Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

Krywołowża: Konflikt o śmietnik między mieszkańcami a starostą

Mieszkańcy ulicy Taikos we wsi Krywołowża są oburzeni działaniem starosty gminy Niemenczyn Edwarda Puncewicza, który bez społecznych konsultacji przeniósł kontenery na odpady komunalne do miejsca, które nie jest do tego przystosowane. Starosta tłumaczy się względami estetycznymi i twierdzi, że musiałby zgłębić problem, aby ustosunkować się do skarg mieszkańców.

W czasach sowieckich w miejscowości Krywołowża znajdowało się Centrum Telefoniczne i Telegraficzne. Był to obiekt chroniony przez radzieckie służby specjalne. Obecnie we wsi mieszka ponad 300 osób. Ulica Taikos jest jedną z dwóch ulic w miejscowości. Znajduje się tu kilka poradzieckich bloków, kilka domów jednorodzinnych oraz garaże.

Bez konsultacji z mieszkańcami

Na początku i na końcu ulicy są kontenery na odpady. Można powiedzieć były, bo o ile na początku ulicy nadal są w tym samym miejscu, to na końcu, przy garażach, zostały przeniesione o kilkadziesiąt metrów dalej.  Przez wiele lat kontenery nikomu nie przeszkadzały. Stała tam też latarnia, która z każdym rokiem coraz bardziej chyli się ku ziemi z powodu notorycznego zahaczania przez ciężarówki. Jednak przed miesiącem starosta bez konsultacji z mieszkańcami przeniósł kontenery. Praktycznie do lasu.

Część mieszkańców czuję się pokrzywdzona. Po pierwsze, kontenery znajdują się znacznie dalej, a miejsce jest niedostosowane. Brak tam oświetlenia, nie ma regularnej ścieżki, zimą jest ślisko, a latem jest to miejsce schadzek pijaczków. Mieszkańcy boją się iść tam po zmierzchu oraz obawiają się, że w trakcie suszy pijani osobnicy mogą spowodować pożar, który natychmiast przeniesie się na garaże. Po drugie, mieszkańcy twierdzą, że teraz nie będą mogli kontrolować, kto co wyrzuca. Mówią, że bardzo często mieszkańcy okolicznych miejscowości „jadąc na grzyby” lubili zostawiać opony lub stare meble. Po trzecie, starostwo od lat nie inwestuje w drogi, które muszą naprawiać sami mieszkańcy. Dlatego teraz, gdy przyjeżdżają służby komunalne, to zwyczajnie niszczą drogę i podjazdy do garaży.

„Podzielono ludzi na lepszych i gorszych. Na początku ulicy są kontenery i jest oświetlenie. Natomiast za garażami są zaspy śniegu, nikt go nie czyści. Mam swoje lata i boję się tam chodzić, bo jeśli z rana, kiedy jest ciemno, poślizgnę się i upadnę to kto mi pomoże? Kto będzie mnie leczyć? W moim bloku starszych osób jest sporo” – powiedziała w rozmowie z zw.lt Józefa Ptaszyńska, która ma 73 lata.

„Po drugie z rana o 7.30 latarnia już nie świeci, chociaż teraz zimą jest ciemno. Nie rozumiem kto to i dlaczego tak reguluje. W Niemenczynie z tym nie ma problemu. Kiedy idę z rana do kościoła to latarnie świecą” – dodaje mieszkanka.

Skarga do dyrektora administracji

Mieszkańcy postanowili napisać skargę do dyrektora administracji rejonu wileńskiego, bo – jak twierdzą – „lokalne przepychanki” ze starostą nie przynoszą żadnych efektów. Zebrano 53 podpisy.
„Na naszym osiedlu przestawiono kontenery na śmieci przeznaczone na odpady komunalne. Zresztą wcześniej, gdzie przez wiele lat stały, teren również był niezagospodarowany. Bardzo często kontenery stały na asfalcie, a obok nich ludzie wynosili śmieci wielkogabarytowe. Natomiast w momencie, kiedy w Niemenczynie była zapalana choinka, która nie wiadomo ile kosztowała, to starosta kazał przesunąć kontenery ze starego miejsca, gdzie jest jedyna latarnia, za garaże, gdzie nie ma żadnej infrastruktury, nie ma oświetlenia i praktycznie znajduje się w lesie. Tam bardzo często przychodzą pijacy i narkomani. I tu powstaje problem, bo po zmierzchu tam nie da się pójść” – powiedział zw.lt mieszkaniec wsi, który wolał być anonimowy, ponieważ jak wyjaśnił „mogą być sankcje ze strony samorządu”.

