Wilno i Wileńszczyzna
Ewelina Mokrzecka

Kobiety Mozyro: Nie zamykajcie się w domach, realizujcie swoje marzenia!

Matka i córka, babcia i matka. Pasjonatki fotografii i podróżowania – Bożena Mozyro i Małgorzata Mozyro dzielą się z Czytelnikami zw.lt swoimi pasjami oraz opowiadają, jak łączyć je z byciem kobietą, żoną i matką.

Ewelina Mokrzecka, zw.lt: 8 marca obchodzimy Dzień Kobiet. Czy jesteście tego dnia obdarowywane kwiatami?

Bożena Mozyro: Tak, tego dnia dostaję kwiaty od męża, od współpracowników, ale przyznam, że są czasami takie wymuszone. I w ogóle mam takie wrażenie, że mężczyźni widzą w kwiaciarniach tylko tulipany.

Małgorzata Mozyro: Nie będę wredna jak mama i powiem, że tego dnia dostaję dużo kwiatów, co jest bardzo przyjemne, ale szkoda, że takie rzadkie.

Czyli Dzień Kobiet mógłby być codziennie?

MM: Czemu nie?! (śmiech)

Niektórzy twierdzą, że Dzień Kobiet jest pozostałością komunizmu i nie należy go świętować. Niektórzy ten dzień wręcz bojkotują. Warto obchodzić 8 marca?

MM: Komunizowanie tego święta jest nie na miejscu, jest to jakiś niezrozumiały mit. Przecież święto to swoimi korzeniami sięga wydarzeń, kiedy w 1908 roku w jednej z fabryk Nowego Jorku robotnice tyrające od rana do nocy za marne grosze, postanowiły się upomnieć o poważne traktowanie i zastrajkowały. Właściciel fabryki, chcąc uniknąć skandalu, po prostu je w niej zamknął. Wybuchł pożar. Spaliło się wtedy 129 kobiet. Ta data powinna być raczej utożsamiana z działaniem kobiet na rzecz równości, a nie z kobietą komsomołką na traktorze. Kobiety walcząc o równe prawa, rzeczywiście je wywalczyły i mogą teraz na równi z mężczyznami zajmować wysokie stanowiska w firmie, w państwie, być całkowicie samodzielne i niezależne. Paradoksalnie jednak, dawne kobiece role wciąż są traktowane stereotypowo i teraz kobiety mają czasem jeszcze trudniej. Jeśli kiedyś zajmowały się tylko domem, wychowywały dzieci, to teraz do codziennych domowych obowiązków dołączyły jeszcze te zawodowe, towarzyskie. Prawdziwym skarbem dla dzisiejszych kobiet jest więc wyrozumiały partner, dla którego manifestacją jego męskości jest pomoc w dbaniu o dzieci i dom, a nie tylko przynoszenie pieniędzy. Z drugiej strony chciałabym zaapelować do dzisiejszych nowoczesnych kobiet, żeby nie traciły tej szczególnej, kobiecej energii, która nie jest nastawiona na walkę, a raczej na twórczość i inspirowanie swoich mężczyzn do walki. Warto więc obchodzić ten ważny dla kobiet dzień.

BM: Ja z kolei ostatnio nie przepadam za tym świętem. A kwiatek byłby milszy wręczony bez okazji…

Obie jesteście pasjonatkami fotografii. Pani Bożena miała jakiś czas temu wystawę w DKP, ostatnio Pani zdjęcia upiększają przychodnię w Nowej Wilejce. Z kolei Małgorzata prowadzi fotograficzno-podróżniczego bloga i dzieli się swoją pasją z czytelnikami jednego z największych portali na Litwie 15min.lt. Skąd ta pasja?

BM: Przede wszystkim ta wspólna pasja bardzo nas łączy. Może mamy to w genach? Bo fotografował mój tato i chociaż był amatorem, robił świetne zdjęcia. Mam czasami tak, że gdy zachodzące słońce rzuca – jak ja to mówię – prawidłowy cień, to już nic nie jest w stanie zatrzymać mnie w domu. Zawsze zachwycały mnie półcienie w fotografiach mistrza Jana Bułhaka. I też zawsze staram się wyłapać jakieś promienie słońca prześwitujące przez gałęzie lub promień słońca spadający na kwiatek w lesie. Czasami chyłkiem uciekam z domu wczesnym rankiem…

Co na to mąż?

BM: Mąż śpi o 5 rano, a ja pytam Małgosię: ,,Jedziemy do Mickun złapać wschód słońca?”, Małgosia bez zbędnych pytań się zgadza i jedziemy. Powiem też, że czasami uciekam chyłkiem z domu, bo tłumacząc dlaczego muszę zniknąć, tracę czas, a słońce tymczasem ucieka (śmiech). Bardzo odpoczywam przy tym zajęciu. Lubię obróbkę zdjęć, bo komputer daje wiele możliwości i po prostu pochłania mnie to całkowicie, czasem zapominam o całym świecie. To mój najlepszy wypoczynek.

