Ks. Stańczyk po powrocie do Wilna: Nie trzeba bać się Rosji

,,Na pewno jest to pielgrzymka życia i jakby ktoś zapytał, czy bym się na nią wybrał – na pewno bym się wybrał’’- mówił zaraz po wylądowaniu na wileńskim lotnisku ks. Dariusz Stańczyk, który wrócił z samotnej pielgrzymki na Syberię. Duchownego spotkali harcerze Wileńskiego Hufca Maryi im. Pani Ostrobramskiej oraz sympatycy.

Ewelina Mokrzecka

,,Trasa transsyberyjska jest piękna. Trochę, bo około z 1 tys. kilometrów odbiegła od mojej trasy, ale dzięki temu mogłem wiele zobaczyć’’ – mówił nie kryjąc wzruszenia ks. Stańczyk, który koleją transsyberyjską z Irkucka wrócił do Moskwy, aby stamtąd wsiąść do samolotu lecącego do Wilna.

,,To, że wróciłem żywy jest zasługą Opatrzności Bożej’’ – mówił zebranym założyciel Wileńskiego Hufca Maryi im. Pani Ostrobramskiej.

Ks. Stańczyk na rowerową pielgrzymkę na Syberię, spod Ostrej Bramy w Wilnie wyruszył 27 maja. W ciągu ponad 90 dni poza Litwą, pątnik przebył 6 tys. 780 km. ,,Rower św. Jana Pawła II, którym jechałem zostawiłem u sióstr Karmelitanek w Usolu Syberyjskim’’ – poinformował ksiądz oraz dodał, że w następnym roku go stamtąd odbierze, ponieważ planuje kolejną trasę przez Ułan Bator, do Nagasaki w Japonii. ,,W następnym roku przypada 70 lat zrzucenia bomby Nagasaki, ponadto jest to okazja do przypomnienia św. Maksymiliana Marii Kolbe, który założył tam klasztor. Według mieszkańców, klasztor ten uratował po części miasto oraz ludzi’’ – tłumaczył ksiądz.

Ks. Stańczyk opowiedział zebranym o wypadku autobusowym, którego był uczestnikiem. ,,Wszystko mogło być. Za sekundę mogła być śmierć, ale byłem na tyle przytomny, że kontrolowałem wszystko i zdołałem uciec’’ – mówił pielgrzym. Duchowny podzielił się, że w związku z pewnym incydentem wrócił z 9,5 palcami dłoni, z kolei harcerze żartowali, że ‘’księdzu trochę ubyło’’. ,,Na pewno zgubiłem około 15 kilogramów’’ – oświadczył pątnik.

,,Warto jechać w głąb Rosji, nie należy się jej bać. Poza obwodem smoleńskim, Rosja jest czysto europejska’’ – zaznaczył ksiądz, chociaż dodał, że ludność jest nasiąknięta rosyjską propagandą, a zatem starał się unikać politycznych dyskusji.

Na swojej drodze, ksiądz Stańczyk spotkał wiele osób pochodzenia polskiego. ,,Ludzie bardzo się cieszyli, kiedy im mówiłem, kim jestem – że jestem Polakiem, księdzem, jadę śladami represjonowanych Polaków, Litwinów, Białorusinów, Ukraińców, ale też Rosjan. Była bezpośrednia reakcja, że ,,u mnie też kogoś w rodzinie zamordowano’’. Bardzo dużo ludzi przyznawało się też do polskości’’ – relacjonował ksiądz.

,,Na pewno jest to pielgrzymka życia i jakby ktoś zapytał, czy bym się na nią wybrał – na pewno bym się wybrał. Była to tak boża, tak udana pielgrzymka. Tego się nie da po prostu zapomnieć i wyrzucić z pamięci’’ – mówił ksiądz.

Relację ks. Stańczyka z pielgrzymki na Syberię można przeczytać na naszej stronie w zakładce Radar Wileński.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej