Fabryka Dymu, czyli piwo i sztuka w Nowej Wilejce

Na kulturowej mapie Wilna już wkrótce otworzy się nowa lokalizacja, która ma szansę zachwycić nie tylko pasjonatów sztuki, ale i wielbicieli rzemieślniczego piwa. Dūmų Fabrikas, czyli Fabryka Dymu, to nietypowy projekt adaptacji przestrzeni fabrycznej w miejsce spotkań lokalnej społeczności.

Marta Bednarczyk
Fabryka Dymu, czyli piwo i sztuka w Nowej Wilejce

Fot. Joanna Bożerodska

W zachodniej części Wilna, w Nowej Wilejce przy ul. Dūmų mieści się zapomniana przez wielu przestrzeń fabryczna o powierzchni 12 hektarów. Część budynków pozostaje opuszczona, podczas gdy w pozostałe zaadoptowano na lofty mieszkalne, biura, a także warsztat samochodowy. W jednym z takich budynków już niedługo swoje bramy otworzy Fabryka Dymu – kulturalna alternatywa nie tylko dla mieszkańców Nowej Wilejki, ale i wszystkich mieszkańców Wilna.

Rodzinna inicjatywa

Fabyka Dymu to rodzinny projekt założony przez pochodzącą z Nowej Wilejki Gretę Zakarevičienė i jej męża, Linasa – założyciela mikrobrowaru „Sakiškių alus”. Ich przygoda z produkcją piwa zaczęła się przed kilku laty, gdy Linas zaczął hobbistycznie interesować się sposobami warzenia złotego trunku w przydomowym ogródku. Jego piwo, powstające wówczas w ręcznie zbudowanym sprzęcie browarniczym, szybko stało się hitem wśród ich przyjaciół i znajomych.

Greta Zakarevičienė/Fot. Joanna Bożerodska

Wkrótce początkujący amator piwa zaczął wygrywać w lokalnych konkursach browarniczych, a jego produkcja zaczęła nabierać poważniejszych rozmiarów. Ponieważ nie opłacało się montować profesjonalnego sprzętu wyłącznie na własne potrzeby konsumpcyjne, para zdecydowała się na otwarcie własnego mikrobrowaru.

Wraz ze stopniowym rozrastaniem się piwnego biznesu, Greta i Linas zaczęli rozważać przeniesienie swojej działalności z niewielkiej działki na obrzeżach Wilna na większą powierzchnię, w której mogliby organizować przyjęcia degustacyjne, zapraszać gości, czy po prostu porozmawiać z innymi pasjonatami dobrego piwa.

W ten sposób, jesienią 2018 r. znaleźli starą, opustoszałą fabrykę w Nowej Wilejce. Przestrzeń ta przekraczała ich potrzeby na cele stricte browarnicze, ale zakochawszy się w unikalnym charakterze tego miejsca zadecydowali, że poszerzą swoją działalność i otworzą miejsce, w którym z aromatem świeżo uwarzonego piwa spotykałaby się kultura i sztuka.

Podkowy i kosy

Jak tłumaczy obecna właścicielka fabryki, na przełomie XIX i XX w. budynek fabryczny należał do Polaków, którzy produkowali w nim podkowy dla koni. „Biznes jednak nie kręcił się tak, jak to sobie zaplanowali, w związku z czym budynek trafił w ręce ich inwestora”. Pochodzący z Niemiec Emil Possehl, który posiadał fabryki także w innych państwach na terenie Europy, rozpoczął w nowowilejskim zakładzie produkcję kos.

„Z jednej z posiadanych przez niego hut stali w Szwecji sprowadzano metal, dzięki czemu produkowane kosy były wyjątkowo wysokiej jakości. Następnie do pracy w fabryce zaproszono grupę 60 austriackich pracowników, którzy swoją ekspertyzę w zakresie produkcji kos przenieśli na grunt litewski. Wkrótce wileńska fabryka kos była najlepszym i największym zakładem produkcyjnym swojej kategorii – spod narzędzi tamtejszych pracowników wychodziły rocznie 3 miliony kos” – opowiada Greta.

Fot. Joanna Bożerodska

Nowe oblicze starej fabryki

Odnowione wnętrze nowowilejskiej fabryki można oglądać już dziś. Co prawda Fabryka Dymu nie pracuje jeszcze pełną parą, ale co ciekawszy mieszkaniec Nowej Wilejki może spędzić tam popołudnie udając się na zwiedzanie terenu fabrycznego z przewodnikiem, połączone z degustacją rzemieślniczego piwa.

Część pustej dotychczas fabryki zajmuje sprzęt browarniczy, a spoglądać na niego można ze znajdującej się pośrodku hali platformy. Jak zapowiada właścicielka Fabryki, w jej centralnym miejscu stanie bar z imponującą selekcją 24 piw z kija. „Lubimy eksperymentować” – mówi Greta – „Mamy na przykład piwo o dymnym posmaku, które przynosi na myśl kiełbaski z grilla, albo piwo z wyciągiem z buraka, taki piwny šaltibarščiai”.

Po drugiej stronie wnętrza znajduje się szeroka przestrzeń, w której realizowane będą wydarzenia kulturalne, w tym spektakle i koncerty. „Planujemy dwa rodzaje działalności. W ciągu tygodnia przestrzeń będzie wynajmowana firmom i organizacjom na realizację konferencji, szkoleń czy warsztatów, a w weekendy będą miały miejsce wydarzenia kulturalne” – tłumaczy.

Fot. Joanna Bożerodska

Na ścianach industrialnego wnętrza już wkrótce pojawią się pracę lokalnych i zagranicznych artystów. „Rozmawiamy obecnie z Galerią Narodową, aby udostępniła nam część swoich dzieł. Pierwsze prace będą powieszone w tym tygodniu i będziemy je zmieniać co miesiąc” – zapowiada G. Zakarevičienė.

Będzie się działo

Oficjalne, wielkie otwarcie Fabryki Dymu zaplanowane jest na wrzesień, jednak właściciele informują już teraz o nadchodzących wydarzeniach. Jesienią, 16-17 października, odbędzie się tutaj „Mados Infekcija” – największy festiwal mody w krajach bałtyckich. Zwyczajowo wydarzenie to organizowane jest wiosną, jednak tego roku zostało przeniesione na dalszą część roku z powodu pandemii koronawirusa.

W najbliższych tygodniach mieszkańcy stolicy będą mogli odwiedzić Fabrykę Dymu podczas oferowanych przez samorząd Wilna „niemieckich wakacji” (Vokiškos atostogos). W sobotę, 15 sierpnia, goście Fabryki zapoznają się z tradycyjnymi niemieckimi potrawami i napiją lokalnego piwa. Dla dzieci zorganizowany zostanie spektakl teatralny, a wieczorem odbędzie się pokaz niemieckiego filmu pt. „Na krawędzi nieba” (niem. Auf der Anderen Seite).

Jak podaje właścicielka Fabryki Dymu, podczas niemieckiego święta lokalni artyści otworzą znajdujące się na terenie fabrycznym warsztaty, dzięki czemu każdy odwiedzający będzie mógł zajrzeć do środka i przyjrzeć się ich pracy. „Są tu jubilerzy, architekci, rzeźbiarze, fotografowie” – opowiada Greta.

Fot. Joanna Bożerodska

Amatorzy zimowych kiermaszy rękodzieła już teraz mogą zaznaczyć w kalendarzu planowane w Fabryce Dymu na okres przedświąteczny targi bożonarodzeniowe.

Plany na przyszłość

Jednakże to nie wszystko, co będzia miała do zaoferowania powstająca w Nowej Wilejce Fabryka Dymu – planów na przyszłość jest o wiele więcej. Zapytana o to, jak wyobraża sobie działalność lokalu za pięć lat, właścicielka G. Zakarevičienė opowiada o planach rozbudowania posiadanej powierzchni oraz poszerzenia oferty kulturalno-rozrywkowej.

„Chcielibyśmy na przykład zbudować dostęp do znajdującej się nieopodal rzeki Wilejki, aby część naszej działalności mogła odbywać się również tam. Na zewnętrznym tarasie chcielibyśmy oferować piwo i przekąski dla odwiedzających, a w środku realizować wyłącznie wydarzenia kulturalne” – mówi o pomysłach na przyszłość Greta.

„Chcemy też, aby znajdujący się wokół nas teren fabryczny był przystępniejszy. Jest on częściowo zaśmiecony złomem, starymi samochodami, mamy nadzieję go uporządkować”. Jak przyznaje Greta, jest nadzieja, że w poprawie dostępu do lokalizacji pomoże samorząd Wilna: „Przydałby się tutaj lepszy dostęp, na przykład chodniki czy odnowione przejście podziemne. Tydzień temu gościliśmy przedstawicieli miasta, mamy więc nadzieję na poprawę tutejszej infrastruktury” – przyznaje właścicielka.

Co więcej, wokół budynku znajdują się tory kolejowe, które mogłyby przywozić gości z centrum miasta. „Nie jest popularne, aby między dzielnicami Wilna poruszać się pociągiem, ale myślimy, jest to ciekawe, ekologiczne rozwiązanie. Rozmawiamy od jakiegoś czasu z właścicielem torowiska, aby móc realizować przejazdy do naszej lokalizacji”. Pierwszy tego typu przejazd odbędzie się w ramach październikowej imprezy modowej. Pociąg przewiezie uczestników z dworca centralnego w Wilnie pod same drzwi Fabryki Dymu.

Fot. Joanna Bożerodska

Współpraca z lokalną społecznością

Jak przyznają właściciele Fabryki Dymu mają oni na uwadze wielonarodowy charakter Nowej Wilejki, w której mieszkają przedstawiciele polskiej, rosyjskiej i białoruskiej mniejszości narodowej. Chcą aby Dūmų Fabrikas było miejscem spotkań nie tylko Litwinów i litewskojęzycznych mieszkańców Wilna, a miejscem dostępnym i otwartym dla wszystkich.

„Ze względu na naszą lokalizację, wiele informacji o budynkach znajdujących się na terenie fabrycznym jest w języku polskim. Nawiązaliśmy współpracę z kilkoma emerytowanymi nauczycielkami, które które pasjonują się historią tego miejsca i spisują ją z oryginalnych źródeł historycznych, książek, dzienników i pamiętników – niektóre mają ponad 100 lat!” – zachwyca się Greta.

„Podczas większych wydarzeń chcielibyśmy zatrudnić tłumacza lub mieć napisy w językach, którymi posługuje się lokalna społeczność” – tłumaczy właścicielka Fabryki Dymu. „Chcemy mieć na uwadze potrzeby tutejszej społeczności. Jesteśmy otwarci na lokalne inicjatywy oraz pomysły na dalszą, wspólną działalność” – dodaje.

PODCASTY I GALERIE