Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

Mniejszości narodowe potrzebują szacunku

Dlaczego mniejszościom narodowym brakuje szacunku ze strony państwa? Dlaczego nacjonalizm i neoliberalizm mogą marginalizować mniejszości narodowe? Dlaczego Litwini nic nie wiedzą o Polakach? – tym i innym zagadnieniom była poświęcona konferencja o polityce państwa względem mniejszości narodowych, zorganizowana przez socjaldemokratów. Na konferencji nie zabrakło również głosu litewskich Polaków.

Konferencja odbyła się w sobotę (15 września) w Domu Kultury Polskiej. „Od początku kadencji chcieliśmy zorganizować taką konferencję z udziałem naukowców oraz praktyków, aby nie zamknąć się tylko wewnątrz własnej partii. Moim zdaniem, dyskusja przyniosła pewne owoce i mam nadzieję, że część pomysłów znajdzie się w naszym programie partyjnym” – powiedział zw.lt Rober Duchniewicz, radny rejonu wileńskiego i prezes rejonowego oddziału socjaldemokratów, który był jednym z organizatorów. Nie wyklucza, że dyskusja będzie dobrym przykładem również dla innych partii.

2×2=5

Polityk Imantas Mielianas, który był moderatorem dyskusji, w rozmowie z portalem powiedział, że chociaż odpowiednich rozwiązań nadal brak, to nadal pozostaje optymistą. „Jestem jednym z tych, którzy o tym mówią od 30 lat. Niestety sytuacja nie zmienia się tak szybko, jak by się chciało. Te dziesięciolecia przekonały mnie, że tkwiące w społeczeństwie stereotypy, hamują proces. Potrzebujemy czasu i cierpliwości. Niestety nawet w sprawach – zdawałoby się oczywistych – są problemy. Wiemy, że dwa razy dwa równa się cztery, ale jeśli większość społeczeństwa mówi, że jest to pięć, nie pozostaje nic innego, jak ciągłe powtarzanie. Tymi lub innymi słowami, w tej lub w innej grupie. Nie można lekceważyć żadnej formy rozmowy ze społeczeństwem. Aż do czasu, kiedy te rozmowy przyniosą odpowiednie efekty. Czas nic nie zdziała” – zaznaczył Mielianas.

Zdaniem polityka, który w przeszłości był m.in. koordynatorem Rady Wspólnot Mniejszości Narodowych, pewien postęp można zauważyć. „Progres polega na tym, że nadchodzi nowe pokolenie, które w mniejszym stopniu kieruje się stereotypami i fobiami. Po drugie, te sprawy o których mówimy od 30 lat zaczynają „obrastać mięśniami”, stają się jakby czymś oczywistym. Są przedyskutowane na różne sposoby. Sytuacja jest inna niż w 1988 roku, kiedy na licznych spotkaniach zwolenników niepodległości czułeś się białą wroną. Ludzie byli absolutnie nie przygotowani nie tylko do rozmowy, ale nawet do myślenia, ponieważ byli święcie przekonani, iż miejscowi Polacy są po prostu spolszczonymi Litwinami. Sądzono, że w ciągu kilkunastu lat Piłsudski ich spolszczył, więc za jakieś 14-15 lat my ich z powrotem zlituanizujemy. Teraz przynajmniej takich głupstw nie ma” – podkreślił Mielianas.

Litwini nie wiedzą o miejscowych Polakach

Dyrektor Gimnazjum Jana Pawła II Adam Błaszkiewicz poruszył kwestię kształtowania postawy obywatelskiej w szkołach mniejszości narodowych.

„Chciałem udowodnić, że szkoły polskie lub szkoły mniejszości narodowych wkładają więcej wysiłku w kształtowanie postawy obywatelskiej niż szkoły litewskie. Bo Polacy wiedzą więcej o Litwinach, niż Litwini o miejscowych Polakach. Wiele faktów wskazuje na to, że Litwini z kursu szkolnego nie dowiadują się, że w kraju mieszka 200-tysięczna grupa Polaków, która nie przyjechała tutaj, jak Tatarzy najazdem. Społeczeństwo jest niedoinformowane, bo podręczniki i programy wskazują, że takie niedokształcenie będzie przechodziło na kolejne pokolenia. W podręczniku podstaw obywatelskich w rozdziale o mniejszościach narodowych są chyba tylko trzy zdania o tym, że na Litwie są Polacy. Tego po prostu jest za mało. Dlatego postawy obywatelskie trzeba kształtować nie tylko w szkołach mniejszości narodowych, ale również w litewskich. Nam wszystkim brakuje tej podstawy” – podkreślił Błaszkiewicz.

