Wilno i Wileńszczyzna
Joanna Bożerodska

Gdzie studiować? Oferta akademicka na Litwie

Czy warto studiować na Litwie? - zapytaliśmy młodych Polaków z Wileńszczyzny w ostatnim odcinku cyklu artykułów “Gdzie studiować”.

Studia na najstarszym uniwersytecie na Litwie, czyli Uniwersytet Wileński

Beata Jasiulewicz jest studentką trzeciego roku polityki społecznej na Uniwersytecie Wileńskim.

“Studia oceniam w miarę dobrze. Polityka społeczna jest nowym programem studiów na Uniwersytecie Wileńskim, dlatego zarząd uczelni dba o jego innowacyjność. Uważam, że im się to udaje” – w rozmowie z zw.lt opowiedziała Beata.

Studentka jest bardzo przywiązana do Wilna i Litwy, dlatego o studiach za granicą nie myślała. W klasie maturalnej dziewczyna skupiła się wyłącznie na egzaminach wymaganych na uczelniach litewskich. Wybór Beaty padł na Uniwersytet Wileński z powodu ciekawego kierunku studiów.

“Jestem wilnianką, więc nie miałam problemów adaptacyjnych z jakimi się spotyka duża część studentów opuszczających rodzinne miasta. Moja granica komfortu została jednak naruszona nakładem pracy na uniwersytecie. Już od pierwszego wykładu musiałam zabrać się za naukę” – podzieliła się studentka.

Beata nie otrzymuje stypendium . “Zdobycie finansowania na uczelni jest trudne. Zaledwie 8-10 proc. studentów na roku otrzymuje stypendium. W przeliczeniu to około 5-6 osób. Kończąc drugi rok studiów postanowiłam znaleźć pracę i już od roku pracuję jako barista” – mówi dziewczyna.

“Kierunek polityki społecznej na Uniwersytecie Wileńskim polecam tym, którzy są ciekawi działalności państwa i samorządów miast w dziedzinie kształtowania warunków życia ludności. Na studiach uczestniczymy w konferencjach i słuchamy wykładów profesorów z bardziej rozwiniętych gospodarczo państw. Takim sposobem naukowo rozwiązując problemy naszego kraju mamy wzorce do naśladowania” – mówi Beata.

“Także na uniwersytecie aktywnie działa samorząd studencki, dzięki któremu rozwiązujemy wszelkie problemy studenckie i rozważamy propozycje samych studentów ku ulepszeniu studiów na Uniwersytecie Wileńskim” – dodaje studentka.

Wylęgarnia inżynierów – Wileński Uniwersytet Techniczny im. Giedymina

Mirosław Marszewski odlicza ostatnie dni na Uniwersytecie Technicznym im. Giedymina. Student czwartego roku inżynierii innowacyjnego przemysłu ma do zaliczenia kilka egzaminów i napisanie pracy dyplomowej.

“Swoje studia oceniam dwojako. Z jednej strony otrzymałem sporo wiedzy z różnych dziedzin, zarówno teoretycznej jak i praktycznej. Z drugiej – rozczarowanie całością. Często odczuwalny jest brak finansowania uczelni: przestarzałe lub nielegalne oprogramowanie komputerowe, fatalne wyposażenie niektórych laboratoriów (niedziałający lub o kilka pokoleń przestarzały sprzęt). Brak stosowania nowoczesnych metod nauczania i demotywacja wśród studentów” – podzielił się wrażeniami Mirek.

Student mówi, że dostanie się na wydział mechaniczny nie jest trudne, ponieważ kierunki na tym wydziale nie cieszą się dużą popularnością. Ponadto większość miejsc jest finansowana przez państwo, dlatego Mirek studiuje nieodpłatnie.

Niestety zdobycie stypendium na tym kierunku jest trudne. “Osobiście nigdy nie otrzymałem stypendium od uniwersytetu. Większość wybiera pracę zamiast pilnej nauki. Jednak uważam, że to nie jest zły wybór, jeśli pracujesz w przyszłym zawodzie. Za rok równoległej pracy w zawodzie dowiedziałem się więcej niż za dwa lata studiów. Z bliska zapoznałem się z branżą, odwiedziłem kilkadziesiąt firm na Litwie, Łotwie oraz w Estonii, uczestniczyłem w trzech wystawach techniki w Rydze i w Wilnie. Dodam, że moja firma ściśle współpracowała z katedrą spawalnictwa i metalurgii, na której studiuję. Miałem okazję prowadzić wykład dla inżynierów z całej Litwy” – opowiada student.

Mirek nie ukrywa, że podczas studiów musiał zmagać się z trudnymi przedmiotami. “Siedząc na wykładach z fizyki na początku studiów myślałem, że to mój pierwszy i ostatni semestr na tej uczelni, nie rozumiałem nic. Po pierwszych dwóch latach na moim wydziale odpada około jednej trzeciej studentów, czasami ten wskaźnik sięga 50 proc.” – mówi student, który dzisiaj jest dumny ze swego bagażu wiedzy.

“Latem otrzymam dyplom. Nie wiem, czy będę pracował w zawodzie. Jednak zapotrzebowanie na rynku pracy jest spore. W czasie pracy spotkałem wielu absolwentów mojej specjalności na kierowniczych stanowiskach dużych firm, z tym, że co roku uczelnia wydaje od 5 do 10 osób” – zauważa Mirek.

Uniwersytet Michała Romera, który słynie ze… stołówki

Juliana Romanowska zdobyła dyplom licencjata Uniwersytetu Michała Romera na kierunku zarządzanie organizacjami.

“Szczerze mówiąc nikomu nie polecam swojego kierunku. Po 3,5 roku studiów wciąż do końca nie rozumiem, czego się uczyłam i jak mi się to przyda w przyszłości. Słyszałam nawet, że ten kierunek został zlikwidowany z powodu braku studentów” – mówi Juliana.

Na szczęście codzienność nieciekawych studiów Juliany ratowała słynna stołówka uniwersytecka, oferująca “królewski obiad” za wyjątkowo niską cenę. Dzisiaj, jak tłumaczy studentka, ceny skoczyły do góry. Juliana wspomina, że studencką rutynę rozjaśniała również kawiarnia “Coffee Hill”, która wabiła zaspanych studentów zapachem kawy w samym sercu uczelni.

“Nikt ze studentów na moim kierunku nie otrzymywał stypendium. Dlatego przez pierwsze lata studiów wspierali mnie rodzice. Później podjęłam pracę i kwotę za studia spłacałam sama. Wciąż nie rozumiem za co tyle płaciłam”- mówi dziewczyna.

“Ogólnie ze studiów jestem niezadowolona. Słyszałam jednak, że uniwersytet Michała Romera oferuje atrakcyjne studia prawnicze” – podzieliła się z czytelnikami zw.lt.

Polski akcent wśród uczelni na Litwie – Wileńska Filia Uniwersytetu w Białymstoku

Student pierwszego stopnia ekonomii, Paweł Naranowicz, cieszy się, że może studiować po polsku w swoim ojczystym mieście.

“Jestem zadowolony z programu studiów i sądzę, że zdobyta wiedza na filii UwB w Wilnie jest wystarczająca do podjęcia pracy w zawodzie. Ponadto studia dają mi możliwość rozwijania moich pasji sportowych” – podzielił się wrażeniami Paweł.

Student wymienia jednak kluczową wadę filii – brak własnej siedziby. “Nie mamy własnej sali sportowej, stołówki. Będąc na uczelni przez cały dzień szukamy miejsca na obiad, do którego nie zawsze udaję się zdążyć między wykładami” – ubolewa student.

Paweł podkreśla, że wykładowcy na wydziale są bardzo sympatyczni, jednak wbrew utartym stereotypom przedmioty matematyczne wymagają wiele poświęceń i pracy.

“Otrzymuję stypendium Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które sięga nawet 1000 euro rocznie. To jest wielka zapomoga. Czesne za rok studiów wynosi 434 euro, więc pozostałą kwotę wydaję na pełnowartościowe życie kawalerskie” – śmieje się i dodaje, że nauka i sport są jednak priorytetem w jego życiu.

“Możliwości studiowania na Wileńskiej Filii UwB wiążą się z masą pozytywnych wrażeń. Wysokie stypendia, przychylne warunki do samokształcenia,  możliwość wyjazdu na program Erasmus, trzy lata studiów – to są moje argumenty dla polskiej młodzieży, aby podążać za moim wyborem studiów” – zachęca Paweł.

Przygoda wilnianina w Kownie – Uniwersytet Witolda Wielkiego

Alfred Szostko jest studentem czwartego roku biotechnologii.

“Na Uniwersytet Witolda Wielkiego w Kownie trafiłem przypadkowo. Marzyłem o studiowaniu biotechnologii i dostałem się na bezpłatne miejsce na tej uczelni. Ponieważ większość litewskich uczelni nie jest warta proszonych pieniędzy, postanowiłem spróbować. Ponadto trafiłem na nowy program studiów, z czym wiązałem pewne nadzieje” – opowiedział Alfred.

“Moje studia oceniam bardzo pozytywnie. Początkowo musiałem przebrnąć przez kilka semestrów suchej teorii w zakresie matematyki, fizyki i chemii, jednak na drugim roku pojawiły się przedmioty związane z moim kierunkiem. Uważam, że czerpiemy sporo wiedzy praktycznej, czego brakuje na większości uczelniach litewskich” – zauważa student.

Mottem Uniwersytetu Witolda Wielkiego jest „artes liberales”, dlatego studia Alfreda wiążą się z ciepłymi relacjami między studentem a wykładowcą oraz przyjazną atmosferą. “Profesorowie nie są ubóstwiani. Nie musimy się bać o coś pytać” – mówi.

“Na początku nie mogłem się pogodzić z myślą, że ja, jako wilnianin, przyjechałem na studia do owiniętego negatywnymi stereotypami Kowna (ze wszystkich sprawdził się tylko stereotyp o fatalnej jakości dróg kowieńskich). Aczkolwiek szybko zacząłem cieszyć się z zalet życia w mniejszym mieście – wszystko jest blisko, nie ma żadnych korków. Również zostałem bardzo ciepło przyjęty i nie spotkałem się z dyskryminacją kownian. Czerpałem ogromną przyjemność z atmosfery uniwersyteckiej” – podzielił się Alfred.

Na Uniwersytecie Witolda Wielkiego jest duża możliwość uzyskania stypendium, jednak na kierunku Alfreda panuje wybitna konkurencja. “Czasami różnica jednej setnej ma znaczenie, dlatego stypendium nie otrzymuję” – tłumaczy Alfred. Za wynajem pokoju w centrum Kowna student płaci 100 euro. Poza tym ceny są porównywalne do cen w stolicy.

“Bardzo polecam swój wybór, ponieważ zdobywam jakościowe wykształcenie od najlepszych specjalistów Litwy na wydziale, który efektywnie się rozwija w dziedzinie biotechnologii. Uniwersytet stwarza warunki dla samorozwoju, dlatego w wolny czas w laboratorium stawiam własne eksperymenty. Z łatwością dostałem się na wymianę Erasmus+ w Portugalii, ponieważ studenci na moim kierunku bali się podjąć studia biotechnologiczne w języku obcym. Poza tym stałem się samodzielny mieszkając sam, jednocześnie będąc blisko rodzinnego miasta” – motywuje Alfred.

Okno na zachód – LCC International University w Kłajpedzie

Sylwia Maliuk jest studentką zarządzania biznesu międzynarodowego na LCC International University w Kłajpedzie.

“To jest amerykańska uczelnia, w związku z czym poziom nauczania odpowiada poziomowi na uczelniach w Ameryce. Wszystkie zajęcia są prowadzone w języku angielskim, większość wykładowców pochodzi z Ameryki i Kanady. Są też wykładowcy z Łotwy, Szwecji, Afryki, Ukrainy. Studenci również pochodzą z różnych stron świata. Szczególnie liczne grupy studentów są z Gruzji, Albanii i Mołdawii. Cieszę się, że mogę studiować w wielokulturowym środowisku” – mówi Sylwia.

“Moje studia są skierowane na wszechstronną edukację, dlatego oprócz ekonomii i marketingu również uczę się retoryki, literatury, języków i innych dziedzin nie związanych z moją specjalizacją.  Wszyscy studenci uczęszczają na lekcje teologii, ponieważ jest to uczelnia chrześcijańska” – podkreśla dziewczyna.

Najtrudniejsze w opinii studentki jest pokonanie bariery językowej. ”Podstawy języka nie wystarczą. Trzeba go znać dobrze, aby móc uczestniczyć w dyskusjach o profilu naukowym” – mówi Sylwia i zauważa, że w ciągu pół roku studiowania opanowała język angielski lepiej, niż w ciągu 12 lat w szkole.

Studia na uczelni są kosztowne, dlatego aby je pokryć Sylwia wzięła kredyt w banku. Dziewczyna podjęła również pracę w uniwersyteckim centrum sportowym. Co ważne, koszty przeżycia w Kłajpedzie nie są wysokie.

“Dzięki tej uczelni poznałam ludzi z całego świata. Nauczyłam się znajdować wspólny język z ludźmi o różnych poglądach i religiach. LCC International University w Kłajpedzie polecam ludziom, którzy nie boją się zmian i wyzwań” – mówi Sylwia.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!