Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

Linkevičius w PKD: Musimy rozmawiać

Są problemy, ale nie ma ochłodzenia stosunków pomiędzy dwoma krajami – mniej więcej taki wniosek nasuwa się po słowach szefa litewskiej dyplomacji Linasa Linkevičiusa, który wczoraj miał spotkanie z polską społecznością w Polskim Klubie Dyskusyjnym, które odbyło się w DKP.

Na wstępie minister przypomniał zebranym wspólne polsko-litewskie projekty w sektorze energetycznym oraz obronnym i jak duże znaczenie mają dla całego regionu. „Nie chcę negować problemów, które naprawdę istnieją. Jednak wszystkie wspólne projekty mówią o tym, że nie ma jakiegoś ochłodzenia w relacjach” – powiedział Linkevičius oraz podkreślił znaczenie wspólnej historii stwierdzając, że jeśli dobrze się jej przyjrzeć, to generalnie nie ma jakichś „większych wzajemnych pretensji”.

Kwestia Ukrainy

Minister zaznaczył, że Polska i Litwa bardzo często mają podobne stanowiska na płaszczyźnie unijnej i międzynarodowej. Dużym sukcesem litewskiej dyplomacji było przewodnictwo Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, bo właśnie wówczas kwestia Ukrainy została poruszona na najwyższym szczeblu. Dyplomata zaznaczył, że nie było to łatwe zadanie, ponieważ „ONZ nie jest nawet organizacją, a listą 193 krajów”, każdy z których posiada własne interesy.

Obecnie rozmowy polsko-litewskie dotyczą w dużym stopniu zbliżającego się szczytu NATO w Warszawie. Oba kraje są zainteresowane wzmocnieniem wschodniej flanki NATO i zwiększeniem kontyngentu wojskowego sojuszu w regionie. „Razem z Polską mamy wspólne cele. Oba kraje będą musiały włożyć dużo wysiłku, aby to przedsięwzięcie się udało” – podkreślił minister.

Poprawne stosunki

Na szczeblu ministerskim stosunki polsko-litewskie, zdaniem Linkevičiusa, zawsze układały się poprawnie. Tak było za kadencji Radosława Sikorskiego, „który uchodził za radykała” oraz Grzegorza Schetyny. Z obecnym ministrem spraw zagranicznych Witoldem Waszczykowskim litewski dyplomata spotkał się w Warszawie zanim ten objął nowe stanowisko. „Oczywiście, chciałoby się spotykać częściej, ale to również zależy od załatwienia pewnych spraw” – dodał dyplomata.

Na pytanie, jak spostrzega aspiracje Polski, która chce zostać regionalnym liderem, minister Linkevičius odpowiedział: „Najważniejsze są dziedziny w których możemy współpracować. Czy ktoś zostanie liderem, to zależy od wykonanych prac. Samych chęci nie wystarczy”.

Polskie sprawy

Szef dyplomacji podkreślił, że w trakcie rozmów z polskimi partnerami zawsze są poruszane kwestie dotyczące polskiej mniejszości na Litwie. „Musimy załatwić te sprawy, to zbyt długo się ciągnie. Oczywiście odczuwam takie zainteresowanie od pierwszego spotkania. Nie wiem czy to będzie decydujący czynnik dotyczący relacji, ale na pewno bardzo ważny” – powiedział Linkevičius oraz podkreślił, że w rozwiązaniu zaistniałych problemów warto wznowić pracę międzyrządowych zespołów, np. dotyczący oświaty. „Bo w takich kwestiach muszą rozmawiać przede wszystkim eksperci, a nie politycy” – podkreślił minister.

Nieszczerzy liderzy AWPL

Linkevičius zaakcentował, że podczas rozmów z polskimi kolegami, zawsze próbuje tłumaczyć, że sytuacja Polaków na Litwie nie jest aż tak zatrważająca, jak to czasami próbuje się przedstawić. Jako przykład podał ilość polskich szkół na Litwie. Jego zdaniem strona polska robi błąd, że często patrzy na Litwę pryzmat Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. „Źle, że tak się dzieje. Na Litwie istnieją również inne organizacje. Moim zdaniem pozycja liderów tej partii (AWPL – przyp.red.) nie jest szczera. Odnoszę wrażenie, że wcale nie chcą rozwiązywać zaistniałych problemów. Oczywiście są problemy i o nich trzeba rozmawiać” – wyjaśnił swój pogląd szef dyplomacji. Podkreślił, że mniejszości narodowe zawsze potrzebują większej uwagi ze strony państwa.

Do poprawy stosunków polsko-litewskich, w opinii ministra, powinni przyczynić się nie tylko politycy, ale całe społeczeństwo. „To jest zadanie dla wszystkich. Pracować muszą wszyscy, zgodnie z własnymi kompetencjami” – oświadczył, jako przykład podając Sebastiana Rozwadowskiego i Benediktasa Vangasa. „Przecież ich nikt nie zmuszał. Nikt im nie kazał. Po prostu zobaczyli, że pasują do siebie – jeden z Pogonią, a drugi z Orłem” – powiedział Linas Linkevičius.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!