Wilno i Wileńszczyzna
PAP

Euro 2016: Historyczny sukces polskich piłkarzy, teraz Portugalia

Polscy piłkarze po raz pierwszy awansowali do ćwierćfinału mistrzostw Europy. O sukcesie w meczu 1/8 finału ze Szwajcarią zdecydowały rzuty karne, w których zwyciężyli 5-4. Po 90 minutach i dogrywce był remis 1:1. O półfinał powalczą w czwartek z Portugalią.

Ekipa z Półwyspu Iberyjskiego potrzebowała dogrywki z Chorwacją, by zapewnić sobie ćwierćfinał. Mecz był wyjątkowo nudny. Przez 90 minut prawie nic się nie działo. Obie drużyny ustawiły się bardzo defensywnie i akcji podbramkowych było jak na lekarstwo. W regulaminowym czasie gry nie było ani jednego strzału w światło bramki.

Zwycięstwo Portugalii dał w 117. minucie Ricardo Quaresma, który głową zdobył jedynego gola w tym spotkaniu.

Teraz drużyna zbudowana wokół Cristiano Ronaldo zmierzy się w czwartek z Polską. Biało-czerwoni końcówkę meczu Portugalia – Chorwacja obejrzeli w swojej siedzibie w La Baule. W hotelu przywitał ich napis: „Brawo Polacy! Z przyjemnością będziemy Państwa gościć aż do 10 lipca :)”.

Biało-czerwoni w mistrzostwach kontynentu wcześniej startowali dwukrotnie i nie potrafili wygrać żadnego z sześciu spotkań; w obu przypadkach nie wyszli z grupy. We Francji nie przegrali żadnego z czterech pojedynków, stracili tylko jednego gola i są wśród najlepszych ośmiu drużyn Europy.

Zespół Adama Nawałki nawiązał do najlepszych tradycji polskiego futbolu. Po raz ostatni tak daleko w wielkim turnieju reprezentacja dotarła w 1982 roku, kiedy zajęła trzecie miejsce w hiszpańskim mundialu. W fazie pucharowej z kolei nie grała od mistrzostw świata w Meksyku, ale wtedy zatrzymała się na 1/8 finału.

W spotkaniu w Saint-Etienne z Helwetami, którzy we Francji do tej pory także nie przegrali, Polacy prowadzenie mogli objąć już w 30. sekundzie, jednak świetną okazję zmarnował Arkadiusz Milik. Biało-czerwoni dominowali i w 39. minucie dopięli swego. Po akcji Kamila Grosickiego i sprytnym przepuszczeniu piłki przez Milika drugiego gola w turnieju uzyskał Jakub Błaszczykowski. To jego 18. trafienie w 83. występie w drużynie narodowej.

Druga połowa należała do Szwajcarów, ale długo nie potrafili pokonać świetnie dysponowanego Łukasza Fabiańskiego. Udało się to dopiero w 82. minucie Xherdanowi Shaqiriemu, który popisał się efektowną przewrotką i zdobył prawdopodobnie najpiękniejszego gola ME. W dogrywce emocji było mniej, choć raz nieprzeciętnymi umiejętnościami musiał się wykazać polski bramkarz.

W serii rzutów karnych pomylił się tylko, w drugiej kolejce, Granit Xhaka, który mocno spudłował posyłając piłkę obok słupka. Spośród biało-czerwonych „11” wykorzystali kolejno: Robert Lewandowski, Milik, Kamil Glik, Błaszczykowski i Grzegorz Krychowiak, który przypieczętował awans i po chwili utonął w objęciach kolegów.

Wiadomo, że po raz kolejny wyjdą oni na boisko w czwartek 30 czerwca o godz. 21 na Stade Velodrome w Marsylii, gdzie biało-czerwoni pokonali w fazie grupowej Ukraińców 1:0.

„Chcieliśmy ten mecz rozstrzygnąć w 90 minutach, ale byliśmy przygotowani także na dogrywkę i rzuty karne. Zawodnicy wykonali fantastyczną pracę. Duże słowa uznania dla nich, bo to oni są aktorami, którzy decydują o wszystkim. Cieszymy się bardzo i szykujemy się już do następnego meczu w Marsylii” – powiedział po meczu selekcjoner Polaków.

Jak przyznał, rzuty karne to zawsze jest loteria, ale „my praktycznie po każdym treningu ten element gry staraliśmy się doskonalić”.

„Mieliśmy też przygotowaną konkretną listę zawodników, jak będą strzelać, ale zawsze pytanie musi paść przed ostatecznym wyznaczeniem, czy zawodnik jest gotowy, bo wiadomo, że emocje są duże” – zaznaczył.

Błaszczykowski, jeden z bohaterów polskiego zespołu, przyznał: „Ćwierćfinał mistrzostw Europy to duże osiągnięcie, ale nikt w szatni nie myślał, nie mówił, że to koniec. Na pewno bardzo się cieszymy, ale jak w każdym meczu były i błędy, które będziemy na pewno jutro analizować, by lepiej się przygotować do kolejnego pojedynku. Nie zamierzamy spoczywać na laurach – chcemy więcej i więcej”.

Wśród cieszących się z sukcesu był m.in. prezydent Andrzej Duda, który na Twitterze napisał: „Gratulacje i podziękowania dla naszej Reprezentacji za ten historyczny awans! Ale może następnym razem bez takich horrorów. Please… ;-)))”.

W drugim spotkaniu 1/8 finału spotkały się dwie drużyny brytyjskie – Walia i Irlandia Północna. Mecz na paryskim Parc de Princes nie był porywającym widowiskiem. Jedyny gol padł w 75. minucie po samobójczym strzale Garetha McAuleya. Północnoirlandzki obrońca przeciął niefortunnie dośrodkowanie Garetha Bale’a i posłał piłkę do własnej bramki. Przegrani po raz trzeci w ME doznali porażki 0:1, wcześniej z Polską i Niemcami, ale ta wyeliminowała ich z turnieju.

Walijczycy, którzy debiutują w mistrzostwach Europy, a do tej pory ich największym sukcesem było miejsce w „ósemce” drużyn globu w 1958 roku, ćwierćfinałowego przeciwnika poznają w niedzielę, a wyłoni go potyczka Belgii z Węgrami. Spośród tych zespołów wywodzić się będzie ewentualny rywal Polaków w półfinale.

W niedzielę odbędą się następne trzy pojedynki 1/8 finału, a tę fazę zakończą dwa mecze w poniedziałek.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!