Wilno i Wileńszczyzna
zw.lt

Czyżewski: Nasze podwórko to dziedzictwo totalitaryzmów, Holocaustu i wspólnej Rzeczpospolitej

„Przez długi czas byliśmy przyzwyczajeni, że żyjemy w post czegoś: postholocaust, posttotalitaryzm, postkomunizm. Byliśmy zawsze post i w którymś momencie dochodzi do człowieka świadomość, że jesteśmy przed czymś. To „przed czymś” jest jakimś narastającym lękiem przed innym: nowa ksenofobia, odrodzenie nacjonalizmów, odrodzenie ideologii budowanych na strachu wobec innego” - mówił podczas spotkania w Bibliotece Narodowej im. Martynasa Mažvydasa znany polski intelektualista Krzysztof Czyżewski.

Z inicjatywy prof.  Alvydasa Nikženaitisa Biblioteka Narodowa zainicjowała cykl spotkań „Litwa i region sąsiedztwa wschodniego”. We środę (3 lipca) gościem spotkania był polski praktyk idei, pisarz, reżyser i animator działań międzykulturowych, współtwórca Ośrodka „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” w Sejnach oraz Fundacji Pogranicze Krzysztof Czyżewski.

„Zadawaliśmy pytanie, jak dotknąć żywiołu pogranicza w nowej Polsce po 1989 roku. To było bardzo ważne ze względu na bogate dziedzictwo, którego podczas komunizmu nie mogliśmy dotykać. W pewnym sensie to było działanie antykomunistyczne. Będąc w podziemiu w Poznaniu, zakładając pismo podziemne „Czas Kultury” zaczynałem interesować się mniejszościami narodowymi” – powiedział gość dyskusji. Dodał, że to był okres, kiedy zaczął dowiadywać się o stosunkach polsko-litewskich, polsko-żydowskich. Te tematy, jak wskazał, były zakazane. ,,Uznaliśmy, że nowa Polska musi być otwarta i sięgnąć po to dziedzictwo. Ponadto czuliśmy, że jest pewne niebezpieczeństwo. Rozumieliśmy, że Jugosławia jest blisko i te pogranicze może się zapalić. Może skończyć się jakimś nowym konfliktem” – oświadczył Czyżewski.

Fot. BNS/Žygimantas Gedvila

Gość spotkania zaznaczył, że po kilkudziesięciu latach „względnego spokoju” jesteśmy świadkami rodzącego się nowego zagrożenia. „Koncept małego centrum świata powstał po kilkudziesięciu latach pracy. Nie było go na początku. Powstał w obliczu sytuacji, którą mamy dzisiaj, czyli narasta na nowo jakaś nowa złowroga siła. Przez długi czas byliśmy przyzwyczajeni, że żyjemy w post czegoś: postholocaust, posttotalitaryzm, postkomunizm. Byliśmy zawsze post i w którymś momencie dochodzi do człowieka świadomość, że jesteśmy przed czymś. Before something. I to jest zupełnie nowa perspektywa. To „przed czymś” jest jakimś narastającym lękiem przed innym: nowa ksenofobia, odrodzenie nacjonalizmów, odrodzenie ideologii budowanych na strachu wobec innego ” – wytłumaczył Czyżewski.

Intelektualista wyraził zadowolenie, że dyskusja o Europie Środkowej powraca. „Był taki czas w Polsce, zwłaszcza, że pojawiał się ironiczny uśmieszek wobec wszystkich, którzy chcieliby rozmawiać o Europie Środkowej. Wydawało się, że to jest jakaś anachroniczna i dawno przebrzmiała sprawa. W moim przypadku jest inaczej. (…) W połowie lat 90-tych napisałem coś takiego: ,,Jeśli uciekniemy od Europy Środkowej, to to się skończy ucieczką od Europy, którą dzisiaj w Europie Środkowej obserwujemy. Już wtedy w latach 90-tych wiedziałem, że jeżeli załatwimy problem Europy Środkowej na zasadzie, że ,,dosyć gadania o tym micie Europy Środkowej, a bądźmy po prostu Europejczykami”. Był kiedyś taki tytuł w „Gazecie Wyborczej” mego przyjaciela świetnego krytyka i analityka politycznego z „Kultury” paryskiej Leopolda Ungera, który powiedział „trzeba wyjść z Europy Środkowej i wejść do Europy”. To była strategia, która generalnie została przyjęta przez wszystkich. Włącznie z Adamem Michnikiem. (…) To znaczy nie ma drogi do Europy bez rozwiązania problemów na naszym podwórku. Naszym podwórkiem jest Europa Środkowa-Wschodnia. Co to jest nasze podwórko? To jest dziedzictwo totalitaryzmów, dziedzictwo Holocaustu, dziedzictwo wspólnej Rzeczpospolitej i wielu innych spraw, które stanowią palimpsest, na którym żyjemy. Rozumiem ludzi, którzy chcieliby mieć to piekło za sobą. (…) Tylko wiedziałem, jaka to będzie cena. Wiedziałem, że to podwórko się odezwie ze swoimi nierozwiązanymi problemami” – oświadczył Czyżewski. Dodał: ,,Dla mnie Europa Środkowa od początku była bardzo pragmatycznym projektem zajęcia się sprawami u siebie i budowania Europy od siebie. Nie uciekania od realności”.

Fot. BNS/Žygimantas Gedvila

W trakcie spotkania poruszone osobę Jerzego Giedroycia. „To było niezwykłe, kiedy nam ciągle powtarzał: ,,Owszem, prezydenci Litwy, Polski i Ukrainy mogą gadać ze sobą, ale co się dzieje na dole? Co w Sejnach, Berżnikach, Przemyślu?”. To było skierowane do elit, chociaż w latach 90-tych nikt kompletnie go nie słuchał. Był traktowany jako taki staruszek, który miał swój czas za komuny. Wszyscy byli jego wychowankami, ale to co mówił o małych ojczyznach, społecznościach lokalnych, szkołach, programach edukacyjnych zbywano na zasadzie: dajcie spokój, mamy Europę i wielkie sprawy (…) To był wielki dramat Giedroycia pod koniec jego życia. On się czuł naprawdę samotny i opuszczony przez elity naszych krajów. Dzisiaj powoli ta świadomość, że miał rację i wiedział o co się dobija, powraca” – zwrócił uwagę Czyżewski.

W ramach cyklu dyskusji z intelektualistami krajów sąsiednich do Wilna w kolejnych miesiącach przybędą: polski dysydent, historyk, publicysta Adam Michnik oraz dyrektor „Naszej niwy” Andrej Dynko z Białorusi.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!