Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

L24 kłamie. Ani STT, ani prokuratura nie prowadzą dochodzenia w sprawie Okińczyca

Polskojęzyczny portal na Litwie l24.lt, który de facto kontroluje AWPL-ZChR, jest już nie tylko tubą propagandową „jedynej słusznej” partii, ale również prawdziwą fabryką fake newsów. Jakiś czas temu l24.lt opisywał tzw. „aferę Okińczyca”. Jednak posiadane przez redakcję zw.lt dokumenty dobitnie wskazują, że cała afera jest zmyślona.

W grudniu 2018 r. na łamach l24.lt ukazał się anonimowy artykuł pt. „Jak Okińczyc wyłudzał miliony od „Orlenu”, w którym bez przedstawienia dowodów oskarżono Czesława Okińczyca, że przy pomocy ówczesnego ministra Jarosława Niewierowicza wywierał naciski na Orlen w celu podpisania umowy na obsługę prawną spółki. W styczniu br. na łamach polskojęzycznego portalu ukazał się również anonimowy artykuł „Okińczyc pod lupą prokuratury i STT”, w którym pisano: “Prokuratura Generalna i Służba Badań Specjalnych (lit. Specialiųjų tyrimų tarnyba – STT) badają sprawę potencjalnie korupcyjnych działań mecenasa Czesława Okińczyca związane z działalnością spółki „Orlen Lietuva”.

STT i prokuratura nie prowadzi i nie prowadziła żadnych postępowań

Czesław Okińczyc zwrócił się do STT oraz Prokuratury Generalnej o udzielenie wyjaśnień w sprawie publikowanych na łamach l24.lt informacji o rzekomo toczących się w sprawie „afery Okińczyca” postępowaniach.

Służba ds. Badań Specjalnych pismem nr 4-01-1575 z dnia 18 lutego br. poinformowała, że rzeczywiście w grudniu ub. r. otrzymała wniosek o wszczęcie wstępnego dochodzenia w sprawie informacji zamieszczonych w artykule pt. „Jak Okińczyc wyłudzał miliony od „Orlenu“ zamieszczonym na portalu www.l24.lt.Dochodzenie nie zostało jednak wszczęte, ponieważ „ani we wniosku, ani w powiadomieniu, ani w ramach działań w celu ich sprecyzowania, określonych w ust. 1 art. 168 Kodeksu Postępowania Karnego Republiki Litewskiego, nie zostały złożone i nie zostały otrzymane jakiekolwiek konkretne dane o osobach, które dopuściły się nadużycia, naruszenia bądź przestępstwa łapówkarstwa, domagały się łapówki, bądź prowokowały przekupstwo, otrzymały łapówkę, obiecywały wykorzystać swoje wpływy na rzecz właściwejinstytucji, urzędu, organizacji lub osoby, aby zgodnie lub niezgodnie z prawem działały, bądź zaniechały działań w interesach łapówkarza, a także nie zostały ustalone jakiekolwiek inne możliwe okoliczności nadużycia, łapówkarstwa, bądź handlu wpływami.”

Przekładając z prawniczej mowy-trawy na język ogólnoludzki: STT nie posiada żadnych informacji na temat rzekomej nielegalnej działalności Czesława Okińczyca, a działacze, którzy w tej sprawie zwrócili się do STT po publikacjach l24.lt, także żadnych dowodów nie przedstawili. Nie przedstawili, bo taka nielegalna działalności nigdy nie miała miejsca. Wnioskodawcy zostali o tym poinformowani 27 grudnia 2018 roku, jednak o tym portal l24.lt przemilczał, woląc dalej nakręcać „antyokińczycowskie” paranoiczne teorie spiskowe.

Informacje STT potwierdziła również litewska Prokuratura Generalna w skierowanym do Czesława Okińczyca piśmie nr 17.2-877 z dnia 21 lutego 2019 roku: „Informujemy, że prokuratura Republiki Litewskiej nie prowadzi żadnego śledztwa, bądź dochodzenia w sprawie okoliczności związanych z Pańskimi relacjami ze spółką akcyjną Orlen Lietuva”.

Sojusz AWPL-ZchR i konserwatystów

Interesujący jest fakt, że wniosek o wszczęcie postępowania przeciwko Czesławowi Okińczycowi złożyli do STT dwaj posłowie litewskiego parlamentu: Czesław Olszewski z AWPL-ZChR oraz konserwatysta Jurgis Razma. Z tego wynika, że AWPL-ZChR publicznie konserwatystów ostro krytykuje za antypolskość, odsądza od czci i wiary, nawet podczas przemówień ich patriarchy Vytautasa Landsbergisa demonstracyjnie opuszcza salę sejmową, a po cichu – współpracuje na całego. Zwłaszcza, ze skrzydłem radykalnym, czyli tzw. „talibanem”. Bo któż może zaprzeczyć, że i jednym, i drugim w gruncie rzeczy nie chodzi o to samo: aby polskie postulaty nigdy nie zostały zrealizowane? Przecież tak pięknie mobilizują wyborców i AWPL-ZChR, i Związku Ojczyzny-Litewskich Chrześcijańskich Rodzin. Jednych pod sztandarem niekończącej się walki o polskość, drugich – do walki przeciwko polskości.

