„Murrr… Café”, czyli pierwsza kocia kawiarnia w Wilnie

„Mamy zakaz przeszkadzania kotu, który śpi, nie można także dręczyć czy w jakikolwiek sposób zaczepiać zwierzaków” – powiedział zw.lt Liudas Basiulis, założyciel i właściciel pierwszej kociej kawiarni w Wilnie „Murrr... Cafe”, która została otwarta pod koniec kwietnia. Moda na kocie kawiarnie narodziła się w Japonii. Stamtąd przeniosła się do Europy. Najpierw do Wiednia, a później do innych europejskich miast.

Bartek Borys

Na początku chciałbym zapytać o Twoje inspiracje, jeśli chodzi o otwarcie kociej kawiarni w Wilnie?

Wszystko zaczęło się od mojej dziewczyny. Jest wielką miłośniczką kotów i to ona jako pierwsza pokazała mi zdjęcia przedstawiające kocie kawiarnie w Japonii. Pomyśleliśmy wtedy, że otworzenie takiego miejsca w Wilnie byłoby świetnym pomysłem. Dwa albo trzy lata temu pierwsze taka kawiarnia została otwarta w Wiedniu. Wtedy zrozumieliśmy, że nasze marzenia mogą być zrealizowane, skoro szlaki w Europie zostały już przetarte.

W jaki sposób koty, które obecnie mieszkają w kawiarni, się w niej znalazły? Wzięliście je ze schroniska dla zwierząt czy też z innego miejsca?

Wszystkie koty dostaliśmy od ludzi. Część z nich żyła w mieszkaniu przez całe życie, natomiast część została przez swoich poprzednich właścicieli wzięta ze schroniska. Niemniej jednak właściciele wszystkich kotów w pewnym momencie zdali sobie sprawę, że z różnych powodów, nie mogą się dłużej nimi zajmować. I wtedy my wzięliśmy je do nowego domu.

Ile kotów jest obecnie w „Murrr… Cafe”?

Obecnie mamy cztery koty. Mursa to czarna kotka, Kofis jest brązowym kocurem, Faustas jest długowłosym kocurem, a Milka biało – czarną kocicą. Mursa jest bardzo towarzyską kotką, która lubi się bawić zarówno w ludźmi, jak i z innymi kotami. Podobnie Kofis. On natomiast bardzo często urządza sobie zapasy z Faustasem. Milka jest najstarsza. Nie jest tak towarzyska jak inne koty. Jest raczej spokojna, lubi dużo spać. Jest jednak bardzo przyjacielska, choć ma trochę mniej energii, niż pozostali mieszkańcy kociej kawiarni.

Jakie warunki sanitarne muszą być spełnione, żeby koty mogły przebywać w miejscu, w którym serwuje się jedzenie i napoje?

Zgodnie z prawem, żeby otworzyć kocią kawiarnię, musieliśmy urządzić dwa osobne pomieszczenia. Jedno, w którym będą koty, a drugie w którym jest podawane jedzenie. W obu jednak nasi klienci mogą się napić i coś zjeść. I tylko od nich zależy, czy chcą zabrać swoje zamówienie do kociego pokoju i zjeść w ich towarzystwie. Poza tym wszystko musi wyglądać perfekcyjnie jeśli chodzi o czystość pomieszczeń. Musimy – co z przyjemnością oczywiście robimy – dbać o nasze zwierzaki, przycinać ich pazurki, a także odwiedzać regularnie weterynarza. Jest wiele wymogów, niemniej jednak spełniliśmy wszystkie, dzięki czemu mogliśmy otworzyć naszą kawiarnię bez żadnych problemów.

Jakie produkty w swojej ofercie ma „Murrr… Cafe”?

Dla naszych klientów serwujemy kawę, herbatę oraz napoje bezalkoholowe. Mamy w swojej ofercie również muffinki, sernik, owoce, lody oraz kanapki.

Sami wszystko przygotowujecie?

Nie, w naszej kawiarni nie ma kuchni. Wobec tego wszystko kupujemy od naszych dostawców.

Jak mógłbyś opisać układ przestrzenny kawiarni? Czego może się spodziewać osoba odwiedzająca Was po raz pierwszy?

Mamy dwa główne pomieszczenia. W pierwszym z nich, do którego wchodzimy, znajduje się bar, w którym można dokonać zamówienia, a także kilka stolików i krzesełek oraz, oczywiście, toaleta. W drugim pokoju, oddzielonym przezroczystą ścianą i drzwiami, mieszkają nasze zwierzaki. Tam również znajdują się stoliki wraz z krzesełkami. Klient sam decyduje, czy chce coś wypić lub zjeść razem z kotami. W kocim pokoju jest także niewielkie wyjście dla kotów, prowadzące do ich „sypialni”. Tam udają się nasze koty by odpocząć, skorzystać z kuwety, a także by coś zjeść.

Czy macie jakieś zasady, których klienci muszą przestrzegać, w kontaktach z kotami?

Tak, mamy kilka zasad, które są wywieszone na ścianie w kocim pokoju i których klienci muszą przestrzegać. Jedną z nich jest zakaz przeszkadzania kotu, który śpi. Nie można także dręczyć czy w jakikolwiek sposób zaczepiać zwierzaków, np. poprzez zmuszanie je do zabawy.

Czy macie w planach zwiększenie liczby kotów?

Mamy jeszcze jednego kota, który jednak jest chory i dlatego znajduje się teraz u nas w domu. Być może, kiedy wyzdrowieje, wróci do kawiarni. Ogółem mamy pozwolenie na posiadanie sześciu kotów. Nie wykluczamy, że właśnie tyle ich będzie w przyszłości, ale póki co cztery zwierzaki wydają się optymalnym rozwiązaniem.

Jak wygląda Wasz marketing? Gdzie można się czegoś o pierwszej wileńskiej kociej kawiarni dowiedzieć?

Reklamę ograniczamy w zasadzie do internetu. Mamy swoją oficjalną stronę http://kaciukavine.popo.lt, a także profil na facebooku https://lt-lt.facebook.com/CatCafeVilnius.

Jaki klient jest Waszym celem? Skupiacie się głównie na miłośnikach kotów? Czy raczej będziecie się starali konkurować z innymi wileńskimi kawiarniami?

Tak, miłośnicy kotów i – szerzej mówiąc – zwierząt są naszym głównym celem, to przede wszystkim dla nich zostało stworzone to miejsce. Do naszej ewentualnej konkurencji zaliczyłbym raczej inne kocie kawiarnie o ile takie powstaną.

Czy uważasz, że z biznesowego punktu widzenia, miejsce takie jak kocia kawiarnia, które skierowane jest do specyficznego klienta, ma w dłuższej perspektywie rację bytu?

Myślę, że tak. Jeśli w przyszłości interesy będą szły tak jak teraz, będziemy zadowoleni. Jesteśmy dobrej myśli i z optymizmem patrzymy w przyszłość.

Dzięki za rozmowę!

„Murrr… Cafe”, pierwsza wileńska kocia kawiarnia, znajduje się na ulicy Zawalnej 38 (Pylimo g. 38). Jest otwarta codziennie od 11:00 do 21:00.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej