Maluchami na Litwę czyli desant fiatów na Wileńszczyźnie

"Ludzie podchodzą, by porozmawiać, pozdrawiają, nagrywają na telefony - nasze samochody wzbudzają ogromne zainteresowanie" - mówią uczestnicy wyprawy "Maluchami na Litwę 2016". Siedem Fiatów 126p, pięć dni, średnia wieku 20 lat - tak wygląda arytmetyka samochodowej podróży z Mazowsza na Wileńszczyznę.

Joanna Bożerodska
Maluchami na Litwę czyli desant fiatów na Wileńszczyźnie

Fot. Joanna Bożerodska

Skąd u uczestników wyprawy taka miłość do fiatów?

„U każdego różnie. Jedni mieli tak, że bardzo chcieli jeździć tymi samochodami, inni całe dzieciństwo spędzili w maluchach, bo ich rodzice mieli takie samochody, trzeci chcieli zaistnieć w takim stylu na drodze i wyróżnić się spośród jednakowych, smutnych samochodów zachodnich” – mówi Łukasz Wągrodzki.

To pierwsza wyprawa zagraniczna tej grupy – w ubiegłym roku brali udział w zjeździe fiatów 126p w Krakowie.

„Wileńszczyzna dlatego, że jest tu największe skupisko Polaków. Chcieliśmy ich odwiedzić, porozmawiać. Zwiedziliśmy już Ejszyszki i Soleczniki, gdzie zresztą mamy bazę. Dzisiaj jesteśmy w Wilnie – pierwsze wrażenia super” – zapewnia Marcin Brzykcy.

„Słyszałem, że ludzie tutaj nie lubią Polaków, tymczasem wszyscy są bardzo mili, zainteresowani naszymi samochodami, na drodze niektórzy ludzie nas wyprzedzali i nagrywali” – opowiada Marek Nejman.

PODCASTY I GALERIE