MM: U mnie pasja fotograficzna równolegle przeplata się z pasją podróżniczą. Obserwuję świat robiąc zdjęcia. Czasem nawet rozważam jakiś kierunek podróżniczy od razu myśląc, czy można będzie zrobić tam fajne zdjęcia. Z czasem tych zdjęć z podróży uzbierałam bardzo dużo i stwierdziłam, że chcę się nimi dzielić, a przy okazji opisuję podróże, bo chcę zarażać ludzi swoją pasją. Smutno mi, kiedy ludzie odkładają swoje marzenia podróżnicze na później, bo myślą, że to jest bardzo drogie albo nie mają teraz na to czasu. Skoro mówimy dzisiaj o dniu kobiet, to wspomnę jeszcze, że obiecałam mamie, że przynajmniej raz w roku będziemy robić sobie dziewczęce podróże razem z moją córką. Kupujemy wtedy bilety, wynajmujemy auto i objeżdżamy jakiś kraj we trójkę. Córce też chcę pokazywać, że w życiu dużo cenniejsze są emocje niż rzeczy.

BM: Ten pomysł Gosi, że raz do roku robimy wypady we trójkę jest cudowny. Pomaga to w relacjach mama-córka-wnuczka. Jedziemy same, o wszystkim rozmawiamy i jesteśmy wolne od wszystkiego.

Można śmiało powiedzieć, że łamiecie stereotypy wileńskich kobiet, które to muszą stać przy garach….

MM: Ale ja uwielbiam stać przy garach, eksperymentować w kuchni, dobrze wówczas odpoczywam i traktuję to jako relaks. Jedynym warunkiem jest, że gary nie mogą być obowiązkiem. Gotuję wtedy, kiedy chcę i mam na to ochotę. Zauważyłam nawet, że jak trzeba zgotować coś z musu, to źle wychodzi, a jak robisz to z sercem to jest rzeczywiście pyszne. Ale fakt, w naszej rodzinie nie ma stereotypowej roli kobiety stojącej przy garach. Mama zawsze wspierała mnie w moich pasjach i mówiła: „Co ci zostanie z tego gotowania? Lepiej zrealizuj swoje marzenia!”. I może trochę prowokacyjnie, bo w Wigilię, kiedy wszystkie porządne kobiety stoją przy garach, my z mamą idziemy na kawę z ciastkiem. Myślę, że takie chwile bardziej zapamiętamy niż tradycyjne 12 dań na stole.

BM: Przyznam się, że ostatnio nie przepadam za gotowaniem. Za dużo ciekawych rzeczy dzieje się dookoła mnie. Chociaż umiem gotować i potrafię, ale to nie jest moja bajka.

MM: Ale świat dużo traci, bo mama jest naprawdę dobrą kucharką i gdyby nie te jej pasje… (śmiech)

Rozmawiałyśmy o waszej wspólnej pasji, czyli fotografii. Czy planujecie wspólną wystawę?

BM: Planujemy od bardzo dawna, ale wciąż się zmienia nam nasza koncepcja.

MM: Ja teraz bardziej się skłaniam ku wystawie malarskiej, bo zaczęłam malować. Więc nawet nie wiem, jak to wszystko połączyć i zrealizować. Pewnie mama jako pierwsza zrobi swoją wystawę.

Czego chciałybyście dzisiaj życzyć wileńskim kobietom jako kobiety?

MM: Ja bym przede wszystkim życzyła kobietom tego, żeby żyły w zgodzie ze sobą. Nie próbowały spełniać jakichś społecznych oczekiwań. Jestem przekonana, że jeżeli kobieta jest szczęśliwa i spokojna wewnętrznie, to może uszczęśliwić całe swoje otoczenie. Nikomu nie jest potrzebna zgorzkniała, ale żyjąca prawidłowo kobieta.

BM: Życzę kobietom wyjścia z domu i realizowania swoich marzeń, pomysłów. Rodzina być może będzie bardziej zadowolona, jak to powiedziała Gosia, kiedy mama i żona będzie szczęśliwa i radosna, a nie zmachana robieniem obiadków składających się z trzech dań. Emocje, według mnie, są ważniejsze – wspólny wyjazd, spacer, po prostu bycie ze sobą.

Artykuł powstał w ramach projektu „Ludzie Znad Wilii”, który jest finansowany przez Departament Mniejszości Narodowych przy rządzie Litwy.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!