Kilkadziesiąt osób zgromadziło się na pikiecie pod ambasadą Białorusi w Wilnie

Kilkadziesiąt osób wzięło udział w pikiecie obok ambasady Białorusi w Wilnie, aby zaprotestować przeciwko fałszowaniu wyników wyborów prezydenckich i przemocy władz wobec demonstrantów.

zw.lt

PL/LT/RUWilno, 12.08 2020. Pikieta protestacyjna pod Ambasadą Białorusi. Od dziś ma się odbywać codziennie do zakończenia teroru i osiągnięcia sprawiedliwości.Vilnius, 2020.08.12. Protestas prie Baltarusios Ambasados. Žada vykti kasdien nuo 18 iki 20 val. iki teroro užbaigimo ir teisingumo pergalės.Вильнюс, 12.08.2020 Протест-пикет возле Посольства Республики Беларусь, будет проходить ежедневно с 18.00 по 20.00 по литовскому времени пока террор не будет закончен.#belarus #freebelarus #democracy #stopviolence #bialorus #baltarusija #ZhyveBelarus

Posted by Alina Obolewicz on 2020 m. rugpjūčio 12 d., trečiadienis

Fot. Facebook/Alina Obolewicz

Organizatorzy obiecują, że takie pikiety będą organizowane każdego dnia o godzinie 18.

Jedną z osób, które wzięły udział w pikiecie, była przewodnik Alina Obolewicz. Jak tłumaczy portalowi zw.lt, już od kilku dni – dokładnie od dnia wyboròw prezydenta na Białorusi – codziennie na bieżąco ogląda telewizje „Дождь”, „Настоящее время”, oraz relacje internetowe z wydarzeń. „Znając sytuację na Białorusi, biorąc pod uwagę autorytarny reżim można było oczywiście przewidzieć, że wybory po raz kolejny nie będą demokratyczne, że wyniki wyborów kolejny raz będą sfalszowane. To było do przewidzenia. Jednak aktywność społeczeństwa białoruskiego, świadomość obywatelska tym razem zaskoczyła nie tylko cały świat, ale pewnie i samego dyktatora Białorusi. Można było się spodziewać, że, jak i po poprzednich wyborach prezydenckich, ludzie wyjdą na ulice, a organy siłowe Łukaszenki będą zwalczać demokratyczne, pokojowe wyrazy protestu obywateli” – tłumaczy.

Według Obolewicz, tym razem jest oczywiste, że „ogromna część Białorusinów już nie godzi się na zamykanie im ust, nie godzi się na fałszerstwa, nie godzi się uznać wynik ewidentnie sfałszowanych wyborów”. Jak oznajmia uczestniczka, tłumy pokojowo, choć stanowczo, nastawionych Białorusinów wyszły na ulice, by protestować ryzykując utratą pracy, zdrowia i nawet życia.

„Reżim Łukaszenki brutalnie zwalcza zdanie swoich obywateli, stosuje przemoc i nawet terror niewspółmierne do sytuacji. Protestujący ludzie są bezbronni. Moim zdaniem i zdaniem moich przyjaciół, demokratyczne kraje Europy i świata powinny nie tylko się wypowiadać krytycznie wobec zainstniałej skandalicznej sytuacji. Masowo są zatrzymywani pokojowi demonstranci lub nawet ludzie przypadkowi, są masowe łapanki, Białorusini są brutalnie katowani, wsadzani do aresztów, przetrzymywani tam w nieludzkich warunkach. Na Białorusi są łamane konstytucyjne prawa człowieka. Demokratyczne państwa Europy i świata, naszym zdaniem, powinny bardziej aktywnie udzielać się w celu zaprzestania łamania praw człowieka na Białorusi, jak też w celu przeprowadzenia demokratycznych wolnych wyborów” – uważa Obolewicz.

Fot. Facebook/Alina Obolewicz

Według niej, główną przyczyną udziału w pikiecie jest możliwość przynajmniej moralnie wesprzeć Białorusinów. „Litwa bardzo dobrze pamięta walki o wolność na przełomie lat 90-tych. Co prawda, w roku 1991 byłam nastolatką i po to, bym nie uciekła z domu na wiece protestacyjne i nie ryzykowała co najmniej zdrowiem, mama mnie codziennie zamykała w domu. Ale moi starsi przyjaciele brali czynny udział w walkach o wolność Litwy” – przypomina uczestniczka.

Zdaniem Obolewicz, nie wolno bezczynnie się przyglądać sytuacji na Białorusi. „To, co się tam dzieje, jest skandaliczne. To nasi sąsiedzi. Z Białorusinami Litwę łączy wspólna historia. Przecież nawet godło Litwy i godło niezależnej Białorusi, zabronione przez reżim, są prawie identyczne – Pogoń” – tłumaczy.

Video: Facebook/Alina Obolewicz

Jak wyjaśnia Obolewicz, większość zebranych – to Białorusini mieszkający, studiujący, pracujący na Litwie, ale ich wesprzeć przyszli Litwini, Polacy. „Samochody mijające grupę pikietujących pozdrawiały i wyrażały solidarność z Białorusinami używając głośno klaksonów. Gdy wracaliśmy z pikiety do samochodu niosąc symbole niezależnej Białorusi, mijające nas samochody trąbiły, ludzie w samochodach się uśmiechali, machali przyjaźnie, pokazywali znak „Victoria”. Przyjemne uczucie, że mieszkańcy Litwy są solidarni z dążącymi do wolności i demokracji Białorusinami” – opowiada uczestniczka.

„Jest stworzona możliwość finansowego wsparcia opozycji na Białorusi, tysiące ludzi, którzy zostani schwytani, pobici, wobec których zostały już przyjęte wyroki sądowe, będą musiały uporać się z horrendalnymi karami pieniężnymi. Kto może, niech się dołoży, wesprze prześladowanych finansowo. Kto pomoże braciom Białorusinom walczącym o wolność i przestrzeganie demokratycznych praw, jak nie my – Polacy, Litwini, sąsiedzi, którzy sami walczyliśmy o wolność i demokrację..?” – pyta retorycznie Alina Obolewicz. Przekazać datek można m.in. tutaj.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej