Wilno i Wileńszczyzna

Nauczycielka z Kraszewskiego: Szukając swoich korzeni, nie musimy wędrować na koniec świata

Szukając swoich korzeni, nie musimy wędrować na koniec świata. Mam nadzieję, że rząd i politycy, którzy pracują na rzecz dialogu między kulturami, docenią społeczną rolę nauczyciela i jego wpływ na otaczające go środowisko - mówi nauczycielka języka polskiego z Gimnazjum J.I. Kraszewskiego w Wilnie Łucja Czetyrkowska.

Emiliana Kowalewska: Jako absolwentka Gimnazjum im. J.I.Kraszewskiego, a obecnie studentka filologii polskiej Uniwersytetu Wileńskiego, chciałabym zadać Pani kilka pytań o Pani zawodzie.

Od ilu lat pracuje Pani w szkole?

Łucja Czetyrkowska: W tej szkole, w Nowej Wilejce, pracuję od 1981 roku, czyli 37 lat. Uważam, że każdy rok pracy jest na swój sposób ciekawy i interesujący.

Dlaczego została Pani nauczycielką? Co się przyczyniło do tej decyzji?

Od dzieciństwa lubiłam wcielać się w rolę nauczycielki. Będąc uczennicą, często chodziłam do młodszych klas, by zorganizować im różne gry i zabawy. Lubiłam czytać polską literaturę, szczególnie pociągała mnie twórczość Elizy Orzeszkowej. Fascynowały mnie postacie nauczycielek w utworach literackich, więc czułam, że muszę coś podobnego studiować. Zdecydowałam się na polonistykę. Ukończyłam pięcioletnie studia ze specjalizacją nauczania języka polskiego i geografii na Wileńskim Instytucie Pedagogicznym (obecnie Litewski Uniwersytet Edukologiczny).

Dlaczego wybrała Pani akurat polonistykę?

To właśnie czytanie, ale nie tylko polskiej, lecz także rosyjskiej literatury wpłynęło na mój wybór studiów.

Jak to się stało, że postanowiła Pani uczyć w Gimnazjum im. J.I.Kraszewskiego?

Wybór tej szkoły to najlepsza decyzja w moim życiu. Moim zdaniem, to taki patriotyzm lokalny. Lubię moją szkołę, w której uczyli się moi bliscy: moja mama, moje siostry i moi synowie. Podczas spotkań absolwentów zauważyłam, że wielu nauczycieli, którzy tutaj pracują, ukończyli właśnie tę szkołę i wracali tu pracować. Moja wychowawczyni Pani Helena Zakrzewska była dla mnie wielkim wzorem.

Co jest najtrudniejsze w zawodzie nauczyciela?

Jest to najpiękniejszy, a zarazem najtrudniejszy zawód. To też odpowiedzialność. Wymaga nie tylko szerokiej wiedzy, ale wielu umiejętności, systematyczności i bezgranicznej miłości. Przyjmowanie różnych ról i wypełnianie różnych obowiązków. Myślę, że to trudny zawód, dlatego że trzeba pracować z ludźmi, kierować nimi, wychowywać, oceniać. To praca z osobami niedojrzałymi, trudnymi, bo takie są nastolatki i dzieci. Może brak zrozumienia u uczniów, że piękno naszej mowy ojczystej i bogactwo literatury czyni człowieka bardziej wrażliwym, że ogólna wiedza zdobyta w szkole być może niekoniecznie się przyda w konkretnym zawodzie, ale w końcowym efekcie posłuży do ogólnego rozwoju, dojrzałości intelektualnej.  Poza tym w świecie współczesnych technologii trzeba uczniom wskazać, gdzie można znaleźć informację, aby z niej dobrze skorzystać. Uczniowie są dziś otwarci, odważni, nie boją się wypowiadać swych myśli. To z pewnością inne pokolenie niż nasze. Chcą osiągnąć więcej, jednak wkładają często tylko minimum wysiłku. Nauczyciele zawsze żartują, że jeżeli ocena jest marna, to winę ponosi nauczyciel, a jeżeli jest dobra, oznacza, że uczeń jest mądry.

Niedawno maturzyści zdawali ustny egzamin z języka polskiego. Jak im poszło?

Ustny poszedł dobrze, bo łatwo się do niego przygotować zawczasu, ponieważ mają podany temat. Jeżeli uczniowie trochę przeczytali, poszukali informacji na stronach internetowych, to nie było im trudno, by tego się nauczyć. Myślę, że tego nie można będzie powiedzieć o egzaminie pisemnym. Tutaj wielkie znaczenie ma styl i znajomość pisowni wyrazów. Cieszę się, że jeszcze mają czas, by się czegoś nauczyć.

Jako nauczycielka z wieloletnim stażem na pewno może Pani udzielić pewnych rad maturzystom i tym, którzy w przyszłości chcieliby zostać nauczycielami języka polskiego…

Maturzyści, rozsądnie przyjmujcie odpowiednie dla siebie, dobre decyzje. Decydujcie się na studiowanie zawodu nauczyciela. Musicie zmienić dzisiejsze pokolenie starszych nauczycieli. Kto chciałby zostać nauczycielem języka polskiego, to powinien pamiętać, że tylko dwa dary można przekazać dzieciom, jeden dar to … korzenie, drugi to … skrzydła. Korzenie – to wspólna przeszłość, dziedzictwo kulturowe, a skrzydła – to nadzieja na wspólną przyszłość. To inspiruje nas, Polaków na Litwie, do tego, aby mieć możliwość pielęgnacji i rozwoju języka ojczystego oraz swojej kultury. Szukając swoich korzeni, nie musimy wędrować na koniec świata.. „Szkoła jest tyle warta, ile wart nauczyciel” (Adolf F. Diesterweg). Mam nadzieję, że rząd i politycy, którzy pracują na rzecz dialogu między kulturami, docenią społeczną rolę nauczyciela i jego wpływ na otaczające go środowisko.

Rozmawiała Emiliana Kowalewska, studentka I roku filologii polskiej na Uniwersytecie Wileńskim

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!