Wilno i Wileńszczyzna
Ewelina Mokrzecka

Kwiat Jabłoni: Jesteśmy poruszeni wileńską publicznością

Jesteśmy poruszeni tym, jak skutecznie i jak bardzo serdecznie zostało przyjęte to, co graliśmy – w rozmowie z zw.lt powiedzieli Kasia i Jacek Sienkiewiczowie, rodzeństwo, które tworzy zespół ,,Kwiat Jabłoni”.

W piątek (29 marca) w Wilnie na scenie Domu Kultury Polskiej w Wilnie zagrał zespół „Kwiat Jabłoni”. Kasia i Jacek stworzyli niesamowitą, pełną magii atmosferę na sali. Wileńska publiczność wspólnie się bawiła, a po koncercie ustawiła się kolejka po autografy.

Ewelina Mokrzecka: Jak oceniacie odbiór wileńskiej publiczności?

Jacek: Było niesamowicie. Dzień wcześniej zagraliśmy koncert w Olsztynie, który był mocno emocjonalny, ludzie krzyczeli, był duży kontakt z publicznością. Czasem brakowało skupienia, więc w Wilnie było wspaniale, bo jakieś elementy instrumentalne, gdzie trzeba było się skupić, ludzie słuchali, a jednocześnie żywo reagowali. To był taki złoty środek.

Kasia: Trochę się stresowaliśmy, jak zostaniemy przyjęci, bo to nasz drugi koncert za granicą. Występowaliśmy dla Polonii i będziemy dla niej grać, bo śpiewamy wyłącznie po polsku, ale i tak jest to pewnego rodzaju stres i taka niewiadoma. Jesteśmy poruszeni tym, jak skutecznie i jak bardzo serdecznie zostało przyjęte to, co graliśmy.

Jak się wam pracuje jako rodzeństwu?

Jacek: Pracuje się i łatwo, i trudno. Łatwo, bo znamy się od zawsze. Jak byliśmy mali, to podobnie przeżywaliśmy różne fascynacje muzyczne. Dużo w życiu ze sobą też graliśmy, więc dobrze nam się gra. Muzycznie dobrze się dogadujemy. Czasem się kłócimy organizacyjnie (śmiech). Robimy też przerwy od siebie. Wymyśliliśmy, że oddzielnie w lipcu spędzimy wakacje. Ja wyjeżdżam do Grecji, Kasia jedzie na Mazury. I tak od siebie odpoczywamy, ale generalnie pracuje nam się dobrze.

Kasia: Wydaje mi się, że oboje mamy dobre charaktery do współpracy. My się nie obrażamy.

Powiedzieliście ze sceny, że publiczność was zna z jednego utworu. Natomiast z tego, co się orientuję, większość artystów ma jeden wielki przebój z którego jest znana. Czy to źle?

Jacek: Wydaje mi się, że to jest nieuniknione. To musi być jeden singiel, który pociąga za sobą całą resztę. I trochę się baliśmy, że będziemy takim zespołem jednego hitu, ale po wydaniu płyty okazało się, że wcale nie. Ludzie znają też inne teksty, dobrze na nie reagują. Mówią, że ich ulubionymi utworami są inne niż ,,Dziś późno pójdę spać”, więc to jakoś się tam zatarło.

Kasia: W Polsce na większości koncertów ludzie śpiewają wszystkie piosenki od A do Z. Czasem, kiedy coś zapomnimy, to nam przypominają. Więc myślę, że udało nam się uniknąć bycia zespołem jednego przeboju, chociaż wiadomo, że z tym utworem jesteśmy kojarzeni. Ale to bardzo dobrze, bo niektóre zespoły nie mają nawet tej jednej piosenki.

Czy pisząc piosenkę ,,Kiedy pójdę spać” spodziewaliście się, że to będzie hit?

Kasia: Nie, zupełnie nie. Piosenka była singlem w sposób dość przypadkowy. Poza tym pisząc te piosenki nie zastanawialiśmy się czy będą przebojami, czy nie. Postanowiliśmy po prostu robić to, co chcemy i żeby to było spójne stylistycznie, i po polsku. To były nasze dwie wytyczne.

Jacek: Byliśmy bardzo zaskoczeni, jak pojawiły się te duże liczby na YouTube – 20-30 tys. Nie wiedzieliśmy co ze sobą zrobić. A później zobaczyliśmy, że to zaczyna osiągać pierwszy milion i cały czas wykładniczo rosło. Do tej pory nie przestaje. Więc to było coś, co kompletnie nas zaskoczyło. Nie byliśmy na to przygotowani. Nie byliśmy związani z żadnym wydawnictwem, impresariatem.

Kasia: Menadżera nie mieliśmy…(śmiech). Teraz mamy.

Jacek: Trzeba było wszystko szybko nadrobić, nagrać płytę i się przygotować do jeżdżenia po Polsce. I też nie tylko po Polsce, żeby grać koncerty.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!