Premiera filmu „Smoleńsk” w Wilnie

"Dziękuje za zaproszenie mnie do wilna z filmem "Smoleńsk". Nie wszędzie ten film spotkał się z tak życzliwym przyjęciem" - powiedział reżyser Antoni Krauze, witając publiczność specjalnego pokazu filmu w Wilnie. W przeddzień Święta Niepodległości litewską premierę zorganizowało Radio Znad Wilii. Imprezę objął patronatem honorowym ambasador RP w Wilnie Jarosław Czubiński.

Małgorzata Kozicz
Premiera filmu „Smoleńsk” w Wilnie

Fot. Joanna Bożerodska

„Film dotyka kwestii związanych z najstraszniejszym wydarzeniem we współczesnej historii Polski: tragedii smoleńskiej. Każdy Polak o tym słyszał, każdy ma w głębi swojej duszy ślad tego dnia, niezabliźnioną ranę. Każdy też na swój sposób przetrwał tamte dni narodowej żałoby. Choć mijający czas zatarł już pamięć o szczegółach, trwa we mnie do dzisiaj nieodparte uczucie przeogromnego żalu, smutku i poczucia krzywdy. Odczuwam to zarówno jako obywatel, element naszej narodowej wspólnoty, Polak, jak i jako człowiek, kolega i przyjaciel niektórych z osób przebywających ówcześnie na pokładzie tego nieszczęsnego samolotu” – powiedział na wstępie ambasador Jarosław Czubiński.

Podczas spotkania z publicznością Antoni Krauze podkreślił, że jego film powstał przede wszystkim dzięki zaangażowaniu Polaków z całego świata, którzy wsparli twórcę nie tylko moralnie, lecz także materialnie.

Reżyser opowiedział, że podstawowym impulsem do stworzenia filmu stał się rosyjski raport mówiący o przyczynach tragedii, który obarczał odpowiedzialnością polskich pilotów oraz informował między innymi, że gen. Andrzej Błasik przebywał podczas lotu w kabinie pilotów, a w krwi oficera znaleziono alkohol. Zdaniem reżysera, raport ten zawierał wiele przekłamań. „Stopniowo dochodząc do rzeczy, które usiłowano nam wmówić, zacząłem organizować pracę przy tym filmie” – dodał Krauze.

„Jestem dzisiaj prawie przekonany, że gdyby władza się w Polsce nie zmieniła, prezydentem nie został Andrzej Duda, a w październiku ubiegłego roku nie nastąpiła wymiana tych, którzy sprawują w tej chwili włądzę w Polsce, ten film chyba nie byłby nigdy pokazany” – powiedział Antoni Krauze.

Odnosząc się do zawartej w filmie sceny pokazującej podróż do Tbilisu prezydentów pięciu państw w geście solidarności Gruzji w obliczu agresji Rosji, reżyser zaznaczył:

„Była ona bardzo ważna nie tylko dla Polski i Gruzji, która dzięki tej wizycie ocalała, ale dla wszystkich krajów, które w niej uczestniczyły. Cieszę się ogromnie, że rządąca Polską od roku grupa polskich patriotów nawiązuje do polityki Lecha Kaczyńskiego. Kiedy rządził Lech Kaczyński, stosunki z Litwą były najlepsze”.

Reżyser podkreślił, że w swoim filmie nie opowiada się jednoznacznie za teorią zamachu, mimo że osobiście jest pewien tej wersji.

„Wydaje mi się, że nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy, że samolot został zniszczony od uderzenia o brzozę. Samolot zaczął rozpadać się w powietrzu. Nie znamy tego przyczyny, ale prawdopodobnie był to wybuch. Na szczęście obecnie w Polsce pracuje nowa komisja, która bada przyczyny tragedii, i ja, tak jak większość Polaków, liczę na to, że wkrótce się dowiemy prawdy” – powiedział Antoni Krauze.

PODCASTY I GALERIE