Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego Królestwa

Słowa dzisiejszej Ewangelii wielu z nas wprowadzenia w stan zamyślenia. Zadajemy sobie pytanie: co Chrystus chce powiedzieć tymi słowami: ,,Wysławiam Cię Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.

ks. Waldemar Ulczukiewicz
Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego Królestwa

Fot. Ewelina Mokrzecka

Tak, Ojcze, gdyż takie było twoje upodobanie. Czyżby wśród słuchających Chrystusa i głęboko wierzących lub świętych nie było mądrych i roztropnych? Ależ oczywiście, iż byli i ciągle są. Dzisiaj wielu współczesnych czy to mających pozostałość wpływu komunizmu, czy to z powodu rozrastającego się moralnego nihilizmu powie, iż w Ewangelię wierzą tylko prostaczkowie, bo ludzie mądrzy mają rozwiniętą naukę. Na podobne myśli znajdujemy odpowiedź w pierwszym liście do Koryntian, gdzie święty Paweł pisze: ,,Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone oraz to, co nie wyróżnił Bóg, by to co jest unicestwić. Tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. Skoro tak wielu unosi się pychą, dlatego sprawy Boże zostały zakryte przed takimi mędrcami i roztropnymi. O czym zresztą w innym miejscu w Liście do Rzymian czytamy: ,,Chcąc ustanowić własną sprawiedliwość, nie poddali się sprawiedliwości Bożej, byśmy poczuli się maluczkimi, czyli nieletnimi niemowlętami.

Powinniśmy pokładać nadzieję w Bogu. Jak dziecko pokłada ufność w ojcu. Każdego dziecka, życie zaczyna się od zera, dlatego pokładanie nadziei w ojcu jest tak niezbędne, jak oddech. Jeżeli uważacie iż w momencie poczęcia dziecka nie jest ważny wasz stan psychiczny lub duchowy, to jesteście w błędzie. Trzeba umieć oddzielić sprawy małe od dużych, ważne od nieważnych, inaczej stresy staną się przeszkodą nie do pokonania. Jeżeli w momencie poczęcia dziecka nie było szczerej miłości, zaufania , to doświadczone zranienia są bardzo głębokie. Żyjąc z ranami wewnętrznymi będziemy ranili wielu. Aby się ich pozbyć, będziemy musieli poznać ich głębię, zrozumieć je i przebaczyć swoim rodzicom.

Trzeba pamiętać, iż każda chwila naszego życia może mieć swoją wielkość i zarazem ohydę. Niektórzy całe życie mają zranienia i brak przebaczenia, próbują przed innymi utaić swój stan wewnętrzny, natomiast zapominają iż najpiękniejszy dom, bez dachu jest przeznaczony na upadek i ruinę. Wielu ludzi nauczyło się opanowywać swoje emocje i uśmiechać się, gdy jest to wygodne, ale ci sami ludzie coraz bardziej tracą szczerość, prostotę. Dlatego im więcej będziemy uznani przez innych, przez świat, tym głośniej odzywa się od nas głód wołający o miłość i szczerość. Warto przyjrzeć się sobie, albowiem ,kto żyje, by tylko przypodobać się innym, podobny jest do człowieka ,który tynkuje swój dom lub kobiecie nakładającej makijaż, aby tylko osiągnąć zachwyt i uwagę innych. Tragedia takiego człowieka jest w tym, iż nie jest on szczery nawet przed sobą. Zrozumienie prawdy nie uczyni, ani jednego od razu szczęśliwym, ponieważ ukaże błąd, którego uporczywie człowiek się trzymał, a który okazał się iluzją. Kto przewodniczy zasadom dziesięciu przykazań Bożych, tego życie nie staje się gorzkie. Natomiast, kto nie chce ich przyjąć, nie chce uznań swoich błędów, ten jako skutek swego wyboru, doświadcza gryzących jego chorób. Jako znak takiego stanu jest to, iż chorzy biegają od jednego lekarza do drugiego i żadnemu z nich nie ufają. Nareszcie wielu biegnie do wróżek, lecz i tam nie doznają pomocy. Dzisiejszy człowiek pragnie zapewnić sobie przyszłość. On biegnie, śpieszy, przepracowuje się. Jest maksymalistą. Natomiast przepracowanie rodzi strach. Strach stracić, co już się ma, strach być niżej socjalnego poziomu innych itd. Dlatego słusznie zauważa Tomasz Narton: ,,My nie jesteśmy wolni dopóki nie żyjemy nadzieją. Kto ufa Bogu, ten ufa, że Bóg, którego on nigdy nie widzi, udzieli mu dóbr, które przerastają jego wyobraźnię. Gdy nie pragniemy za wszelką cenę mieć jak najwięcej dóbr tego świata, dopiero wtedy jesteśmy od nich wolni. I gdy w rzeczach przestaniemy pokładać nadzieję, one zaczną nam służyć. To właśnie nadzieja czyni nas maluczkimi, prostaczkami, ponieważ ona pomaga nam ułożyć i odnaleźć wartości według ich przeznaczenia. Jeżeli zamiast ufności Bogu bardziej zaufam rozumowi, swoim siłom i mądrości, to wszelka pomoc, którą daje mi Bóg, bym odnalazł drogę do niego, będzie wyglądała zawodną, nikczemną. Gdyż zabraknie nadziei. Stworzenie także będzie niekorzystne, gdy miłujemy Boga ze względu na jakiś dar, który tak naprawdę zawsze jest mniejszy od niego, to rościmy pragnienie prowadzące nas do beznadziejności, w trudnych i bezradnych sytuacjach, trzeba nam spojrzeć na łotra, który wisi obok Jezusa na krzyżu ,a doświadczywszy opuszczenia w ból przez wszystkich jak maluczki woła: ,,Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego Królestwa’’.

PODCASTY I GALERIE