szczegółowe opisy napotykanych postaci, życia społecznego, codzienności ówczesnego Wilna i Kowna. W „Dziennikach” nie brak nawet szczegółów intymnych, ponieważ, co rzadkie, Römer nie unikał bardzo szczerego i otwartego pisania o swoim życiu osobistym. Dzieło jego życia badacze nazywają monumentalnym. To właśnie o spuściźnie tej niezwykłej postaci naukowcy z Litwy i Polski mówili podczas dyskusji zatytułowanej „Ład Europy Wschodniej: Polska i Litwa w monumentalnych „Dziennikach” Michała Römera”.

Na początku spotkania do zebranych zwrócił się minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkevičius, który objął wydarzenie patronatem honorowym.

„Mamy coraz więcej okazji do celebrowania naszej przyjaźni i współpracy. Im dalej, tym głębiej patrzymy na nasze korzenie, na historię, na wspólne strony historii, na osobowości. Osobowości, które wyprzedziły swój czas, które widziały to, co najważniejsze. Widziały nie to, co dzieli, lecz to, co łączy. Römer, wybitny prawnik i społecznik, miał wizjonerskie pomysły – na przykład Republika Jagiellonów i inne sposoby współżycia Litwy i Polski, ponieważ sam czuł się i Litwiniem, i Polakiem. Uważał się za spadkobiercę Wielkiego Księstwa Litewskiego, a warto przypomnieć, że WXL wyróżniało się szacunkiem, tolerancją wobec wszystkich narodów, wszystkich religii” – mówił szef litewskiej dyplomacji.

„Patrząc na historię, zawsze spoglądamy także na dzień dzisiejszy. W ubiegłym roku obchodziliśmy stulecie niepodległości obu państw. To solidny i bardzo różnorodny okres czasu, w którym mieszczą się i zwycięstwa, i osiągnięcia, i wydarzenia tragiczne. Obecnie jesteśmy w tej samej drużynie i tworzymy wspólną przyszłość. Kiedy widzimy zadania dnia dzisiejszego, historia i osobowości, które nie dzielą, lecz łączą, dodają nam sił” – podkreślił Linkevičius.

Ambasador RP na Litwie Urszula Doroszewska witając uczestników spotkania powiedziała, że ma „poczucie historyczności tej chwili”.

„Zgromadziliśmy się tutaj – minister Litwy, wolnego i demokratycznego kraju, ambasador Rzeczypospolitej, wolnego i demokratycznego kraju, Polacy i Litwini, naukowcy. Wszystkich nas przyprowadził tu szacunek do postaci Römera i zainteresowanie, co mianowicie prezentujemy, co chcemy powiedzieć światu, tak bardzo tę postać podnosząc. Od lat było zapotrzebowanie, żeby te dzienniki wydać. Wiem, że z różnych środowisk intelektualnych na Litwie i w Polsce podnosiły się takie głosy: to jest wielkie dzieło, trzeba je upublicznić. Bardzo wiele rzeczy się działo, ta idea znajdowała osoby, które ją podtrzymywały, przez jakiś czas jednak to wszystko leżało, czekało na ręce, które to podejmą. Osoby po obu stronach granicy, profesorowie, redaktorzy, również biblioteki, instytucje państwowe, indywidualne osoby dążyły do tego, żeby tę pracę wykonać, żeby tę postać odkryć dla Polaków i Litwinów” – przypomniała ambasador Doroszewska.

Jak powiedział dyrektor Ośrodka KARTA Zbigniew Gluza, doświadczenie wydania dzienników Michała Römera było przygodą wielowymiarową.

„Na końcu tej drogi mam bardzo głębokie przekonanie, że Michał Römer jest przewodnikiem po najtrudniejszym czasie litewskim, po wszystkich punktach trudnych na tej drodze, między rokiem 1920 a początkiem II wojny światowej, kiedy przez cały czas szukał pn dróg między naszymi narodami i państwami. Kraje nie miały stosunków dyplomatycznych, i on był w pewnym sensie uosobieniem tych stosunków, on był zamiast nich. Nie przyjął tego rozdzielenia” – zaznaczył Gluza.

„Mam głębokie przekonanie, że przewodnictwo Romera daje się przełożyć na współczesność, mimo że na co dzień nie jest on „wykorzystywany”. Ciągle nie mamy zamkniętych przeszłych rachunków i on w tym wypadku jest drogą, jest człowiekiem, za którym mogą pójść oba kraje. W tamtym czasie Polska w pewnym sensie go odrzuciła, kiedy wybrał państwowość litewską. Muszę jednak z całą mocą powiedzieć, że III Rzeczypospolita go nie odrzuca. Po wydaniu dzienników zobaczyliśmy pełną aprobatę – od lewa do prawa, całej sceny politycznej Polski” – dodał dyrektor Ośrodka KARTA.

Moderator dyskusji dr Andrzej Pukszto z Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie zwrócił uwagę, że trudno opisać postać Romera. Nie był ministrem ani premierem, za mało powiedzieć o nim, że był prawnikiem. To także dziennikarz, działacz, teoretyk, wybitny politolog, który, według oceny dzisiejszych badaczy, wyprzedził swój czas.

Próby odkrywania Romera podejmowano jeszcze w latach 80-tych XX wieku. W różnych odsłonach badali prace Romera między innymi Jerzy Ochmański, Mindaugas Maksimaitis, Vincas Martinkėnas, Jan Sawicki i wielu innych.

