Wilno i Wileńszczyzna
Ewelina Knutowicz

Michnik: W Wilnie czuję się bezpieczniej niż w Warszawie

W Bibliotece im. Martynasa Mažvydasa w Wilnie odbyła się trzecia dyskusja z cyklu "Litwa i region Wschodniego sąsiedztwa". Tym razem gościem wieczoru był Adam Michnik, pisarz, publicysta, działacz polityczny, redaktor naczelny "Gazety Wyborczej". Rozmawiał z nim znany litewski publicysta Rimvydas Valatka.

„Bardzo lubię przyjeżdżać do Wilna. Wykorzystuję każdą okazję, abym mógł tu być. Bardzo kocham Wilno” – powiedział na początku Michnik.

Cykl dyskusji był zainspirowany postacią Jerzego Giedroycia, redaktora naczelnego paryskiej „Kultury”. Michnik tę postać nazywa swoim nauczycielem, a koncepcję Giedroycia ULB (Ukraina, Litwa, Białoruś) określa jako jeden z najważniejszych punktów orientacyjnych polskiej polityki zagranicznej.

„Giedroyc był realistą, a sięgał niemożliwego. Utworzył on kompas polskiego myślenia. O koncepcji ULB mówił wtedy, gdy się nikomu nie śniło, że takie rzeczy można mówić. Wyglądało, że Związek Sowiecki będzie istniał co najmniej 300 lat. Nagle się okazało, że to, co jest niemożliwe, już jest realne. Mimo to, on nie był rusofobem, a był antynacjonalistyczny. Wybitny historyk Timothy Snyder napisał, że Giedroyc przeorientował całe polskie myślenie geopolityczne i historyczne” – wyjaśnia Michnik.

Fot. Roman Niedźwiecki/ Adam Michnik

W czasie dyskusji rozmawiano również o polityce Białorusi. Według Michnika, przyszłe pokolenia będą oceniały prezydenta kraju Aleksandra Łukaszenkę bardzo niejednoznacznie. Publicysta sądzi, że Białoruś nie należy traktować jako kraj, który nie ma szans na integrację europejską. „Byłem w Mińsku i muszę powiedzieć, że to jest piękne europejskie miasto. Przecież są tam konflikty „sowiecko-architektoniczne”, jak to było w Krakowie, Lwowie, Pradze czy Budapeszcie. Białoruś ma trzy problemy. Pierwszy – wysoki stopień rusyfikacji. Drugi – w okresie „pierestrojki” radzieckie siły konserwatywne tu trzymały się najmocniej. Po trzecie – Łukszenka, oczywiście, nie jest demokratą, ale jednocześnie jego stosunki z Rosją można określić jako „nafta za pocałunki”. W wielu sytuacjach próbuje on zachować swój własny język – tak było przy okupacji Krymu, której Łukaszenka nie uznał od razu. Rozmaite wygibasy robi, mimo, że wie, że jest uzależniony od kremlowskich pieniędzy. Lecz wie on też, że ma margines swobody, który próbuje wykorzystać. Patrząc z perspektywy, nie powiedziałbym, że Łukaszenka jest w pełni proimperialistyczny” – sądzi Michnik.

Według pisarza, nie należy w zupełności się izolować od Rosji i Białorusi, nawet w związku z ich działaniami politycznymi. W końcu, w krajach, które są uważane za bardzo demokratyczne, mogą się pojawić niebezpieczni politycy. „Widziałbym możliwość relacji jak z Rosją, tak i z Białorusią. Problemem świata jest nie tylko Władimir Putin, ale również Donald Trump” – opowiedział redaktor naczelny „Wyborczej”.

Fot. Roman Niedźwiecki/ Adam Michnik

Według Michnika, problemem społeczeństwa i polityków jest to, że nie potrafią przyjąć historii własnego kraju taką, jaka w rzeczywistości była, co jest przyczyną wzrastającego nacjonalizmu. „Znajdujemy się w miejscu, gdzie zawsze będzie jakiś efekt wspólnoty. Historię należy przyjąć taką, jaka jest – jest to klucz do zrozumienia koncepcji Giedroycia. Pewnym śmiertelnym zagrożeniem, jakie widzę w Polsce, jest ciemny etniczny nacjonalizm wraz z ONR-owcami, którzy idą z flagami na Jasną Górę, które jest miejscem świętym dla Polaków. Jestem wrogiem wszelkich nacjonalistów, a najbardziej polskich. Nacjonalizm zawsze prowadzi do absurdu, paranoi i nienawiści” – zadeklarował publicysta.

„Nie jest jednak nacjonalizmem troska o własną tożsamość. Na odwrót – jest to zjawisko pozytywne. Należy zatem pamiętać o tym, że jest ta cienka linia, której nie wolno przekroczyć” – uważa Michnik.

Zapytany przez Valatkę o stosunek do putinowskiej Rosji, Michnik odpowiedział, że nie sądzi, że sytuacja w tym kraju jest tragiczna. „Oczywiście, Rosja ma teraz zły czas. Czy doczekamy się zmian w tym kraju, nie wiem. Nigdy nie wierzyłem w hipotezę, że Rosjanie to są niewolnicy. Kto jest niewolnikiem – Puszkin, Czechow, Achmatowa, Mandelsztam? Faktem jest, że w Rosji tradycja imperialna jest silna. System demokratyczny kiedyś nie był silny również we Francji – jakobini ścinali głowy dlatego, że wcześniej w kraju panowała monarchia absolutna. Mimo to, jeżeli widzę, że dziesiątki tysięcy ludzi w Moskwie wychodzą na ulice, aby się upominać o prawo udziału w wyborach samorządowych, to nie mogę przyjąć, że Rosja jest skazana na NKWD-tów typu Putina. W Polsce i na Litwie też są takie osoby, ale one nie muszą wygrać” – sądzi Michnik.

Fot. Roman Niedźwiecki/ Rimvydas Valatka

Na końcu dyskusji Valatka zapytał o opinię, kto, według Michnika, może wygrać przyszłe wybory w Polsce. Nie otrzymał on jednak konkretnej odpowiedzi. „Myślę, że czeka na nas kupa niespodzianek. One sprawiają, że nasze życie jest ciekawe. W końcu, nikt z nas nie oczekiwał, że zobaczymy to, co myśmy ujrzeli. Na pewno bym nie przewidział, że białoruska pisarka otrzyma nagrodę Nobla. Nie przewidziałbym fenomenu „Solidarności” czy Sąjūdisu. Należy pamiętać, że wiele rzeczy zależy od nas samych” – przypomniał redaktor „Gazety Wyborczej”.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!