Dzień Rosji w Wilnie

Po raz dwunasty w Wilnie odbył się Dzień Rosji. Mimo apelów niektórych polityków, którzy nawoływali do bojkotu lub zabronienie święta, wczoraj w Parku Zakret (Vingis) zjawił się tłum ludzi.

zw.lt

Na imprezę przybyli również politycy. Mer Wilna Artūras Zuokas powiedział, że „to, co dzielą politycy, ludzie niech połączą”. W obchodach udział wzięli mer Wisagini Dalia Štraupaitė, członkowie Partii Pracy Dmitrij oraz Łarisa Dmitrejewy. Był również lider AWPL Waldemar Tomaszewski.

Święto przypominało duży piknik: ze sceny leciała muzyka, tuż obok można było spróbować wyrobów rosyjskiej kuchni lub wypić kufel piwa, czy kwasu. To, co wyróżniało wczorajsze święto od podobnych imprez plenerowych – ogromna liczba rosyjskich flag. Wiele osób, zwłaszcza to dotyczyło młodych, miała wymalowane rosyjskie flagi na twarzy.

Imprezę odwiedzili nie tylko Rosjanie, sporo było miejscowych Polaków oraz Litwinów.
Nie obeszło się również bez kontrowersji. Konserwatysta Mantas Adomėnas zwrócił się do mera Wilna Artūrasa Zuokasa, aby odwołano Dni Rosji w Wilnie. „Jak będziemy mogli spojrzeć w oczy walczącym o własną niepodległość obywatelom braterskiej Ukrainy. Obecnie, kiedy na Ukrainie leje się krew obrońców wolności oraz zwykłych ludzi,  w Wilnie odbędzie się festyn sponsorowany i wspierany przez imperialistyczny i rewanżystyczny reżim?” – oświadczył M. Adomėnas.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej