Jubileusz Klubu Włóczęgów Wileńskich: 30 lat poznawania świata i samych siebie

Dokładnie 30 lat temu, 13 lutego 1990 r. został reaktywowany Klub Włóczęgów Wileńskich (KWW) - jedyny oficjalny polski klub turystyczny działający na Wileńszczyźnie. Poprosiliśmy członków kultowego klubu, aby opowiedzieli o najmilszych wspomnieniach związanych z KWW, a także o stosunku do historii Klubu i jego tradycji.

Ewelina Knutowicz

Fot. Archiwum KWW

Na pytania odpowiadają Waldemar Wołodko (obecny Wyga) i Bożena Mieżonis (była Wyga).

Czym się wyróżniły ostatnie 10 lat działalności KWW?

Ostatnie 10 lat prawdopodobnie najbardziej się wyróżniają ilością i jakością różnorodnych szkoleń, które przyczyniły się do rozwoju Włóczęgów i zainicjowały nowe inicjatywy i tradycje. Mieliśmy szkolenia wspinaczki z polskimi alpinistami, szkolenia kitesurfingowe i windsurfingowe, snowboardowe i szkolenia kajakowe – najbardziej istotne, które pozostawiły swój ślad.

Co jest najpiękniejsze, iż Włóczędzy swoje umiejętności przekazują dalej. Szkolenia dodały pewności i wiedzy w realizacji wypraw w góry. Mieliśmy wyprawy w Tatry i Bieszczady Polskie, kilku Włóczęgów zdobyło szczyty gór w Azji Środkowej i Południowej, Nowej Zelandii i innych miejscach świata. Przez pewien czas organizowaliśmy warsztaty, w trakcie których każdy chętny członek KWW dzielił się swoimi umiejętnościami. Przez jakiś czas działał Włóczęgowski Klub Kina Dobrego, który właśnie się odradza.

Przez ostatnie 10 lat Klub organizował niemało wydarzeń dla szerokiego grona odbiorców, takie jak: bitwy intelektów, piesze czy rowerowe gry miejskie, terenowe gry orientacyjne.

Fot. Archiwum KWW

Ostatnio o KWW słyszy się mniej. Z czym to jest powiązane?

Włóczędzy przez pewien czas realizowali projekty, które musiały być nagłaśniane w mediach. Przez ostatnie kilka lat działamy raczej w zakresie własnym, czyli bez dofinansowania, więc nie jesteśmy zobowiązani prezentować swojej działalności w mediach.

Drugi moment jest ten, że zmieniliśmy system działalności klubu. Nie mamy teraz rdzenia organizacyjnego w postaci kilku osób, którzy byli motorem działań.

Na dzień dzisiejszy ideologia Klubu jest taka, że jeżeli chcesz coś mieć, to zrób to sam. Powoli powstają nowe działania i cieszymy się, iż Klub ciągle się zmienia. Równa linia bez skoków i zmian oznacza tylko jedno – stagnację, a później koniec. Nie chcemy także być Klubem, z którego inni korzystają tylko jak z darmowej firmy podróżniczo-edukacyjnej. Zależy nam na tym, aby każdy członek lub sympatyk Klubu wkładał coś swego.

Fot. Archiwum KWW

Czy ważna jest dla was historia AKWW – Akademickiego Klubu Włóczęgów i KWW z lat 90-tych?

Oczywiście, że historia jest dla nas ważna. Do założonego w 1923 roku Akademickiego Klubu Włóczęgów należeli m.in. Czesław Miłosz, Paweł Jasienica, Wacław Korabiewicz i inni. Takie osobowości naprawdę inspirują do działań i wzbudzają ogromny szacunek. Teraźniejszy klub ma autentyczną lagę ze sznurem jedności z 1924 roku, która należała do AKWW. Laga wędruje z nami tylko na wyjątkowe wyprawy. Jest to wzruszające – mieć w ręku lagę, która jeszcze w przedwojennym Wilnie wędrowała po ulicach naszego miasta i nie tylko.