„Początkowo mieszkańcy nie mogli zrozumieć, o co z tym wszystkim chodzi. Myślano, że może kontenery były zabrane do mycia, bo nigdy wcześniej tego nie robiono. Później okazało się, że stoją po prostu za garażami. Nikt nas nie informował. Poza tym nie ma tam drogi. Ludzie sami robią za własny koszt podjazdy do garaży. Teraz, kiedy przyjeżdża śmieciarka to zwyczajnie niszczy ludziom podjazdy. Kiedy nadejdzie wiosna, to w ogóle nie da się tam przejść” – dodaje mężczyzna.

Potrzebna jest głębsza analiza

Starosta w rozmowie z naszą redakcją stwierdził, że nie zgadza się z zarzutami, ale musiałby zgłębić sprawę. „Tylko część mieszkańców jest niezadowolona. Mam również dwa podania z podpisami, gdzie mieszkańcy właśnie prosili o przeniesienie. Obejrzeliśmy miejsce ze służbami komunalnymi i zrozumieliśmy, że mają rację. Otrzymałem skargę od mieszkańców, jednak gdy pobieżnie ją rozpatrzyłem, to zobaczyłem, że niektóre podpisy są i pod podaniami, i pod skargą. Więc nie wiem jak do tego się ustosunkować. Tu potrzebna jest głębsza analiza” – wytłumaczył zw.lt Edward Puncewicz. Gospodarz gminy wyjaśnił, że prośba o przeniesienie była spowodowana motywami estetycznymi, bo „osiedle jest pięknie uporządkowane, a tam było zawalone oponami lub meblami i to bardzo rzucało się w oczy”. Co prawda obecnie opony i meble nadal leżą w starym miejscu. Puncewicz wytłumaczył, że na pewno to uporządkuje, kiedy w różnych miejscowościach zbierze się więcej odpadów wielkogabarytowych.
Do samych zarzutów „bez głębszej analizy” nie chciał się odnieść. „Nie mogę powiedzieć, która ze stron ma rację” – zaznaczył starosta. Co prawda, zasugerował, że niezadowoleni mogą być właściciele garażów, którzy na wiosnę i na jesieni wyrzucają opony, a teraz muszą po prostu pokonać dłuższą drogę.

Mieszkańcy z takimi zarzutami się nie zgadzają, bo wśród protestujących jest sporo osób w starszym wieku, nie posiadających samochodów.

Policja poinformowała naszą redakcję, że kilkakrotnie otrzymywała zgłoszenia od mieszkańców Krywołowża o schadzkach pijaków i narkomanów w miejscu, gdzie obecnie znajdują się kontenery. ,,Nie jest to jednak zjawisko masowe” – podkreślono.

Praca nie polityka

Na szczeblu samorządowym jedyny polityk, który zainteresował się sprawą to radny z ramienia socjaldemokratów Robert Duchniewicz. „Gdy ludzie się do mnie zwrócili, pojechałem na miejsce, aby obejrzeć. Już była napisana skarga i zebrane podpisy. Jako radnego, poproszono mnie tę sprawę koordynować” – poinformował zw.lt radny, który jest przekonany, że „wkrótce samorząd przyśle odpowiedź”.

„Dziwi mnie, że to zrobiono bez zgody mieszkańców. Chociaż jeśli przyjrzymy się pracy pana Edwarda Puncewicza, to zobaczymy, że całe terytorium gminy jest zaniedbane. Wystarczy porozmawiać z mieszkańcami. Myślę, że starosta nie wywiązuje się ze swoich podstawowych obowiązków. Zamiast rozwiązywać codzienne problemy „bawi się w politykę” – skomentował Robert Duchniewicz.

Tak wyglądał teren latem:

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!