Dodał, że ignorowanie postulatów mniejszości narodowych wykrzywia rzeczywistość. Co zobrazował pewnym kawałem. „Przypuśćmy, że jest autobus jadący z ulicy Kalwaryskiej na dworzec. W autobusie jest jednak mniejszość, która chce wysiąść przy Zielonym Moście. Jeśli jednak mamy głosowanie większościowe, to wszyscy okażą się na dworcu” – żartował dyrektor.

Nie bezpieczeństwo, a szacunek

„Polacy na Litwie stanowią największą mniejszość narodową na Litwie. Mamy własną partię, ta partia ma własną frakcję w Sejmie. Niewątpliwie rzutujemy na to w jaki sposób mniejszości narodowe są oceniane i w jaki sposób jest sformułowana agenda mniejszości narodowych na Litwie. Tzn. jakie problemy, postulaty mniejszości narodowe zgłaszają. Tylko nigdzie nie ma takiej listy postulatów. Są różne zdania, różnych polityków. Dlatego Waldemar Tomaszewski w jednym momencie może powiedzieć, że takie problemy egzystują i jest dyskryminacja Polaków na Litwie. A w drugim powiedzieć coś zupełnie innego na zasadzie, że wszystkie problemy są rozwiązane. Tak naprawdę oba zdania są równoznaczne i zgodne, gdyż w zasadzie nie ma żadnego programu, żadnej spisanej listy tych problemów. Tak samo litewscy politycy mogą mówić, że wszystkie problemy Polaków, czy mniejszości narodowych są sprowadzane do oryginalnej pisowni nazwisk. Co nie jest oczywiście prawdą. Albo, że wszystkie problemy mniejszości narodowych sprowadzają się do problemów socjalnych lub ekonomicznych” – oświadczył w rozmowie z zw.lt Aleksander Radczenko.

„Moim zdaniem problemy Polaków są dwóch rodzajów. Symboliczne, czyli na przykład związane z językiem mniejszości narodowych i jego używaniem w przestrzeni publicznej. Takie problemy, być może, nie mają praktycznego znaczenia dla życia konkretnego Polaka lub Rosjanina. Mają jednak bardzo ważne znaczenie dla tożsamości. Są pewnym symbolem tożsamości. Są też niesymboliczne problemy dotyczące zwrotu ziemi, oświaty. Gdybym jednym słowem określić to, o co chodzi mniejszościom narodowym na Litwie, to słowo brzmi: szacunek. Tak naprawdę wszelkie problemy mniejszości narodowych powinny być rozwiązane nie z uwagi na bezpieczeństwo. Na zasadzie, że to zwiększy bezpieczeństwo lub to mogą wykorzystać Rosjanie. A tylko dlatego, że to wynika z szacunku państwa wobec swych obywateli” – podkreślił Radczenko.

Między nacjonalizmem a neoliberalizmem

Socjolog Karolis Dambrauskas zwrócił uwagę na możliwość sojuszu między nacjonalistami a neoliberałami, jeśli chodzi o mniejszości narodowe.

„Neoliberalizm i nacjonalizm jak dwa systemy czy modele zarządzania państwem, mogą wspomagać się nawzajem. Priorytetem nacjonalizmu są interesy większości narodowej. I w ten sposób usuwa na bok interesy mniejszości. Nacjonalizm twierdzi, że jest naród dominujący, który tworzy państwo. Kiedy jest realizowane takie podejście do państwa, wówczas mniejszość jest marginalizowana. Natomiast w neoliberalizmie jest mocno akcentowana samodzielność jednostki, wolność jednostki oraz racjonalność człowieka. Twierdzi się, że człowiek nie powinien żądać pomocy od państwa, a na własną rękę tworzyć swoje życie. I dlatego tym zmarginalizowanym grupom społecznym mówi się, że muszą bardziej pracować nad poprawą własnego losu. Jednak kiedy te grupy są marginalizowane, nie mają mocnej podstawy i nie mogą w pełnym zakresie zadbać o siebie. Nie mają wystarczających zasobów. Więc taka retoryka skierowana na zindywidualizowaną wolność może mieć szczytne cele, ale smutne skutki” – wytłumaczył zw.lt Karolis Dambrauskas, który przed dwoma laty obronił pracę magisterską pt. „Etniczna demokracja: reakcja mniejszości polskiej na politykę państwa litewskiego ” (Ethnic Democracy: Polish Minority’s Response to the Governance of the Lithuanian State) na Central European University w Budapeszcie.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!