W 1925 roku na łamach akademickiego czasopisma „Alma Mater Vilnensis” był zamieszczony pierwszy oficjalny anons AKWW: „Klub Włóczęgów — dziecko idei przyjaźni i koleżeństwa. Spadkobierca dążeń i metod „Szubrawców Wileńskich”. Wyraz życia duchowego młodzieży uniwersyteckiej poza murami Wszechnicy. Jedno z wielu kół i kółeczek bezregulaminowych, bezstatutowych i… bezprezesowych. Statut wyraźny! Cel jeszcze jaśniejszy. Satyryczno-humorystyczna krytyka życia młodzieży i jej… bez życia. Budzenie energii do czynu — czynu pracy nad pogłębieniem wartości ducha, wyrobieniem hartu woli. Inicjowanie dróg, wiodących do tego celu — oto zadanie klubu. Hasłem jego: „Humor z pracą — praca z humorem. Zżyta, przyjacielska atmosfera zebrań i współpraca świadczą za powodzeniem przedsiębranych projektów. Nie ma tu waśni, bo… nie ma polityki. Dwa są warunki przyjęcia nowego członka. Primo: winien należeć do „płci brzydkiej”, secundo: być czystym w nienależeniu do organizacji politycznych. Tym, którzy zapragną należeć do klubu — droga otwarta! Inicjatywa i spryt ją wskażą. Drogowskazami jeszcze będą imienne lub bezimienne wystąpienia na arenę czynnego życia. Prawdziwy, urodzony „włóczęga” — pozna je. Takiego zaprasza… «Klub Włóczęgów”.

Treść tego anonsu jest nam bardzo bliska. Owszem, nie jesteśmy tylko młodzieżą obecnie studiującą, ale to jest raczej nieistotne. KWW, które odrodzono w latach 90-tych, pozwoliło uczestniczyć także i płci pięknej.

Wojna przyniosła kres działalności Akademickiego Klubu Włóczęgów Wileńskich. Reaktywowanie Klubu odbyło się w Wilnie w dniu 13 lutego 1990 r. Wskrzesicielami organizacji byli Michał Kleczkowski i Elwira Ostrowska. Mimo upływu 97 lat od momentu założenia, Klub Włóczęgów nadal działa w Wilnie. A my – obecne pokolenie – czujemy ogromną wdzięczność i szacunek do wszystkich, którzy wpadli na pomysł taki klub założyć, reaktywizować, działać. Włóczędzy, którzy odrodzili Klub i działali w nim, wskazali kierunek, który nadal tak jak rozumiemy – kontynuujemy.

Istotną dla nas rzeczą jest różnorodność osobowości Włóczęgów, ich poglądów i stylu życia. W Klubie są, dla przykładu, osoby o skrajnie prawicowych poglądach, a także o skrajnie lewicowych, ale potrafią np. razem przejechać pół tysiąca kilometrów rowerem lub wspiąć się na szczyt. Dbamy o apolityczność Klubu i wszechstronne debaty na tematy społeczne i inne. Oczywiście, jednym z najważniejszych aspektów to jest włóczęga fizyczna i duchowa w szerokim znaczeniu tego słowa.

Czy kontynuujecie ich tradycje?

Przez jakiś czas była kontynuowana rozpoczęta przez AKWW tradycja ZNAJ – Zmarnowanej Niedzieli Ani Jednej. Kontynuujemy chrzest nowych członków, we wtorek odbywają się tradycyjne nasze spotkania. Braliśmy też udział we wszystkich (może poza jednym czy dwoma ostatnimi) Zlotach Turystycznych Polaków na Litwie – to była tradycja z dużej „T”. Spływy kajakowe są stałym punktem na mapie naszych wypraw. Włóczędzy, którzy działali w latach 90-tych, mieli np. sporo wieczorów poetyckich, balów przebierańców. Obecne pokolenie raczej tego nie kontynuuje. Wyprawy, które organizował Waldemar Szełkowski są inspiracją dla wielu klubowiczów.

Czego miłośnicy KWW mogą się spodziewać na 30-lecie KWW?

Na 30-lecie KWW będą zorganizowane dwa wydarzenia. Starsze pokolenie KWW w dzień urodzin – 13 lutego – zaprasza na Mszę Św. w kościele Św. Ducha o godzinie 18:00. Także odbędzie się pochód na czele z Lagą i Sznurem Jedności ulicami Wilna na Uniwersytet Wileński, po którym wszyscy są zaproszeni na spotkanie towarzyskie w wieloletniej siedzibie klubu przy ulicy Zawalnej (Pylimo) 45/2, II piętro.

Obecne pokolenie 15 lutego organizuje urodzinową wyprawę pieszą „Krok za Rok”. To będzie 30-kilometrowa trasa, wiodąca przez lasy i pola. Uczestnicy wyprawy nie znają punktu docelowego.

