Grzegorz Miłoszewicz: Święta Niepodległości muszą łączyć

Przed trzema laty nawet nie mogłem sobie wyobrazić, że tak wiele osób bez względu na narodowość czy poglądy polityczne, będzie chciało razem z nami obchodzić w Wilnie Święto Niepodległości Polski – powiedział w rozmowie z zw.lt Grzegorz Miłoszewicz, prezes Polskiego Klubu Dyskusyjnego (PKD).

zw.lt
Grzegorz Miłoszewicz: Święta Niepodległości muszą łączyć

Fot. Joanna Bożerodska

zw.lt: Skąd pomysł na robienie wspólnych polsko-litewskich obchodów Świąt Niepodległości Polski i Litwy?

Grzegorz Miłoszewicz: Pomysł wynika z samej koncepcji Polskiego Klubu Dyskusyjnego, który ma łączyć i szukać dróg do porozumienia. Dotychczas przyzwyczailiśmy się obchodzić te święta raczej „we własnych gettach”, pewne organizacje je nawet uzurpowały i robiły to w sposób tradycyjnie oficjalny i nudny, podobnie zresztą jak obchody większości innych świąt. My, natomiast, chcieliśmy, aby to było ciekawe, wesołe i na luzie, żeby mógł do nas przyjść każdy, bez względu na narodowość czy poglądy polityczne. Uważamy, że takie święta muszą łączyć, a nie dzielić.

Muszę przyznać, że jeszcze przed trzema laty z trudem mogłem sobie wyobrazić, że tak wiele i tak różnych osób będzie chciało obchodzić z nami Święto Niepodległości Polski w jednym z wileńskich barów. Nie mamy żadnych narzędzi, zasobów administracyjnych, aby kogoś zmusić do udziału albo motywować inaczej, aniżeli zapraszając odpowiednich prelegentów. Ludzie po prostu chcą do nas przychodzić i to bardzo cieszy.

Obchody organizujecie w hipsterskim barze Piano Man. Skąd taka koncepcja?

Chyba się powtórzę, ale nie chcieliśmy, aby to było zbyt oficjalne. Chodzi o to, by ludzie mogli ze sobą i z zaproszonymi przez nas interesującymi gośćmi dyskutować w miłej atmosferze, bez barier, przy kuflu piwa lub filiżance kawy, w miejscu, które cieszy się powodzeniem i wśród Litwinów, i wśród Polaków. Chyba przełamię pewien stereotyp, ale właścicielem pubu Piano Man jest Litwin, Saulius Galdikas, któremu od samego początku nasza idea bardzo się spodobała. Toteż miła atmosfera, w jakiej dotychczas odbywały się nasze święta, jest również jego zasługą. Ostatnio mówienie o Polsce staje się modne, bo akurat chyba weszliśmy w jakiś okres nadziei, iż tym razem coś się zmieni na lepsze w stosunkach pomiędzy Litwą i Polską. Natomiast przed trzema laty, kiedy po raz pierwszy zostaliśmy przyjęci w tym lokalu, sytuacja wyglądała o wiele bardziej pesymistycznie. Dlatego cieszę, że tamto przeczucie nie sprawdziło się.

W tym roku prelegentami będą Witold Jurasz i Kazimierz Popławski. Dlaczego?

Naszym celem jest zapraszanie interesujących rozmówców. Na imprezach PKD w Piano Man byli już Rimvydas Valatka, Virginijus Savukynas, Tomas Tomilinas, Benediktas Vanagas, Jarosław Niewierowicz. W tym roku mamy trochę większy budżet, więc korzystając z okazji sprowadzamy ciekawych rozmówców z Polski: znanego dziennikarza, jedną z tzw. twarzy telewizji Polsat Witolda Jurasza oraz jednego z najlepszych znawców krajów bałtyckich w Polsce, dziennikarza Kazimierza Popławskiego. Sprowadzamy, aby Polskę na Litwie przybliżać. Nie jest żadną tajemnicą, że mimo sąsiedztwa, tak naprawdę słabo się znamy. Jeśli chodzi o to, dlaczego obaj panowie są z Polski, to podstawowym argumentem chyba jest to, że obchodzimy przecież Święto Niepodległości właśnie Polski.

Powoli kończy się jesienny sezon 2017 roku w PKD. Jak go oceniasz?

Podobnie jak sezon wiosenny – bardzo intensywny. W porównaniu z tym, co planowaliśmy na początku roku, zrobiliśmy prawie trzy razy tyle – 20 spotkań i dyskusji. Braliśmy aktywny udział w pierwszym na Litwie festiwalu dyskusji w Birsztanach, przedstawiając szerokiej publiczności litewskojęzycznej problemy mniejszości narodowych i stosunków polsko-litewskich, współorganizowaliśmy dyskusję z litewskimi Rosjanami w Jaszunach, byliśmy też współorganizatorami polsko-litewskiego spotkania z prof. Janem Żarynem. Jest to pierwszy rok, kiedy otrzymaliśmy dofinansowanie z Fundacji ,,Pomoc Polakom na Wschodzie”, co też bardzo pozytywnie wpłynęło na jakość naszych projektów. Dzięki temu mieliśmy okazję sprowadzić z Polski między innymi takie osobistości, jak Piotr Zychowicz, Agnieszka Romaszewska, a teraz właśnie Witold Jurasz i Kazimierz Popławski.

Co jeszcze PKD zorganizuje w tym roku?

W zasadzie impreza w Piano Man jest ostatnią imprezą projektową i zawczasu zaplanowaną w tym roku. Ale znając życie na pewno jeszcze coś zorganizujemy, przygotujemy dla sympatyków Klubu jakiś interesujący prezent na Gwiazdkę.

Klub już działa od ponad trzech lat, jak byś mógł w kilku słowach podsumować ten okres? Co się udało, a co się nie udało?

Najbardziej jestem dumny z tych ludzi, których skupiamy w PKD. Nikt z nas nie dostaje za to żadnego wynagrodzenia, czasami nawet dokładamy „do interesu” z własnej kieszeni, nie mówiąc już o poświęconym czasie. Nigdy nie mieliśmy prezesa, który by tylko rozkazywał, czy zmuszał do czegoś. A jednak każdy, w miarę swoich możliwości, czuje obowiązek i działa. Na początku nasze dyskusje odbywały się dosyć burzliwie i ostro, teraz jest bardziej spokojnie, ale to nie oznacza, że wybieramy łatwiejsze czy bezpieczniejsze tematy. Przychodzą na te spotkania ludzie, którzy potrafią usłyszeć inne zdanie, a nie z zamiarem narzucić swoje.

Mamy też sporo spotkań z litewskimi politykami i politykami z Polski, w obecności których „lobbujemy” interesy Polaków na Litwie i porozumienie polsko-litewskie. Jesteśmy widzialni w mediach na Litwie i w Polsce. I są już pierwsze efekty tych działań, m.in. w postaci przywrócenia w przyszłym roku nadawania na Litwie polskich telewizji.

Nie wiem, czy na początku byliśmy za mało ambitni, a może zbyt pesymistyczni, ale w chwili obecnej nawet trudno mi powiedzieć, co się nam nie udało. Właściwie udało się wszystko, co planowaliśmy, a nawet wiele ponad.

PODCASTY I GALERIE