Wilno i Wileńszczyzna
Małgorzata Kozicz

Kwesta na Rossę na Wileńszczyźnie: zebrano prawie 5 tys. euro

4 626 euro oraz 245 złotych to wynik kwesty na Rossę, która przez cały weekend trwała na cmentarzach Wileńszczyzny. Nie jest to suma ostateczna - mają ją uzupełnić datki z dwóch kolejnych miejscowości.

„Nie stawiamy sobie celu, by zebrać dużą kwotę, tylko żeby z roku na rok taka kwesta 1 listopada była na porządku dziennym, by stała się ona tradycją” – mówi Dariusz Żybort, prezes Polskiego Stowarzyszenia Medycznego, które po raz drugi zainicjowało kwestę.

W tym roku organizatorzy rozdali 55 puszek. Kwestowano w kilkunastu miejscowościach Wileńszczyzny – datki zbierali harcerze, uczniowie, nauczyciele, członkowie Stowarzyszenia Medycznego. Podobnie jak w roku ubiegłym, najwięcej środków udało się zebrać w Solecznikach, gdzie nad sprawami kwesty czuwają Mariola i Aleksander Pieszko.

„Aktywnie przyczyniło się wiele miejscowości – Mejszagoła, Niemenczyn, gdzie drugi raz z rzędu kwestę organizował Paweł Żemojcin, Szumsk, Butrymańce i wiele, wiele innych” – podsumowuje Dariusz Żybort.

„Jestem z Polski, od trzech lat mieszkam na Litwie. W tym roku po raz pierwszy wzięłam udział w akcji. Bardzo dużym wsparciem, taką improwizacją, była pani, która po prostu dołączyła do mnie podczas kwesty. Okazało się, że jest to emerytowana nauczycielka z naszej szkoły i tak sobie we dwie kwestowałyśmy” – opowiada Magdalena Klepka, nauczycielka Gimnazjum im. Pawła Ksawerego Brzostowskiego w Turgielach. .

„Ci, którzy odwiedzali groby swoich bliskich, chętnie wspierali tę akcję. Wiele osób podkreślało, że jest to nasze dzieło, skoro Polacy pomagają z Poznania, z innych miast, to dlaczego my, wilnianie, mamy nie pomagać. Najwięcej dawały osoby, po których widać, że być może im samym się nie przelewa – one od razu reagowały pozytywnie” – mówi Magdalena Klepka.

„Kwestowałam w parafii mojego ojca, w Taboryszkach i Widrańcach. Ludzie reagowali różnie. Niektórzy chwalili, że jest taka kwesta, inni mówili, że nic nie słyszeli o takiej inicjatywie. Niektórzy ganili, był pan, który kazał mi iść pod Maximę i według niego miałam się wstydzić. Różnie bywało, to swego rodzaju lekcja pokory. Ale jest wielka satysfakcja, że udało mi się przyczynić do tej akcji” – mówi Regina Wiercińska, lekarz-anestezjolog z Polskiego Stowarzyszenia Medycznego.

W ubiegłym roku środki zebrane podczas kwesty – 12,5 tys. litów – zostały przeznaczone na renowację pomnika rodu Maninich. Zebrana w tym roku suma zostanie przekazana Społecznemu Komitetowi Opieki nad Starą Rossą, który zadecyduje, jaki pomnik zostanie odnowiony.

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!