Zależy nam, aby oddać hołd dla 30 lat działalności i każdej osobie, która przyczyniła się do istnienia klubu. Mamy nadzieję, że w „czterech ścianach” przyrody uda się nam spotkać magiczne stwory, przypomnieć wszystkie możliwe historie, a także na pewno „wychodzić” nowe historie. Bardzo nam zależało, aby 30-lecie odbyło się nie dla publiczności, jak podczas 20-lecia w Domu Kultury Polskiej w Wilnie, a zgodnie z duchem włóczęgowskim. Każdy chętny może się zarejestrować na wyprawę „Krok za Rok”, link można znaleźć na profilu Facebookowym KWW.

Na pytania odpowiadają członkowie Klubu Włóczęgów Wileńskich.

Jak się dowiedzieliście o KWW?

Agnieszka: O Klubie po raz pierwszy usłyszałam na lekcji języka polskiego – że był kiedyś taki Klub Akademicki, do którego należał, między innymi, Czesław Miłosz, a ówcześni studenci Uniwersytetu Stefana Batorego wyruszali na wyprawy etnograficzne, krajoznawcze, poznawali świat i przyrodę, a potem opiewali ją w swoich wierszach. Potem – już na studiach – dowiedziałam się, że moi przyjaciele należą do tego samego klubu – tylko prawie sto lat później! Jak również ich rowieśnicy sprzed wieku, wyruszają oni w świat, aby lepiej poznać siebie i otoczenie. Śledziłam wyprawy klubu, oglądałam zdjęcia, słuchałam włóczęgowskich historii i zawsze chciałam zostać częścią tej wiecznej przygody.

Zbyszek: Nauczyciel historii W. Szełkowski opowiedział o nim i pokazał na przykładzie wypraw.

Waldek: Dowiedziałem się o Klubie po pierwszym udziale w III Zlocie Młodzieży Szkolnej, który odbył się w Ławaryszkach, bodajże w 2005-2006 roku. Spodobała mi się idea, że jacyś aktywni, niby podobni do harcerzy, ludzie organizowali sztafety, gry, zawody dla dzieci ze szkół rejonu wileńskiego, dla których takie akcje były rzeczą dosyć rzadką. Od tamtego czasu starałem się zawsze brać udział w tego typu zlotach i stworzyć drużynę szkolną. Po kilku latach sam byłem organizatorem takiego zlotu.

Ewelina: Był to rok 2012. Na początku słyszałam od kilku kolegów, że gdzieś tam chodzą, mają jakieś zebrania, podróże itd. Pewnego wtorku otrzymałam zaproszenie. Wyglądało mniej więcej tak: „Przychodź we wtorek na zebranie, taka Ala będzie opowiadać o tym, jak podróżowała autostopem”. No i przyszłam. I spodobało się.

Bożena: Jeszcze za czasów harcerstwa, a to było w ubiegłym wieku, słyszałam legendy o Włóczęgach. Około 2010 roku wielu moich przyjaciół wyemigrowało, więc postanowiłam spełnić marzenie z czasów późnego dzieciństwa.

Fot. Archiwum KWW

Dlaczego postanowiliście dołączyć do klubu? Dlaczego postanowiliście tam zostać?

Alina: Zawsze chciałam coś zwiedzać, poznawać świat i lubię być w gronie ludzi, którzy mogą być dobrym przykładem lub osobą motywującą do działania. Chyba dlatego i postanowiłam zostać w KWW. Ważnym czynnikiem była także przynależność do grupy ludzi, którzy mówią po polsku, bo gdy przyszłam do klubu, już miałam rozpocząć studia i polskiego języka byłoby w moim środowisku coraz mniej.

Ewelina: Przede wszystkim spodobała mi się atmosfera, ludzie. Nikt niczego ode mnie nie potrzebował, chciało się po prostu być z tymi osobami.

Waldek: Idea Klubu – to różne aktywności i działalność z mnóstwem otwartych na nowe idee ludzi. Po kilku spotkaniach czułem, że znam te osoby już od wielu lat. Chyba atmosfera i działalność są odpowiedzią na pytanie, dlaczego jestem w Klubie już prawie 10 lat.

Bożena: Zostałam w Klubie, ponieważ tu każdy jest sobą. Ta różnorodność osobowości trzyma mnie w KWW.

Waldemar: Dołączyłem do klubu, bo mi się spodobało i byłem jedną myślą połączony z klubem.

Kasia: Postanowiłam zostać dla ludzi z Klubu i świata, który tworzyli.