Notabene takim samym picem na wodę okazały się „rewelacje” portalu l24.lt, że postępowanie przeciwko Czesławowi Okińczycowi rozpocznie polska Prokuratura Generalna. Wniosek o to, w formie interpelacji, złożył poseł PSL Piotr Zgorzelski i otrzymał 12 lutego br. od prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego dokładnie taką samą odpowiedź, jak posłowie Czesław Olszewski i Jurgis Razma z prokuratury litewskiej: „Nie jest prowadzone postępowanie w sprawie ujawnionych w trakcie dziennikarskiego śledztwa materiałów, które zostały opublikowane w dniu 4 grudnia 2018 roku na portalu l24.lt” oraz że „spółka PKN Orlen dotychczas nie złożyła w powyższej sprawie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa”. O odpowiedzi Prokuratury Generalnej l24.lt również nie raczył poinformować swoich czytelników.

To oznacza, że ani polskie, ani litewskie organy praworządności nie prowadzą żadnego postępowania względem Czesława Okińczyca, ponieważ nie popełniono żadnego przestępstwa. Co więcej, posłowie, którzy muszą stać na straży praworządności, próbowali stworzyć zamęt na podstawie fake newsa.

„Doskonale zdaję sobie sprawę, że niedoszła „afera Okińczyca” miała w zamyśle autorów tego bubla pseudodziennikarskiego odwrócić uwagę tak od tych wszystkich Poszewieckich, Muksinowych i innych prokremlowskich działaczy na listach wyborczych AWPL-ZChR, jak i od afery Mackiewicza. Warto podkreślić, że żadne postępowania nie są i nigdy nie były prowadzone względem mojej osoby, a cała „afera Okińczyca” istnieje tylko w chorych umysłach jej autorów. Natomiast Michałowi Mackiewiczowi i s-ka polska prokuratura zarzuca fałszowanie kwitów i defraudację pieniędzy polskiego podatnika. W tej sprawie postępowanie toczy się już od dłuższego czasu, sekretarzowi ZPL Pawłowi Stefanowiczowi już postawiono zarzuty i przesłuchano go. A Michał Mackiewicz schował się za immunitetem poselskim i unika takiego przesłuchania jak diabeł krzyża, stając się bodajże jedynym liderem związku Polaków na świecie, który omija Polskę szerokim łukiem” – skomentował sprawę dla zw.lt Czesław Okińczyc.

„Można się nie zgadzać w sporach politycznych, można się różnić. Gdy jednak z braku argumentów produkuje się fałszywki i potem używa się prokuratora generalnego i służb specjalnych do prowadzenia swoich gierek, to już jest poniżej jakiejkolwiek godności i nie ma nic wspólnego z uczciwością, o której tak często mówi AWPL-ZChR” – dodał Okińczyc.

L24 – platforma AWPL-ZCHR

Portal l24.lt powstał 7 kwietnia 2013 roku. Podczas prezentacji strony internetowej, na której obecny był prezes AWPL Waldemar Tomaszewski oraz prezes ZPL Michał Mackiewicz poinformowano, że l24.lt tworzą osoby młode, a jego celem jest ”operatywne rozpowszechnianie informacji”. Co ważne, Tomaszewski poinformował, że portal jest niezależny, a dziennikarze tworzący zespół redakcyjny pracują na zasadzie wolontariatu. Lider AWPL dodał wówczas, że w ramach wspierania młodych inicjatyw współfinansował bankiet z okazji prezentacji.
Wydawcą portalu jest instytucja pożytku publicznego L24Plius. Pierwszym dyrektorem L24Plius, o czym na prezentacji nie poinformował Tomaszewski, został syn mera rejonu wileńskiego Marii Rekść Władysław Michalkiewicz.

Teraz, co wynika z dostępnych baz informacyjnych, dyrektorem spółki jest Wiktor Jusiel, który jest także asystentem posła Zbigniewa Jedzińskiego. Jeden z członków redakcji Paweł Kobak jest krajowym asystentem europosła Waldemara Tomaszewskiego.

Zresztą wśród krajowych asystentów Waldemara Tomaszewskiego jest cała plejada polskich i rosyjskich działaczy na Litwie: radna Renata Cytacka, przewodnicząca Aliansu Rosjan Tamara Lochankina, żona Zbigniewa Jedzińskiego – Maria, żona zastępcy dyrektora administracji rejonu wileńskiego Alberta Narwojsza – Katarzyna.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!