Wilno i Wileńszczyzna
Aneta Kurowska

Karol Michał Tomecki: Za kurtyną tancerskiego życia

Karol Michał Tomecki - dziewiętnastoletni wileński Polak i dziesięciokrotny mistrz Litwy w tańcach towarzyskich. Wielokrotny reprezentant Litwy na mistrzostwach świata i Europy. Poza rytmem tańca dla niego istnieje ten drugi - rytm życia i emocji. Siła woli, decyzje, charakter, partnerka, a nawet państwo - w życiu tancerza każdy czynnik jest na wagę złota.

Jak się zaczęła Twoja przygoda z tańcem towarzyskim?
Wszystko się zaczęło w pierwszej klasie. Uczęszczałem na zajęcia karate, malowania.. ale po dwóch tygodniach rezygnowałem. Nie podobało mi się. Kilka dziewczyn z mojej klasy chodziły na zajęcia tańca towarzyskiego. W grupie brakowało chłopców, więc przyjaciółka zaproponowała dołączyć. Postanowiłem wypróbować. Spodobało mi się.

Trudno jest znaleźć partnerkę?
Zawsze mówię, że znaleźć partnera w tańcu to jest to samo, co znaleźć partnera w życiu. Wszystko musisz robić razem. Dlatego znaleźć dobrą partnerkę jest bardzo trudno. Nie możesz znaleźć słabszej partnerki. Problem jest też taki, że im wyższy poziom, tym mniej jest tancerzy. Co więcej, nie tylko taniec musi być dobry. Temperament, charakter, relacje – to wszystko jest ważne. Dla mnie jest też niezmiernie ważne podanie ręki. Pewien trener mi mówił, że od pierwszego dotyku można poczuć czy to jest twoja partnerka, czy nie.

Jak wygląda Twój typowy tydzień?
Teraz jest mi niezmiernie trudno powiedzieć, jak wygląda mój tydzień. Mam nową partnerkę i dopiero układamy plan. Narazie nie mam rutyny. Teraz staram się każdy dzień zacząć od uprawiania sportu, potem tańczę, trenuję dzieci i znów tańczę.

Pamiętasz swój pierwszy turniej?
Tak, pierwszy turniej odbył się po trzech tygodniach odkąd przyszedłem na tańce. Zająłem wtedy pierwsze miejsce, otrzymałem swój pierwszy w życiu medal.

Próby, turnieje, wyjazdy.. tańce nie stanowiły przeszkody w czasach szkolnych?
Była bardzo wielka przeszkoda. Teraz rozumiem, że to była swoista dyscyplina. Jednak było bardzo trudno ze strony psychologicznej. Ucząc się w jedenastej klasie, byłem już w dorosłej grupie. Na pierwszym roku trafiliśmy do setki najlepszych par świata. Jestem maksymalistą i nie mogę sobie pozwolić na luz. Dlatego też ostatnie dwa lata w szkole to był zwyczajny koszmar.

Jak się czujesz będąc na turnieju i reprezentując Litwę?
Jestem dumny z tego powodu, że zawsze reprezentowałem Litwę. Niosąc litewską flagę zawsze czułem to coś, czego nie ujmiesz w żadne słowa. Teraz jednak z powodu nowej partnerki będę musiał nieść flagę Mołdawii.

Dlaczego postanowiliście, że reprezentujecie Mołdawię, a nie Litwę?
Po prostu są lepsze warunki, nie ma tak wysokiego poziomu jak na Litwie. Tam wśród tancerzy będziemy pierwszą parą, a to automatycznie nam daje bilety na Mistrzostwa Świata i Europy. Na Litwie nie moglibyśmy tego mieć, ponieważ 1-2 para na Litwie jest na 2-3 miejscu na świecie.

Dużo jest tak ambitnych tancerzy, którym wypada możliwość reprezentować kraj na mistrzostwach międzynarodowych?
To wszystko się ustala na Mistrzostwach Litwy. Laureaci pierwszego i drugiego miejsca jadą na Mistrzostwa Świata, a także wraz z laureatami trzeciego miejsca – na Mistrzostwa Europy. Tylko w dorosłej grupie jest tak, że na ME jadą tylko ci, kto uplasował się na pierwszym i drugim miejscu. Więc każdy ma możliwość reprezentować Litwę.