Fot. Archiwum KWW

Jak KWW zmienił wasze życie?

Alina: KWW bardzo zmieniło moje poglądy na życie, bo przestałam widzieć wiele przeszkód. O podróżach teraz sądzę zupełnie inaczej niż kiedyś. Teraz wiem, że najlepsze wyprawy nie potrzebują dużo kasy albo superowych wygód. Najciekawsze wyprawy są te, które mają ciekawe, nieoczekiwane wydarzenia, a zdarza się to dzięki ludziom, którzy są obok mnie.

Ewelina: Nie wiem, czy sam KWW zmienia życie, raczej bardzo organicznie je dopełnia. Dzięki klubowi poznajesz wspaniałe osoby, które później mogą zmienić twoje życie – to fakt. Przynajmniej ja tak miałam.

Marek: Życie jest bardziej ciekawe w związku z wyprawami w towarzystwie różnych ludzi.

Krzyś: Poznałem więcej podobnie myślących osób, z pokrewnymi hobby. To wzmocniło pasję do podróżowania, odnajdywania nowych ciekawych miejsc i aktywnego spędzania czasu wolnego na przyrodzie.

Kasia: Nie wiem, jakim jest życie bez KWW, więc nie mogę porównać. Fakt, że bez Włóczęgów nie wyobrażam sobie życia, potwierdza, iż Klub zmienił życie na „o wiele lepsze”.

Zbyszek: Nie zmienił, ale na pewno wniósł jakieś urozmaicenie.

Bożena: Włóczędzy nauczyli słuchać i z Włóczęgami zostało otworzonych mnóstwo drzwi.

Waldek: Zmienił faktem, że jestem na pewno bardziej otwartą osobą na różne, nieznane do tej pory idee, poglądy i sposoby życia. Klub rozszerzył moje horyzonty i dał mi mnóstwo możliwości do samorealizacji. Nie jestem pewien, że odnalazłbym coś takiego gdzieś indziej. Na pewno przyniósł mi niezliczalne momenty ciepłego i rodzinnego wsparcia klubowiczów. Teraz nie boję się nowych wyzwań, rzeczy, których nie znam. KWW dał mi praktyki działania w podobnych sytuacjach, więc jestem dużo bardziej gotowy na życiowe wyzwania.

Agnieszka: Urzekające jest to, że Klub z jednej strony instytucjonalizuje zamiłowanie do włóczęgi, ujmuje podróże w ramy, a z drugiej – pozostawia sporo wolności i daje pole do popisu. Dzisiejszy Klub tworzą ludzie, którym ważne jest samokształcenie się, którzy ciągle chcą poznawać coś nowego, kochają przyrodę i innego człowieka. Chociaż każdy człowiek w Klubie się wyróżnia, ale te wartości nas wszystkich łączą.

Trzy słowa, które najlepiej określają KWW?

Waldemar: Podróż, przyjaźń, wesołość.

Ewelina: Razem. Swoboda. Jajko.

Waldek: Ludzie. Przyroda. Wyrozumiałość.

Agnieszka: KWW kojarzy mi się z dynamiką/ciągłym ruchem, wspólnotą i szacunkiem do przyrody. Dlatego fajnie być jego częścią. Olga Tokarczuk kiedyś pisała: “Moja energia bierze się z ruchu – z trzęsienia autobusów, z warkotu samolotów, z kołysania promów i pociągów.” I to dla mnie kwintesencja, motto KWW!

Alina: Włóczęga, Przyjaźń, Ciekawość.

Marek: Przyjaciele. Świat. Droga.

Krzyś: Przygoda, braterstwo, poszerzanie horyzontów.

Zbyszek: Przyjaciele, przygoda, podróże.

Kasia: Ludzie, podróże, miłość.

Komu byście polecili dołączyć do KWW?

Marek: Spróbować warto wszystkim, niezależnie od wieku, a później już się da zrozumieć, twoje to czy nie.

Ewelina: Dlatego lubię KWW – tu wszyscy są mile widziani. Ze strony może wyglądać, że ten Klub pasuje bardziej dla tych, którzy nie mogą usiedzieć na miejscu, ciągle podróżują: rowery, kajaki, snowboardy, kite’y… Ja akurat nie jestem miłośniczką takich rzeczy, a jednak czuję się pełnoprawnym członkiem Klubu.

Waldemar: Poleciłbym dołączyć wszystkim, kto lubi podróże i dobry nastrój.

