Wilno i Wileńszczyzna
zw.lt

Naudžiūnienė: W podręcznikach do historii Polacy na Litwie prawie nie istnieją

"Nauczyciele wskazują, że przedstawienie historii Żydów i Polaków na Litwie jest najbardziej skomplikowane, w przypadku tych ostatnich zwłaszcza z powodu kwestii Wilna. Pedagodzy niechętnie mówią na te tematy, o wiele łatwiej mówić o karaimskich kibinach" - powiedziała w "Dniu na dwa głosy" dr Akvilė Naudžiūnienė, autorka pracy "Mniejszości narodowe w szkolnej narracji historycznej na Litwie w latach 1918-2018".

Naudžiūnienė: W podręcznikach do historii Polacy na Litwie prawie nie istnieją

Rozmówczyni przyznaje, że pierwszą zachętą do zainteresowania historią mniejszości narodowych były dla niej wykłady na Uniwersytecie Wileńskim, które prowadzili Jurgita Virbickienė, Grigorojus Potašenko, Lara Lempertienė. „Później zainteresowanie przerodziło się w swego rodzaju złość z powodu tego, jak mniejszości narodowe i ich historia są na Litwie przedstawiane. Zarówno podczas przygotowania różnych prac pisemnych, jak i podczas wykładów, zaczęłam zauważać, że historia mniejszości narodowych albo bywa wypaczana, albo przedstawiana z błędami. Pojawiła się przyjemność tropienia tych błędów, a po niej zainteresowanie – z czego te błędy wynikają, jak kształtowana jest narracja historyczna na Litwie” – opowiada Naudžiūnienė.

Jej praca doktorska obejmuje okres od dwudziestolecia międzywojennego, poprzez czasy Związku Sowieckiego, aż do współczesnej Litwy.

„W okresie międzywojennym mniejszości narodowe były przedstawiane najczęściej nie na lekcjach historii, a geografii czy poznania kraju, z punktu widzenia etnograficznego. Mniejsze wspólnoty narodowe były pomijane, na przykład Karaimowie pojawiają się dopiero we współczesnych podręcznikach” – zauważa badaczka.

„Wraz z II wojną światową w ogóle ucicha narracja dotycząca mniejszości narodowych, tak jakby ich nie było, jak gdyby ci wszyscy ludzie gdzieś zniknęli. Oczywiście, w przypadku Żydów większa część społeczności została zniszczona, dlaczego jednak nie mówimy o tym, jak i czym żyje pozostała jej część?” – wskazuje Akvilė Naudžiūnienė.

„Obecnie na Litwie o historycznych mniejszościach narodowych mówi się przez pryzmat historyczny, jako o prawie nieistniejących czy widocznych poprzez różne relikty etnograficzne: kuchnię, stroje ludowe. Nie mówi się o tym, jak te społeczności żyją w rzeczywistości, nie ma związku ze współczesnością” – wymienia autorka pracy.

Jeśli chodzi o Polaków, historyk przyznaje, że w litewskich podręcznikach okresu międzywojnia zauważalna jest pewna wrogość wobec Polaków, wywołana kwestią Wilna, podkreślany jest smutek Litwinów z powodu tej straty.

„Tymczasem kulturowo o Polakach mówi się bardzo mało. Można założyć, że taka mała ilość informacji wynika z tego, że kultura polska i litewska nie różnią się od siebie tak bardzo. Polaków i Litwinów łączy religia, tradycje etniczne – szczególnie w regionie wileńskim -są wymieszane, dlatego trudno mówić o tych różnicach, a tym bardziej unika się mówienia o podobieństwach do Polaków, mówi się o spolszczeniu Litwinów, które przedstawiane jest jako zjawisko negatywne” – mówi Naudžiūnienė.

„Do dziś utrzymuje się postrzeganie polskiej mniejszości narodowej jako problemu. Jest to zwłaszcza widoczne w kontekście Unii Lubelskiej – to przegrana Litwinów wobec Polaków i spolszczenie Litwinów. To zmienia się bardzo powoli. Mimo że pojawiają się nowe książki, nauczyciele często korzystają również ze starszych podręczników” – dodaje.

Jak wynika z wywiadów z nauczycielami, najbardziej skomplikowane dla ich jest przedstawienie historii Żydów i Polaków na Litwie, w przypadku tych ostatnich zwłaszcza z powodu kwestii Wilna, która jest ich zdaniem największym konfliktem obojga narodów. „Nauczyciele niechętnie mówią na te tematy, o wiele łatwiej mówić o karaimskich kibinach, w sprawach polskich zaś pojawia się podwójny wymiar. Zwłaszcza jest to widoczne na Wileńszczyźnie, gdzie nauczyciele podczas lekcji stykają się z uczniami różnych narodowości” – tłumaczy badaczka.

” W swojej pracy konstatuję, że litewskie nauczanie historii jest etnocentryczne. W 2004 roku po wstąpieniu do Unii Europejskiej zaczęto wiele mówić o ideach kształcenia wielokulturowego, wieloetnicznego. Próbowałam zrozumieć, jak te pomysły są w rzeczywistości stosowane w edukacji na Litwie. Zarówno wywiady z nauczycielami, jak i badanie treści podręczników pokazały całkowicie etnocentryczne spojrzenie na historię. Oczywiście, jest w niej miejsce na mniejszości narodowe, nie są one jednak zintegrowane z całością, to raczej barwne opowieści na marginesie” – wskazuje Akvilė Naudžiūnienė.

Jej zdaniem dla zrozumienia historii Litwy i jej traumatycznych doświadczeń potrzebne jest rozszerzenie narracji na temat mniejszości narodowych. „Zbyt gwałtowna zmiana narracji etnocentrycznej na wieloetniczną może jednak wywołać negatywną reakcję. Sądzę, że trzeba poszukiwać dodatkowych sposobów na włączenie mniejszości narodowych do historii Litwy”.

Podstawowe rekomendacje zawarte w jej pracy to między innymi mówienie o różnicach wspólnot narodowych, ale też o możliwościach koegzystencji, poznania się nawzajem i dostrzegania różnych stanowisk na temat wydarzeń historycznych.