Jakie jest Twoje największe osiągniecie?
To nie jest wynik. Pamiętam na mistrzostwach trzeba było tańczyć indywidualnie. Zapamiętał mi się moment, gdy tańczysz, a wszyscy na ciebie patrzą i oczywiście oceniają. Największym osiągnięciem było uczucie, które mnie przepełniało w tej chwili. Co więcej, jednym z największych osiągnięć jest trafienie do finału i możliwość bycia wśród najlepszych par turnieju.

We wszystkim jest druga strona medalu. Jaka ona jest w życiu tancerza?
Ostatnio miałem sytuację, że musiałem się rozstać z partnerką. Nikt nie wiedział, że mamy problem. Musiałem sam wstać przed wszystkimi i powiedzieć “Stop, to wszystko”. Jest trudno, gdy sam musisz przez to wszystko przejść, podjąć właściwą decyzję. Dlatego zawsze staram się słuchać swojego serca, bo wierzę, że ono wskaże właściwą drogę.

Nigdy nie myślałeś o tym, aby porzucić karierę taneczną?
Myślałem. Nawet ostatnio był taki moment. Jest niezmiernie trudno wytrzymać w świecie tancerzy. Jednak co cię nie zabije, to cię wzmocni. Lubię udowadniać i sobie, i innym, że mogę więcej. Nie poddam się i pójdę dalej.

Po ukończeniu szkoły myślałeś związać swoje życie z tańcem?
Zawsze o tym myślałem, nie było innej opcji. Wiedziałem, że chcę zostać tancerzem, to był mój cel. Po ukończeniu szkoły dostałem się na studia i zrozumiałem, że życie może być całkiem inne. Myślałem, że będę tancerzem, ale też zrozumiałem, że życie można układać na różne sposoby.

Dostałeś się na anglistykę w Kownie. Dlaczego postanowiłeś rzucić studia?
Największym ryzykiem, gdy świat tak szalenie leci do przodu, jest nie ryzykować. Tak naprawdę zakochałem się w tych studiach. Niestety było zbyt dużo dodatkowych wykładów i zwyczajnie nie nadążałem. Nie mogę czegoś robić na 50%. Muszę wiedzieć, że zrobiłem wszystko na 100% albo przynajmniej blisko 100%. Mogłem ukończyć studia, ale nie chciałem mieć dyplom tylko po to, aby taki był.

Planujesz jeszcze wrócić na uniwersytet?
Tak. Teraz dostałem się na LSU, czyli na Litewski Uniwersytet Sportowy, na studia trenerskie. To mi się bardzo przyda w przyszłości. Narazie wypróbuję to i zobaczymy jak tam będzie dalej.

Teraz trenujesz dzieci. Jak wpadłeś na ten pomysł?
Tak naprawdę mnie zaprosili.Wszystko się zaczęło od jednej pary, której się podobało jak tańczę. Zaproponowali mi, żebym trenował dzieci. No i muszę przyznać, że całkiem nieźle mi się udaje. Przez cały rok dobrej pracy moi wychowankowie zostali mistrzami Litwy. Dla mnie to było wielkim zaskoczeniem, ale naprawdę bardzo się cieszę.

Co jest łatwiejsze: bycie tancerzem czy trenerem?
Tak naprawdę, gdy sam tańczysz – wszystko zależy od ciebie, ale jest bardzo ważne, aby obok był trener. Człowiek, który przez cały czas będzie motywował, tobie kibicował, pomagał. Bez trenera tancerzowi byłoby trudno. Stąd też trudniej jest być trenerem, ponieważ ponosisz odpowiedzialność za tego, który tańczy. Każdy człowiek i każda para jest inna. Dlatego trener musi do każdego znaleźć indywidualne podejście.

Czyli postanowiłeś wybrać ścieżkę trenerską?
Narazie będę i tańczył, i trenował dzieci. Na pewno będę tańczył sam, ponieważ im dłużej tańczysz – tym większy masz bagaż doświadczenia i patrzysz na wszystko z innej perspektywy. Są trenerzy światowej sławy. Mam taki cel, aby po zakończeniu kariery tancerskiej, być jednym z nich.

Artykuł powstał w ramach projektu „Ludzie Znad Wilii”, który jest finansowany przez Departament Mniejszości Narodowych przy rządzie Litwy.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!