Waldek: Wilniukom, ponieważ na spotkaniach dominuje język ojczysty, co pozwala czuć się jak w domu. Ludziom, którzy szukają miejsca do samorealizacji czy wsparcia dla nowych idei. Ludziom, którzy uwielbiają aktywne spędzanie czasu wolnego – na przyrodzie czy w mieście. Szukającym, ale nieodnajdującym siebie i na pewno wszystkim chętnym, którzy chcą się dowiedzieć, co to i jak to jest w KWW.

Alina: Do Klubu Włóczęgów Wileńskich zapraszam wszystkich, którzy mają wielką chęć poznawania świata i siebie nie tylko przez podróże, ale i ludzi, kultury, różnorodne zajęcia. Także mogą tu dobrze się czuć osoby, które mają bardzo duży bagaż wiedzy, przeżyć i chcą tym się podzielić z innymi osobami.

Zbyszek: Ludziom głodnym wrażeń, każdemu, kogo ciekawi aktywny tryb życia, chęć przygody.

Fot. Archiwum KWW

Być może są kategorie osób, które mogą się tam nie odnaleźć? 

Alina: Nie sądzę, że jest osoba, która w Klubie czułaby się bardzo nie na miejscu. Mamy osoby, które aktywnie działają w Klubie, ale, na przykład, nie lubią długich wypraw pieszych. Takie osoby mają wiele możliwości realizować swoje pomysły w inny sposób, który nie ma nic wspólnego z wysiłkiem fizycznym itd. Najważniejsze – nie bać się mówić o swoich planach i pomysłach, a także być otwartym na propozycje innych.

Waldemar: Myślę, że Klub jest dla wszystkich, ale osoba sama wybierze, czy może się odnaleźć czy nie.

Zbyszek: Współczesna młodzież, ludzie „ograniczeni umysłowo i fizycznie”.

Bożena: Prawdopodobnie w KWW trudniej by się odnalazły osoby, które wierzą w jedną jedyną prawdę i nie dopuszczają możliwości istnienia innych prawd.

Waldek: Nasze grono klubowiczów jest mocno rozmaite, dlatego każdy tu odnajdzie coś dla siebie.

Jakie są najmilsze wspomnienia, związane z KWW? 

Agnieszka: Ponieważ w Klubie jestem od niedawna, to mam nadzieję, że najmilsze wspomnienia jeszcze czekają na mnie w przyszłości, dlatego chcę, aby Klub istniał jeszcze wiele wiele lat. Ale tak ogółem, to sama w sobie idea Klubu jest najmilszym wspomnieniem. Nie mogę wyróżnić czegoś nadzwyczajnego, bo każda przygoda, każda wyprawa czy spotkanie jest czymś innym, a więc nieporównywalnym.

Alina: Najmilszych wspomnień z Włóczęgami mam wiele. Najbardziej jednak zapamiętuję jakieś wspólne wygrane I miejsca na zlotach lub nasze coroczne Bożonarodzeniowe spotkania w lesie przy opłatku. Takie dni dają do zrozumienia, że chociaż jesteśmy bardzo różni, to jednak bardzo bliscy.

Marek: Mam mnóstwo miłych wspomnień związanych z KWW! 20 Zlot turystyczny! Bardzo szykowaliśmy się do niego.

Waldemar: Podróż do Zakopanego, spotkanie z Kajmanami oraz szkolenie kitesurfingowe i windsurfingowe.

Ewelina: Trudno wybrać jedno, ale chyba jednym z takich najbardziej „ostrych” – to, oczywiście, chrzest.

Zbyszek: Dawne zloty turystyczne, wyprawy, podróże, wydarzenia w gronie klubowej rodziny.

Waldek: Wspomnienia z wypraw, zderzenie się z surową przyrodą. Nie panikujesz, lecz wciąż zostajesz w zgranym gronie, w którym superowa atmosfera może pokonać wszystkie trudności i pomóc wspiąć się na najwyższe szczyty.

Kasia: Ojej, tyle ich jest. Wszystkie razem spędzone chwile. Niemiłych wspomnień nie ma.

Bożena: Wyprawa rowerowa od granicy Rumuńsko – Bułgarskiej do granicy Bułgarsko – Tureckiej. Wszystkie wyprawy górskie. Spotkania Bożonarodzeniowe przy ognisku i wiele wiele innych.

Krzyś: Ogniska nocne w lesie, wędrówki całodniowe, chrzest zimą – przejście na drugą stronę na wpół zamarzniętej rzeki.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej