Koncert „Włodek Pawlik & Łukasz Pawlik for Constitution”: Unia kulturalna powstająca tu i teraz

Dzisiaj (28 sierpnia) na dziedzińcu zamku w Trokach odbył się koncert "Pawlik & Pawlik for Constitution" z udziałem zdobywcy nagrody Grammy Włodek Pawlik Trio oraz Łukasz Pawlik Quartet. Na scenie gościnnie pojawili się również polski wokalista Marek Bałata oraz wileński saksofonista Jan Maksymowicz. Występ był dedykowany 230. rocznicy podpisania Konstytucji 3 Maja. "Dane przedsięwzięcie umacnia nasze kontakty z Wilnem i publicznością tego regionu. Faktycznie jesteście świadkami nowego początku" - zapewniają wykonawcy.

Ewelina Knutowicz
Koncert „Włodek Pawlik & Łukasz Pawlik for Constitution”: Unia kulturalna powstająca tu i teraz

Fot. Roman Niedźwiecki

Jak zapewnia Włodek Pawlik, koncert jest unikalnym przedsięwzięciem, które się odbywa „tu i teraz”. „W takim składzie i w takiej konstelacji występujemy jedyny raz. Wyjątkowości dodaje również to, że koncert jest poświęcony rocznicy uchwały Konstytucji 3 Maja. Z tego, co wiemy, Litwa i Polska po raz pierwszy razem świętują tę rocznicę. Konstytucja miała kolosalne znaczenie dla demokracji, przyszłości obu krajów. To jeden z najważniejszych dokumentów w historii” – tłumaczy muzyk.

Koncert został podzielony na kilka części. Rozpoczął go Łukasz Pawlik Quartet, który zaprezentował utwory m.in. z najnowszej płyty „Long-Distance Connections”, która 3 września ukaże się na rynku amerykańskim. Według Łukasza Pawlika, koncepcja najnowszej płyty czerpie inspirację z możliwości nawiązywania współpracy z muzykami z różnych zakątków świata. „Mieszkamy w czasach „globalnej wioski”, permanentnej wymiany informacji, myśli, pomysłów, idei. Sam jestem kompozytorem materiału muzycznego, ale chciałem wejść w interakcję z muzykami, z którymi nie dane mi było się spotkać w studiu. W nagrywaniu wzięli udział wykonawcy z Europy, Stanów Zjednoczonych i Australii. Stąd właśnie nazwa „Long Distance-Connections” – wyjaśnia autor.

Płyta była nagrywana w trybie „overdubbing”, gdy są nakładane na siebie wcześniej nagrane oddzielne partie instrumentów. Muzycy nie grają więc wspólnie w studiu. „Na przykład, gdy ja generuję jakąś bazę, wysyłam ją do konkretnego muzyka, on z kolei nagrywa własną partię i wtedy to, co uzyskaliśmy, wysyłam do kolejnego artysty. W taki sposób sklejam wszystkie partie w jedno. Nie było jednak tak, że nie korzystałem w ogóle z bezpośredniej możliwości nagrywania w studiu. Praca nad daną płytą była więc bardzo złożona i żmudna. Poza tym, ideę „Long-Distance Connections” łączą nieoczywiste pomysły muzyczne. Nasza płyta jest pełna zaskoczeń, różnorodnych wpływów muzycznych – od muzyki world po swinga” – tłumaczy Łukasz Pawlik.

Fot. Roman Niedźwiecki

Z kolei Włodek Pawlik zapewnia, że w Stanach Zjednoczonych już się pojawiły pierwsze recenzje, które są bardzo pozytywne. „Trzymam kciuki za syna, ponieważ wiem, jak trudny jest rynek amerykański. To jest naprawdę duży krok dla Łukasza, ponieważ jest to jego pierwsza płyta, która ukazuje się po drugiej stronie oceanu” – twierdzi artysta.

Tymczasem Łukasz Pawlik przyznaje, że w dużej mierze wpływ na jego drogę muzyczną mieli rodzice, ponieważ obaj są muzykami. „Ukazali mi fascynujący świat dźwięków, w jakim dorastałem. Mama ćwiczyła na przykład, sonaty Siergieja Prokofjewa, a tata zapoznał mnie z muzyką ragtime. Chodziłem z rodzicami też na koncerty, wszedłem w ten świat w sposób naturalny i bardzo się cieszę, że jestem tu do dzisiaj” – opowiada.

Dla Łukasza Pawlika dany występ jest pierwszym na Litwie. Jednak w ubiegłym roku był zaplanowany wspólny polsko-litewski koncert poświęcony muzyce Stanisława Moniuszki. W związku z pandemią nie mógł się jednak odbyć. „Padł więc pomysł, aby ten koncert nagrać i wyświetlić go przed gmachem Litewskiej Filharmonii. Zarejestrowaliśmy nasz występ w Suwałkach i musieliśmy w błyskawicznym tempie udać się do Wilna, aby dostarczyć materiał. Został on pokazany na dziedzińcu filharmonii. Odbiór koncertu był bardzo dobry – mnóstwo ludzi zostało zaskoczonych tym, że gra tu wspaniała muzyka. To był bardzo miły wieczór” – twierdzi artysta.

Fot. Roman Niedźwiecki

Goście programu – saksofonista Jan Maksymowicz oraz wokalista Marek Bałata zaprezentowali z kolei unikatowy program. Maksymowicz zaproponował zagranie na jazzowo znanych litewskich pieśni ludowych. Pomysł był zainspirowany faktem, iż wileński saksofonista gra w zespole „Folk Trio”, którego wokalistka Ineta Meduneckytė specjalnie wyszukuje wyjątkowe pieśni ludowe, które można interpretować w sposób nowoczesny. Dzisiaj jeden z takich utworów został wykonany w języku litewskim przez Marka Bałatę.

Dla Bałaty było to pierwsze zetknięcie się z tekstem w języku litewskim. „Jest to bardzo trudny język, ponieważ nie ma odniesień do innych, w których mógłbym odnaleźć jakąś bazę. Jak w każdym języku, są w nim zapożyczenia łacińskie czy angielskie. Przyznam, że ucząc się odsłuchiwałem wiele wersji – od wykonania chóralnego poprzez solistów operowych, zespołów pop czy nawet techno. W związku z tym było wiele propozycji, które zamieszały mi w głowie. Wybrałem własną wersję. Musiałem zaryzykować, nie było czasu na konsultanta. Melodia jest po prostu przepiękna” – tlumaczy wokalista.

Z nim się zgadza Jan Maksymowicz. „Możemy powiedzieć, iż mieliśmy do czynienia ze swojego rodzaju unią kulturalną. Najważniejsze jest to, co swoją twórczością chcemy powiedzieć dla świata. W końcu muzyka jest językiem, za pomocą którego możemy komunikować swoje pomysły czy odczucia. Ten język składa się z oddzielnych elementów. Jeżeli jako punkt odniesienia wybieramy folk, to przede wszystkim musimy zrozumieć, o co w nim chodzi. Po tym, gdy przepuścimy to przez siebie, kontynuujemy pracę. Niezależnie od tego, czy będzie to pop, techno czy jazz – ważne jest poczucie smaku. Tworzenie muzyki nie polega na tym, aby zebrać wszystkie jej rodzaje do jednego grona i stworzyć „efekt mieszanki”. Chodzi o znalezienie wspólnego mianownika między nimi. Patrzę na to bardzo poważnie i myślę, że każdy rodzaj muzyki składa się z wielu ludzkich przeżyć” – twierdzi saksofonista.

Włodek Pawlik z kolei przypomina o tym, że muzyka folkowa, czyli ludowa, była inspiracją, na przykład, dla Fryderyka Chopina czy Karola Szymanowskiego. „Muzyką ludową w Stanach Zjednoczonych z kolei jest blues. Muzyka rosyjska też czerpie inspirację z folkloru – wystarczy spojrzeć na twórczość Modesta Musorgskiego. To jest źródło, do którego ciągle powracamy. Ma ono ogromny wpływ jak na muzykę poważną, tak i na jazz. Jest to swojego rodzaju przekaźnik, który przejmuje nurt tej naturalnej potrzeby tworzenia muzyki przez niekoniecznie wielkich ludzi. Ci wielcy jednak biorą te diamenty z ludu i przerabiają je na swój sposób. Jest to jednak ciągle tradycja” – tłumaczy kompozytor.

Jak dodaje zdobywca nagrody Grammy, dzisiejszy koncert jest początkiem bardzo ważnego kontaktu, wspólnej rozmowy poprzez muzykę. „Mam takie przeczucie, że nasz występ będzie krokiem milowym w potrzebie tworzenia czegoś nowego. Muzyka jest wolnością wypowiedzi. Głównym naszym narzędziem jest komunikacja, artykulacja myśli i przeżyć poprzez dźwięk. Próbujemy tworzyć nowy świat, którego na razie nie potrafimy opisać słowami. Wierzymy w to, że nasza wrażliwość jest czynnikiem decydującym” – uważa Włodek Pawlik.

Fot. Roman Niedźwiecki/ Włodek Pawlik

Współpraca między muzykami nie byłaby możliwa bez pomocy Instytutu Adama Mickiewicza i wsparcia Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu RP. Propozycję złożyła producent, pianistka, a prywatnie – żona Włodka Pawlika i matka Łukasza Pawlika Jolanta Pawlik. „To się wydarzyło już rok temu. Takie projekty są opiniowane przez wielu ekspertów. Nasza propozycja spodobała się im o tyle, że jako prezes „Across Music Foundation” otrzymałam zielone światło” – tłumaczy pianistka.

Jak dodaje, ideą koncertu była, oprócz celebracji uchwalenia Konstytucji 3 Maja, historia Trok. „W Trokach byłam kilkakrotnie dzięki mojej przyjaciółce, wspaniałej litewskiej pianistce Šviesė Čepliauskaitė. Początek Trok – to rządy Giedymina. Później te losy litewskie i polskie zawsze miały wspólne konteksty. To, co tworzymy dzisiaj, między przedstawicielami Polski i Litwy, jest właśnie pomostem między prahistorią naszych przodków i dziełami pokoleń współczesnych. Uważam, że jest to bardzo symboliczne. Dla mnie kwestia tego, czy to jest jazz, folk czy muzyka klasyczna, nie jest aż tak istotna. W takiej formie utwory zostały przedstawione po raz pierwszy i jedyny. To jest ważny przekaz tego koncertu. Dany koncert jest spotkaniem pokoleń, które łączy pewna wspólna idea” – wyjaśnia Jolanta Pawlik.

Fot. Roman Niedźwiecki

Organizatorem wydarzenia jest „Across Music Foundation” przy współpracy z partnerami z Litwy, Fundacją Dobroczynności i Pomocy „Dom Kultury Polskiej w Wilnie” oraz Stowarzyszenia Światowy Zjazd Wilniuków.

Projekt jest firmowany przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, Instytut Adama Mickiewicz, ambasadę RP w Wilnie oraz Instytut Polski w Wilnie. Finansowanie zapewniono ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu „Polonia i Polacy za Granicą 2021”, a także ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu.

PODCASTY I GALERIE