Motocyklem do domu dziecka w Solecznikach

We wtorek wieczorem solecznicki klub motocyklowy SLC Moto wraz z wileńskim klubem motocyklowym BMW Motorrad odwiedzi solecznicki dom dziecka. Motocykliści z Solecznik podarują dzieciom dwa rowery. Proponujemy krótką rozmowę z szefem nieformalnengo klubu motocyklistów z Solecznik, Edwinem Wołoszewiczem:

Jacek J. Komar
Motocyklem do domu dziecka w Solecznikach

Motocyklisci z Solecznik w Wisaginie. Fot. Klub SLT.

– Jak długo już działacie?

– Działamy od czterech lat. Co prawda nie zarejestrowaliśmy jeszcze naszego klubu i działamy nieformalnie. Chcemy jednak to zrobić w najbliższym czasie.

– Jakie są kryteria członkostwa w Klubie?

– Członkami Klubu są mieszkańcy Solecznik i okolic. Zapraszamy do nas właśnie mieszkańców rejonu.

– Jakie są wasze cele?

– Może tak inaczej. Zacznijmy od samego początku. Kilka lat temu z kolegami jeździliśmy po rejonie. Widzimy w Ejszyszkach, że ktoś przejechał, widzimy, że w Jaszunach jeździ jakiś motocyklista. No i doszliśmy do wniosku, że dobrze byłoby zebrać wszystkich miłośników motocykli i jazdy na nich w jednym klubie – klubie solecznickim. To pozwoliłoby na organizowanie jakiś wspólnych akcji, imprez dla ludzi podobnie myślących.

Dlatego założyłem na Facebooku fanpage, który zaczął skupiać miłośników motocyklów w rejonie. Potem zaczęliśmy organizować wspólne akcje. Niestety z powodu pandemii ostatnią akcję zorganizowaliśmy w 2019 r. Nazwaliśmy ją „Pierwszy raz na motocyklu”. Okazało się, że akcja spodobała się. I to tak bardzo, że chcemy powtórzyć ją w tym roku.

Wszyscy wiedzą, że wokół nas jest pełno ludzi, którzy kiedyś tam byli zainteresowani motocyklami, mieli motocykle, próbowali na nich jeździć i opowiadali swoim bliskim o swoich marzeniach czy też doświadczeniach. Postanowiliśmy więc przybliżyć te hobby mieszkańcom Solecznik. Na spotkaniu opowiadaliśmy o motocyklach i o tym, jaką to przygodą jest jazda na motocyklu. Na końcu woziliśmy na naszych stalowych rumakach wszystkich chętnych po okolicach Solecznik, aby poczuli smak takiej jazdy.

– Wasz klub zrzesza osoby w jakim przedziale wieku?

– W klubie nie ma ograniczenia wielu. Jedno jest jasne – członek klubu musi mieć prawo jazdy na motocykl. U nas nie ma tak, że ktoś może ukryć się w grupie bez prawa jazdy.

– A w klubie macie jakich motocyklistów? Same młode osoby? Czy też są starsze?

– Najmłodszym członkiem klubu jest obecnie dziewczyna w wieku 19 lat. Zresztą w klubie mamy trzy dziewczyny. Jeśli chodzi o najstarszego członka, to ma on gdzieś w okolicy 40 lat.

– Na razie klub jeździ raczej po okolicach Solecznik? Czy też organizujecie rajdy po całej Litwie?

– Na razie raczej nie organizujemy rajdów po Litwie. Ale poszczególni członkowie jeżdżą po Europie – ktoś był w Norwegii, ktoś w Austrii itd. Ale np. dwa tygodnie temu klub pojechał do Ignaliny. Jeździliśmy po jej okolicach. Mamy plany uczestnictwa w rożnych zlotach motocyklistów na Litwie i za granicą, ale musimy zebrać więcej ludzi, aby utworzyć własną grupę.

Dlatego serdecznie zapraszamy wszystkich miłośników motocykli do wstąpienia do naszego klubu.

– Czyli, jak rozumiem, w przyszłości także zloty międzynarodowe? Np. w najbliższej Polsce?

– Jak najbardziej. Na początek chcieliśmy wziąć udział w zlocie motocykli na Białorusi… ale okazało się, że nie jest to takie proste i nie udało się nam pojechać na ten zlot. Myślę, że złoty w Polsce są dla nas bardziej osiągalne i pracujemy nad tym.

– Dziś bierzecie udział w akcji „Motocykliści dla dzieci”. O co chodzi w tej akcji?

– Akcję zorganizował wileński „BMW motorrad klubas”. Od razu zareagowaliśmy i dołączyliśmy do tej akcji. Okazało się, że dzieci z Domu Dziecka w Solecznikach chcą mieć rowery. Skontaktowałem się z naszymi członkami klubu, znaleźliśmy sponsorów z Solecznik, którzy dali pieniądze na zakup dwóch rowerów. Jesteśmy wdzięczni sponsorom.

Ale na zakończenie chciałbym jeszcze powiedzieć o jednej sprawie.

– O jakiej?

– O nas, o motocyklistach. Panuje w rejonie bardzo negatywny stosunek do motocyklistów. Szczególnie miejscowej policji. Oczywiście zawsze i wszędzie znajdą się czarne owce. Gdzieś jakiś jeden z drugim kupi sobie motocykl i zaczyna się popisywać. Niestety, takie zachowanie rzutuje potem na wszystkich miłośników motocykli. Dla nas jest to hobby, czyli zajęcie po pracy czy też po szkole. Mamy rodziny, pracę, nie chcemy nigdzie się popisywać, chcemy po prostu pojeździć sobie – przewietrzyć głowę. A policja patrzy na nas jak na jakiś chuliganów czy piratów drogowych. My jazdę na motocyklach traktujemy jak odpoczynek – np. po pracy. Wystarczy, że w rejonie pojawi się jakiś jeden taki pirat i cała policja już staje na nogi i łapie każdego na motocyklu. My nie jesteśmy tacy. Chcielibyśmy, aby ludzie i policjanci to rozumieli.

– Miejmy nadzieję, że policjanci usłyszą Pana.

– Bardzo bym chciał.

– Dziękuję za rozmowę

PODCASTY I GALERIE