Niemal 50 tys. osób dołączyło do Łańcucha Wolności dla Białorusi

Około 50 tys. mieszkańców Litwy dołączyło niedzielnym wieczorem do masowej akcji solidarności z Białorusią. "Ten łańcuch, skierowany w stronę Białorusi ma niezwykle wymowny wyraz, ponieważ nie tylko politycy i przywódcy państw są zaangażowani we wspieranie przemian demokratycznych na Białorusi, ale również prości ludzie chcą pokazać swoją wielką solidarność" – tłumaczy politolog A. Pukszto.

zw.lt
Niemal 50 tys. osób dołączyło do Łańcucha Wolności dla Białorusi

Fot. Joanna Bożerodska

W ramach najnowszej akcji solidarności z Białorusią, nawiązującej nazwą do Bałtyckiego Łańcucha z 1989 r., zgromadziły się dziesiątki tysięcy mieszkańców Litwy. Kolejny „żywy łańcuch” złączył się w niedzielę wieczorem, ciągnąc się od wileńskiego placu Katedralnego do granicy litewsko-białoruskiej

„Jest to bardzo ważna inicjatywa i bardzo symboliczna, dlatego że ten łańcuch, który miał miejsce w 1989 r. odbił się bardzo wielkim echem na całym świecie.” – powiedział Andrzej Pukszto, politolog, kierownik Katedry Politologii na Uniwersytecie Witolda Wielkiego.

Fot. Joanna Bożerodska

Niedługo przed godziną 19:00 główna kandydatka białoruskiej opozycji Swiatłana Cihanouska zwróciła się do uczestników akcji zachęcając, aby złapali się za ręcę. Tym samym powstał Łańcuch Wolności będący symbolem wsparcia dla przemian na Białorusi. Uczestnicy akcji wspólnie odśpiewali „Żywie Biełaruś!”, a także hymn Republiki Litewskiej. Na Placu Katedralnym wzniesiono balon z 15-metrową flagą Białorusi.

Co istotne, wydarzenia ostatnich tygodni na Białorusi mają także znaczenie dla Polaków. Jak tłumaczy politolog Mariusz Antonowicz: „Od tej dyktatury cierpią również Polacy na Białorusi. Jest oczywiste, że nadeszła chwila dla Alaksandra Łukaszenki żeby odejść, kiedy już sami Białorusini chcą przemian. Część społeczeństwa polskiego rozumie, że demokratyczna Białoruś i nowy przywódca otwierają nowe możliwości – dla Polaków na Litwie, dla Litwy i dla Polski”.

Fot. Roman Niedźwiecki

Ocena reakcji społeczności polskiej na wydarzenia z ostatnich tygodni nie jest jednak czysto pozytywna. „Hańbiącą, skandaliczną jest postawa Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Tak samo skandaliczna jest postawa prezesa Związku Polaków na Litwie, który jak najbardziej powinien być po stronie przemian demokratycznych i wyrazić powinien poparcie dla Związku Polaków na Białorusi” – wskazał dobitnie szef Katedry Politologii UVD, A. Pukszto.

„Część Polaków, w tym Waldemar Tomaszewski czy Zbigniew Jedziński grają na rosyjski elektorat i na tych, którzy oglądają rosyjską telewizję. Nie jestem jednak przekonany, czy wszyscy Rosjanie są tak łukaszenkowscy jak kierownictwo polskiej partii na Litwie” – rozważa M. Antonowicz. „Łukaszenka gra teraz antypolską kartą. Straszy, że to jest polska interwencja, że polskie flagi już w Grodnie wiszą” – powiedział politolog, jednocześnie deklarując, że sam weźmie udział w akcji poparcia dla Białorusi wraz z Polskim Klubem Dyskusyjnym.

Fot. Lukas Balandis/BNS

Mówiąc o istocie niedzielnego wydarzenia A. Pukszto podsumowuje: „tutaj też jesteśmy w takiej permanentnej walce o prawa człowieka. Bo przecież chodzi tutaj, i na Białorusi i na Litwie, czy to dla polskiej mniejszości czy dla innych, o stworzenie przestrzeni praw człowieka. Prawa mniejszości narodowych są nierozłącznie związane z wolnością słową, z wolnością wypowiedzi swoich myśli, z wolnością wyznania – to wszystko składa się na całokształt praw człowieka. Dlatego Polacy na Litwie muszą pokazać, że są przywiązani do tych standardów europejskich, że są świadomomymi bojownikami o prawa mniejszości narodowych i praw człowieka w ogóle” – skonstatował politolog.

PODCASTY I GALERIE