Dział dziecięcy Hospicjum im. bł. M. Sopoćki otrzymał wymarzony samochód!

Prezes powiedział, że organizowanie dostarczenia takiego prezentu zajęło kilka tygodni.

„S. Michaela Rak przed świętami wspomniała, że chciałaby takiego prezentu dla hospicjum. Wszystkie decyzje korporacyjne od Fundacji „LOTTO” udało nam się uzyskać w ciągu kilku tygodni. Już dwa tygodnie temu, kiedy odbywało się otwarcie hospicjum dziecięcego, wiedzieliśmy, że na przełomie lutego i marca będziemy mogli tym autem przyjechać do Wilna i przekazać go siostrze do dalszego użytkowania” – powiedział Falkowski.

Według niego, ten dar – to kolejne szybko wykonane zadanie. „Czuliśmy wewnętrzną świadomość, że warto to robić. Takich potrzeb jest bardzo dużo, ale w danym wypadku szczególnie chcieliśmy pomóc. Cieszymy się, że mamy takiego darczyńcę, który tak szybko zareagował na nietypową prośbę. Jesteśmy za to ogromnie wdzięczni Fundacji „LOTTO”. To już jest kolejny tego typu przypadek, kiedy jesteśmy w stanie współpracować i podarować samochód, który nie jest łatwy do kupienia. Tu musimy zawsze liczyć na zrozumienie i dobry gest, dlatego cieszymy się, że się znajdują prywatni darczyńcy” – raduje się prezes.

Falkowski dodał dziennikarzom, że Fundacja na bieżąco współpracuje z hospicjum w wielu różnych aspektach budżetowych, dotyczących bieżącego utrzymania zespołu, zakupu sprzętu, instrumentów medycznych.

„Staramy się pomagać o tyle, o ile jest to możliwe. Bardzo apelujemy o to, aby hospicjum było dałej finansowane. Chcemy, aby pomoc charytatywna mogła płynąć właśnie do tego typu instytucji. Takie przykłady są najlepszymi wizytówkami tego, że ponadnarodowa współpraca jest możliwa. Czy to będzie hospicjum w Wilnie, czy instytucje hospicyjne na Białorusi czy Ukrainie – zawsze staramy się je stawiać na pierwszym miejscu” – tłumaczył Falkowski.

Fot. Ewelina Knutowicz

Siostra Michaela Rak powiedziała dziennikarzom, że w odległości 30 km od Wilna hospicjum już ma dzieci pod opieką.

„Sądzę, że ta przestrzeń odległości jeszcze się powiększy, dlatego potrzebujemy nowych środków lokomocyjnych, aby lekarz czy pielęgniarka mogli od razu dojechać tam, gdzie będzie wezwanie. Oczywiście, nie jeździmy na sygnałach karetek pogotowia – hospicjum ma inną misję. Ten samochód, który otrzymaliśmy, pomoże być jak najszybciej tam, gdzie jest to konieczne” – wyjaśnia siostra.

Jak dodaje, teraz hospicjum ma w dyspozycji dwa samochody. Dwa zostały sprezentowane przez darczyńców dla wydziału dla dorosłych. Jeden z nich zostanie przekazany do działu dziecięcego. „Ten samochód, na który z radością czekaliśmy, będzie przeznaczony dla hospicjum domowego dziecięcego” – wyjaśnia s. Rak.

Na chwilę obecną trwają wszelkie przygotowania, aby zawrzeć umowę z Litewską Kasą Chorych na fundację kosztów wydziału stacjonarnego. „Jestem na etapie spotkań z personelem, który w marcu podpisze z nami umowę o pracę” – powiedziała s. Rak.

„Już mamy pacjenta, któremu jest potrzebna przestrzeń rehabilitacyjna w dziale dziecięcym. Mamy salę rehabilitacyjną oraz pierwszy sygnał z Kowna, gdzie tato chorej dziewczynki prosił o jak najszybszą opiekę, bo już nie może poradzić z tym problemem. Przez cały czas odbieramy telefony z pytaniem „Kiedy?”. Chcę z tym jak najbardziej przyśpieszyć” – wyznaje założycielka Hospicjum.

Fot. Ewelina Knutowicz

Na dany moment w hospicjum domowym znajduje się czwórka dzieci. W oddziale stacjonarnym oczekuje się przybycia 12 dzieci.

„Dział dorosłych pacjentów jest przez cały czas obłożony. Nawet dzisiaj z rana lekarz główny powiedział, że łóżka są przepełnione. Nieustannie proszę o wrażliwość ludzkich serc, aby powstała możliwość zatrudnienia dodatkowego personelu. Ostatnie rozmowy z działem księgowości pokazują, że są to ogromne koszty – 70 tys. euro na miesiąc wynosi samo wynagrodzenie personelu. Do tej sumy nie wlicza się koszt utrzymania budynków oraz cena leków” – tłumaczy dyrektor hospicjum.

Jednak zawsze się znajdują osoby, gotowe pomóc tej instytucji. „Piszemy różne projekty do samorządów i ministerstw, otrzymujemy dofinansowania. Wysyłamy prośby do różnych fundacji, są podejmowane inicjatywy w szkołach, różnych ośrodkach i organizacjach. Te sumy nie mogą pokryć naszej działalności w stu procentach. Ostatnio jest planowany wyjazd do Polskiej Misji Katolickiej w Szwecji, Norwegii. Odzywają się stamtąd osoby, które chcą nam pomóc. Dzwoniła dziś do mnie pewna pani z Częstochowy, która usłyszała o nas w radiu. Powiedziała: „Nie mam wiele, ale z choć 1000 euro chcę siostrze dać” – opowiada s. Rak.

Najpilniejszą potrzebą hospicjum jest teraz skompletowanie personelu medycznego i przygotowania do rozpoczęcia działalności działu stacjonarnego. „Na razie mamy lekarstwa w magazynach. Mamy też przygotowane wózki, zainstalowaną aparaturę medyczną, respiratory” – wyjaśnia siostra.

Dokładna data rozpoczęcia działalności działu stacjonarnego nie jest jeszcze znana. „Nie mogę jeszcze odpowiedzieć na pytanie, kiedy przyjmiemy pierwsze dziecko do wydziału stacjonarnego. Nie zależy to od moich decyzji, ale od wielokierunkowych uzgodnień. Ufam, że to się jeszcze dokona w marcu, najpóźniej w kwietniu” – powiedziała dziennikarzom s. Rak.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej