Ewa Szejbak: W Stanach obudziła się we mnie potrzeba duchowa

"W Stanach bardzo łatwo pójść kompletnie w innym kierunku. Życie toczy się z dnia na dzień, nie myśli się tam wiele o problemach, nikt się niczym nie przejmuje. Szczególnie w Kalifornii, gdzie panuje kult mody i piękna. Taki styl życia do końca mi nie odpowiada, więc zaczęłam bardziej się trzymać tradycji katolickich" - powiedziała zw.lt Ewa Szejbak, Polka z Wilna, jedna z realizatorek angielskiej wersji hymnu Światowych Dni Młodzieży „Błogosławieni Miłosierni”, które odbędą się w Krakowie już w przyszłym roku.

Antoni Radczenko
Ewa Szejbak: W Stanach obudziła się we mnie potrzeba duchowa

Fot. Joanna Bożerodska

Skąd pomysł nagrania piosenki na Światowe Dni Młodzieży?

Światowe Dni Młodzieży są organizowane od wielu lat i co roku to święto ma swój hymn. W następnym roku to Kraków będzie gościł Światowe Dni Młodzieży, ten przepiękny hymn, który został stworzony w języku polskim, miał być przetłumaczony na różne języki świata: angielski, hiszpański i inne. Do tej pory nie zrealizowano anglojęzycznej wersji hymnu, więc my, jako grupa Polaków mieszkających w Stanach, postanowiliśmy zrobić coś swojego. Nasza wersja nie jest wersją oficjalną, to wersja fanów. Opiekę nad oficjalnym hymnem sprawuje archidiecezja Krakowska i episkopat USA. Mamy jednak od nich zgodę na realizację naszej nieoficjalnej wersji hymnu.

Kto realizuje ten projekt?

Są trzy osoby, które są najbardziej zaangażowane w realizację projektu i są to Polacy mieszkający Stanach: Justyna Ponulak, która jest autorką aranżacji piosenki oraz gra na skrzypcach, Andrzej Lenard, który zajmuje się koncepcją, reżyserią teledysku, poszukiwaniem lokalizacji, filmowaniem i edytowaniem i ja. Moją działką jest tłumaczenie hymnu na język angielski. Starałam się, by tekst był bliski oryginału i zachował autentyczny przekaz. Używałam do tego Biblii katolickiej. Jestem zadowolona z efektu, który udało się stworzyć.

Mamy czterech wokalistów: ja, Alex Christopher Prandecki (chłopak z Las Vegas pochodzenia polskiego), Briana i Brice Robell (katolicy, należący do parafii amerykańskiej). W projekcie uczestniczą też inni wolontariusze.

Jak trafiłaś do Stanów i czym się tam zajmujesz?

Do Stanów trafiłam przypadkowo. Miałam zamiar tam pojechać po studiach magisterskich, które skończyłam w Anglii. W Stanach odbyłam półroczny staż w dziale mediów i marketingu. Potem uśmiechnął się do mnie los i wygrałam zieloną kartę w loterii wizowej. To bardzo ulżyło i skróciło całą robotę papierkową, którą musiałam wykonywać chcąc zostać w USA. Zostałam więc i podjęłam pracę w agencji medialnej Initiative, w której zajmuję się strategią mediów i reklamy.

Czy wiążesz swoją przyszłość ze Stanami?

Na razie tak, chociaż nigdy nie wiadomo, jak życie się potoczy. Do Wilna przyjeżdżam na urlop, na wakacje, odwiedzam rodziców i przyjaciół.

Uczestniczysz w festiwalu Światowe Dni Młodzieży, który nosi charakter katolicki. Ostatnio mamy taką tendencję, że Europa i Zachód odwracają się od religii. Skąd Twoja potrzeba wiary?

Byłam wychowana w domu katolickim, jednak to była bardziej tradycja, a nie potrzeba duchowa. Ta ostatnia obudziła się we mnie w Stanach. Myślę, że stało się tak, ponieważ w Stanach bardzo łatwo pójść kompletnie w innym kierunku. Życie toczy się z dnia na dzień, nie myśli się tam wiele o problemach, nikt się niczym nie przejmuje. Szczególnie w Kalifornii, gdzie panuje kult mody i piękna. Taki styl życia do końca mi nie odpowiada, więc zaczęłam bardziej się trzymać tradycji katolickich. Starałam się uczestniczyć w życiu parafii polskiej i tak zaczęłam przyjaźnić się z grupą, z którą teraz pracuję nad projektem.

Stany – skupisko wielokulturowości. Czy łatwiej jest tam się zaadaptować niż np. w Anglii, gdzie studiowałaś?

Trudno powiedzieć. W Anglii, a szczególnie w Londynie, kultura też jest bardzo różnorodna. Studiując przez rok w Anglii nie odczułam żadnych problemów z adaptacją. W Ameryce oczywiście wszyscy są bardziej otwarci na obcokrajowców. To jest państwo zbudowane praktycznie przez imigrantów. Jeżeli będziesz przestrzegać miejscowych praw, to dostosujesz się do społeczeństwa. Uważam, że mieszkając w obcym kraju trzeba szanować jego kulturę i obyczaje. Przede wszystkim warto jest nauczyć się języka obcego.

Czy wiążesz swoją przyszłość ze śpiewaniem?

Na pewno nie chcę zostać zawodową piosenkarką. To jest raczej moje hobby, bo jeszcze na Litwie ukończyłam szkołę muzyczną, śpiewałam i tańczyłam w „Wilii”. Obecnie w Stanach śpiewam w chórze kościelnym. Jednak to jest takie bardziej amatorskie.

——————————————————————————————————————————————————-
Ewa Szejbak – Polka z Wilna, obecnie mieszka w San Diego. Ukończyła Uniwersytet Wileński oraz Szkołę Średnią im. Szymona Konarskiego

PODCASTY I GALERIE