„W 1993 roku pojechałem do Paryża na zaproszenie Jerzego Giedroycia. Po dwugodzinnej rozmowie powiedział on – wy, młodzi naukowcy z Litwy i Polski, powinniście się zjednoczyć, żeby wydać monografię poświęconą Romerowi” – wspominał prof. Rimantas Miknys, dyrektor Instytutu Historii Litwy, wybitny znawca Michała Romera.

Wówczas jednak, mimo zaangażowania historyków z Polski i Litwy, nie doszło do wydania pracy. Rimantas Miknys opracował kilka wydań dzienników Romera w języku litewskim, nadal jednak nie było wersji polskiej.

„Przed rokiem 2013 doszliśmy do wniosku, że koniecznie trzeba zrobić krok naprawczy w relacjach polsko-litewskich, odnosząc się do historii. Omijając konflikty srzed II wojny światowej uniemożliwiamy sobie dialog. Mieliśmy już doświadczenie nawiązania dialogu z Ukraińcami, to było doświadczenie, które pokazywało, że można nawet trudne momenty historii omówić wspólnie” – opowiadał z kolei Zbigniew Gluza z Ośrodka KARTA.

Naukowcy zwrócili się o pomoc do ambasady Litwy w Polsce i ówczesna ambasador Loreta Zakarevičienė przywołała postać Michała Romera. Nawiązała się współpraca naukowców z Warszawy i Wilna, a Jan Sienkiewicz- późniejszy redaktor „Dzienników”, wynalazł kilka pierwszych fragmentów traktujących o relacjach polsko-litewskich.

„To był niezwykły błysk. Poprzez to, jak Romer tłumaczy historię, łagodzi napiecia polsko-litewskie, wskazuje ich źródło – w pewnym sensie je osłabia, bo on sam jest z obu stron” – uważa Zbigniew Gluza.

Rozpoczęła się wieloletnia skrupulatna praca, w której jednym z najtrudniejszych wyzwań było odczytanie pisma Michała Römera – kronikarz pisał drobnymi literami, często na marginesach i w poprzek strony, co nieraz czyniło jego zapiski zupełnie nieczytelnymi. Jak powiedziała redaktor „Dzienników” Agnieszka Knyt, „projekt udał się dzięki duchowi Römera”. „Osobom pracującym nad wydaniem udało się dokonać cudu, ale wszystkie trudności były niczym w porównaniu z tym, jak fascynująca to była praca” – oceniła.

Dzienniki Michała Romera obejmują ponad 20 tys. stron. Drukiem ukazało się 6 tys. stron, toteż badacze musieli dokonać surowej selekcji.

„Naszym kryterium było nieunikanie spraw trudnych. Staraliśmy się, aby w dziennikach zawarły się wszystkie najważniejsze postaci i zdarzenia. Obie strony – polska i litewska – ważyły, czy czegoś nie tracimy” – podkreśliła redaktor.

Zdaniem prof. Leszka Zasztowta z Uniwersytetu Warszawskiego, dzienniki Römera to także swego rodzaju „Metryka Litewska” 20-go stulecia, podstawowe źródło do dziejów Litwy, w którym Römer nie tylko drobiazgowo opisuje życie polityczne wszystkich społeczności – polskiej, litewskiej, białoruskiej, żydowskiej, trafnie charakteryzuje lokalnych polityków i ich ewolucje światopoglądowe czy ukazuje genezę konfliktów etnicznych. To także zapis codzienności, która, zdaniem historyka, może dziś posłużyć do rekonstruowania zakątków historycznych Wilna. „Nie mówię o ulicy lupanarów, którą również Romer opisuje dokładnie, ale na przykład dawne restauracje, teatry” – żartował profesor.

Dla prof. Leszka Zasztowta dzienniki Römera były cennym odkryciem nie tylko ze względu na wartość historyczną – dzięki nim poznał też dzieje własnej rodziny, która przed wojną mieszkała w Wilnie, a dziadek profesora, Aleksander Zasztowt, był jednym z najbliższych przyjaciół Römera.

„W wielu rodzinach wywodzących się z Litwy o tym się nie rozmawia, nie wraca się do tych rzeczy. Informacje, które uzyskałem od swoich rodziców na temat dziejów mojej rodziny były bardzo skromne i dopiero dzienniki Römera dały mi szansę na zrozumienie, jak to się działo, jak to wszystko przebiegało. Przeżyłem w tym czasie jakiś catharsis. Wtedy zrozumiałem, jak genialna jest wartość tych dzienników. Dziesiątki, setki ludzi opisanych szczegółowo w różnych momentach ich życia, jak fotografie wykonane przez krytycznego świadka, który pokazuje życie ludzi w różnych – trudnych, kompromitujących, dobrych, pięknych momentach” – mówił Leszek Zasztowt.

Zdaniem Rimantasa Miknysa, Michał Römer był nie tylko człowiekiem opisującym, ale też widzącym i analizującym. „Tej analizy dokonywał nie tylko w swoich zapiskach, ale też w swoim postępowaniu. Przechodził ewolucję poglądów nie dlatego, że był ugodowcem, ale ponieważ potrafił zobaczyć, gdzie jest główny wektor każdego procesu” – podsumowa badacz.

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!