Konserwatyści: Powinien powstać fundusz do walki z zacofaniem Wileńszczyzny

"Poprzez utworzenie Funduszu, chcemy również zmniejszyć wpływ samorządu na region. Władza w regionie Litwy południowo-wschodniej znajduje się praktycznie w jednych rękach, tzn. w rękach partii kierowanej przez szanownego Waldemara Tomaszewskiego (red. AWPL-ZChR). Wszystkie rozwiązania finansowe są praktycznie w jednych rękach, dlatego mieszkańcy regionu są niemalże zakładnikami, zależnymi od jednego cara" - powiedział jeden z inicjatorów projektu konserwatysta Laurynas Kasčiūnas.

BNS
Konserwatyści: Powinien powstać fundusz do walki z zacofaniem Wileńszczyzny

Archiwum

Chociaż przed miesiącem Sejm odrzucił poprzednią wersję Funduszu wsparcia dla Litwy południowo-wschodniej, konserwatyści zainicjowali utworzenie funduszu po raz kolejny.

„Litwa południowo-wschodnia, czyli rejon wileński i solecznicki, statystycznie są bardziej zacofane niż inne rejony Litwy. To nie powinno mieć miejsca, bo znajdują się one tuż obok stolicy. W tych rejonach jest wyższe bezrobocie, większa przestępczość, niższe wynagrodzenia, mniej inwestycji zagranicznych. Oznacza to, że coś tam nie jest w porządku” – powiedział członek opozycyjnej partii konserwatystów Paulius Saudargas.

Projekt Funduszu na rozwój Litwy południowo-wschodniej był zarejestrowany w grudniu ubiegłego roku. Podpisało się pod nim 20 posłów, w większości konserwatyści oraz kilku przedstawicieli liberałów i „porządkowców”. Zgodnie z projektem, za „region południowo-wschodni Litwy” są uważane terytoria samorządu wileńskiego i solecznickiego, zamieszkiwane w wielkim stopniu przez mniejszości narodowe.

Środki Funduszu byłyby przeznaczone na tworzenie wspólnot lokalnych, rozwój świadomości obywatelskiej i informacyjnej, promowanie udziału mieszkańców w gospodarce, życiu społecznym i kulturalnym. Pomysłodawcy Funduszu zakładają również zmniejszenie społecznego i ekonomicznego oddzielenia regionu, ochronę dziedzictwa architektonicznego, lepszy system edukacji formalnej i nieformalnej.

Zdaniem jednego z inicjatorów projektu konserwatysty Laurynasa Kasčiūnasa, wg. przeprowadzonych ostatnio badań społecznych, region jest problematyczny również z perspektywy bezpieczeństwa państwowego.

Wg. przytaczanych badań społecznych, 46 proc. Rosjan zamieszkujących Litwę zgadza się albo raczej zgadza się z tym, że Rosja miała prawo do aneksji Krymu. Podobnie uważa 40,5 proc. Polaków. Na pytanie, czy lubią prezydenta Rosji Vladimira Putina, 73 proc. Rosjan odpowiedziało twierdząco, podobnie stwierdziło 64 proc. Polaków.

„Litwa południowo-wschodnia jest problematyczna pod względem narodowościowym, co potwierdzają przeprowadzone badania. Poza tym, chociaż wspomniane terytoria znajdują się obok stolicy, są one zacofane społecznie. (…) Jedną z najważniejszych spraw jest tu rozwój ekonomiczny, przyciągnięcie inwestycji zagranicznych, modernizacja regionu. Wyciągnięcie mieszkańców z biedy jednocześnie powinno zmniejszyć przychylność mieszkańców dla polityki kremlowskiej” – powiedział Kasčiūnas.

Pomysł utworzenia Funduszu powstał wiosną 2015 roku. Prezydent Dalia Grybauskaitė wyraziła poparcie dla Funduszu twierdząc, że przyśpieszyłby on rozwój ekonomiczny regionu.

PODCASTY I GALERIE