Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba

Dziś, w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, słuchamy fragmentu Ewangelii według św. Jana:

ks. Zdzisław Bochniak
Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba

Fot. Archw.

„Jezus powiedział do Żydów: Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który ja dam, jest moje ciało za życie świata. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: Jak on może nam dać swoje ciało do spożycia? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a Poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. (J6, 51-58).

Dziś obchodzimy uroczystość Bożego Ciała – Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Pochylamy się w niskim pokłonie przed obecnym pod postacią chleba i wina Jezusem Chrystusem – prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Tym Jezusem, który narodził się w Betlejem, który uzdrawiał chorych, wskrzeszał umarłych, powołał Apostołów i z nimi przeżył ostatnią wieczerzę. W czasie jej sprawowania przemienił chleb w swoje ciało a wino w swoją krew. Później na krzyżu ten sam Jezus złożył swoje ciało w ofierze za nasze grzechy. Ofiarował się za nas, abyśmy mieli życie wieczne. Dzięki tej ofierze mamy otwarte niebo. To Ciało Jezusa jest wśród nas i Jemu oddajemy cześć.

Dzięki prawdziwemu ludzkiemu ciału, które posiadał, Jezus przemawiał do nas Bożymi słowami. Powiedział do nas: „Bierzcie i jedzcie to jest Ciało Maje … Bierzcie i pijcie to jest krew Moja …” Z woli Jezusa przez cud przemiany eucharystycznej On sam stał się pokarmem dla nas. Przez to żywi nas, umacnia, uzdrawia, uświęca i przemienia nas w siebie. Dlatego jesteśmy posłuszni Jego słowom i w każda niedzielę otwieramy przed Nim nasze czyste serca i usta, aby przyjąć Jego Ciało.

I tak to trwa w Kościele Chrystusowym od ostatniej wieczerzy aż do dnia dzisiejszego. Warto dziś wspomnieć dawnych czcicieli Bożego Ciała. Takim był Tarsycjusz, męczennik z czasów prześladowań kościoła rzymskiego za panowania cesarza Decjusza (249-251). Było to jedno z najkrwawszych prześladowań. Chrześcijanie chętnie ginęli za Chrystusa, ale ich największym pragnieniem było, by mogli przed śmiercią posilić się Chlebem Eucharystii. Tarsycjusz był w Kościele Rzymskim akolitą – posługiwał do Mszy św. i on będąc młodym chłopcem zanosił Eucharystię skazanym na śmierć chrześcijanom. Pewnego dnia niosąc na sercu Wiatyk do więzienia spotkał swoich rówieśników, bawiących się na jednym z placów rzymskich. Pogańscy chłopcy zaczęli wołać, aby się do nich przyłączył. On jednak zaczął uciekać przed nimi. Zaczęli go gonić. Gdy spostrzegli, że coś chowa pod ubraniem chcieli mu odebrać ten niezwykły skarb. Tarsycjusz zaczął się bronić. Wywiązała się bójka. Samotny Tarsycjusz został dotkliwie pobity, ale nie wypuścił Eucharystii ze swoich rąk. Dopiero przypadkowo przechodzący żołnierz, także chrześcijanin uwolnił chłopca i pobitego zaniósł do domu, gdzie ten niebawem zmarł. Jest to najmłodszy męczennik za obronę Eucharystii. Dziś dumni podążajmy za Chrystusem Eucharystycznym w naszych procesjach. Jezus nasz Bóg jest z nami a my stanowimy Jego lub wybrany, umiłowany i miłujący. Amen.

PODCASTY I GALERIE