Dyskusja o Powstaniu Styczniowym: Swoboda i niepodległość w dalszym ciągu są zagrożone

W Polsce, na Litwie i na Białorusi Powstanie Styczniowe jest postrzegane bardzo różnie, dlatego też w dyskusji pt. „Co nam zostało z ideałów Powstania Styczniowego 1863 roku” udział wzięli przedstawiciele trzech krajów. Spotkanie odbyło się we wtorek (24 października) w Wileńskiej Galerii Obrazów.

Antoni Radczenko
Dyskusja o Powstaniu Styczniowym: Swoboda i niepodległość w dalszym ciągu są zagrożone

Fot. Joanna Bożerodska

„Jest to jedna z nielicznych okazji, aby wspólnie podyskutować na temat znaczenia tego powstania i tego, czy trzeba dzielić dziedzictwo Powstania Styczniowego między trzy narodowości, czy jednak możemy mówić, że to było wspólne powstanie?” – zapytał w mowie wstępnej dyrektor Instytutu Polskiego Marcin Łapczyński, jeden z organizatorów spotkania.

Polskę reprezentował publicysta i historyk prof. Bohdan Cywiński, Litwę profesor Uniwersytetu Witolda Wielkiego historyk Antanas Kulakauskas, a Białoruś socjolog i politolog dr Tatsiana Chulitskaya.

Kastuś Kalinowski – twórca narodu białoruskiego

Tatsiana Chulitskaya z Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego przybliżyła zebranym, jak Powstanie Styczniowe i przede wszystkim postać Konstantego Kalinowskiego jest odbierana w białoruskiej historiografii. „Są dwie grupy interpretacyjne. Pierwsi to są tzw. zwolennicy „zachodniego rusizmu”, którzy twierdzą, że w XIX w. nie było żadnego narodu białoruskiego, a samo powstanie było pewną polską intrygą, skierowaną przeciwko Imperium Rosyjskiemu. Kalinowski dla nich jest osobą odpowiedzialną za zabójstwa, zwłaszcza osób prawosławnych. To jest taka prorosyjska interpretacja. Jest też drugi obóz, który utożsamia Kalinowskiego z początkiem białoruskiej państwowości, z kształtowaniem się białoruskiego narodu politycznego” – podkreśliła Chulitskaya.

Ta druga teoria w zasadzie powstała na początku XX wieku, kiedy zaczął rodzić się białoruski ruch narodowowyzwoleńczy. „Postać Kalinowskiego zaczyna być romantyzowana. Powstaje nawet jego nowe imię, nie Konstanty, a – Kastuś Kalinowski, który jest takim dziecięcym, czy intymnym imieniem” – dodała politolog.

Klucz etniczny

Profesor Bogdan Cywiński sądzi, że Powstanie Styczniowe miało niewątpliwy wpływ na przyszłe aspiracje niepodległościowe trzech narodów, które nie godziły się na bycie pod zaborami. „Będąc w Wilnie trzeba odpowiedzieć, jak się miało powstanie w Wielkim Księstwie Litewskim do powstania w Kongresówce. Kongresówka decydując się na to powstanie, czy raczej ci, którzy zdecydowali się, postawili całe Wielkie Księstwo w okropnej sytuacji. Bo wiadomo było, że do powstania ludzie nie są dostatecznie przygotowani. Wiadomo było, że Rosja jest niezwykle poważnym przeciwnikiem. A jednocześnie nieuczestniczenie w powstaniu to było pogodzenie się z pewną doktryną carską. Rozumiano, że z Warszawy nie da się zrobić Rosji, ale Litwa jest i musi być Rosją. Gdyby na Litwie nie wybuchło powstanie razem z Kongresówką, to by oznaczało, że mieszkańcy Wielkiego Księstwa Litewskiego godzą się z tym, że nie mają nic wspólnego z niepodległym państwem, jakim była Rzeczpospolita” – podzielił się swą teorię polski naukowiec.

Jego zdaniem mówiąc o Powstaniu Styczniowym nie wolno posługiwać się kluczem etnicznym, ponieważ kategorie narodowościowe w tamtym czasie były bardziej płynne niż dzisiaj. Ktoś jednocześnie był Białorusinem, Litwinem i Polakiem. Te kategorie nie wykluczały się, a uzupełniały.

Badając dzieje powstania można również dostrzec analogie z dniem dzisiejszym. „Oficjalnie, wszyscy nasi dziadkowie byli rosyjskimi poddanymi i to było ważne. (…) Idąc za powiedzeniem, że Rosja była więzieniem narodów (Litwini, Polacy i Białorusini – przyp.red.) byli carskimi więźniami. Tylko, że nie wszyscy zdawali sobie z tego sprawę. Nie wszyscy to uważali za ważne. Więc powracając do pytania, co nam z tego zostało (…) dzisiaj ta swoboda, wolność, niepodległość są w dalszym ciągu zagrożone. I tak jak przed 150 laty nie wszyscy to czują” – zaznaczył Cywiński.

Za naszą i waszą

„To był, ostatni zryw, ostatnia próba wskrzeszenia Rzeczypospolitej Obojga Narodów, która częściej, zwłaszcza na arenie międzynarodowej, była nazywana Polską. Oczywiście wśród samych powstańców trwała dyskusja, jaki kształt ma przyjąć przyszłe państwo. Chociaż generalnie była zgoda, że to ma być jedno państwo, a Litwa miała być jedną z prowincji” – powiedział Kulakauskas. Litewski historyk podkreślił, że pewien kult Kalinowskiego na Litwie powstał dopiero za sowietów, gdzie był przedstawiany, jako rewolucjonista walczący z caratem. Tym bardziej, że powstanie styczniowe było pozytywnie ocenione przez Marksa i Engelsa.

Podobnie, jak Cywiński, Kulakauskas sądzi, że element etniczny nie odgrywał większej roli, ale agitację powstańczą prowadzono również w językach białoruskim i litewskim.

„Weźmy chociażby hasło powstania: za naszą i waszą wolność. Wszyscy sądzą, że chodzi o wolność Polski i Litwy. Nic podobnego. Ówczesne Polska, Litwa i Białoruś były jednym całym. To byliśmy – my, a oni – to są Rosjanie. Bo część powstańców, zwłaszcza chodzi o obóz czerwonych, miała nadzieję, że w 1863 r. rozpocznie się powstanie chłopskie w Rosji” – wytłumaczył Kulakauskas.

Zdaniem litewskiego historyka największym dziedzictwem Powstania Styczniowego jest to, że w miejscu gdzie była I Rzeczpospolita, teraz są cztery niepodległe kraje, ponieważ „pewne ideały wolności są uniwersalne”.

Organizatorzy projektu: Ambasada RP w Wilnie, Instytut Polski w Wilnie, Uniwersytet Witolda Wielkiego, Organizacja Adama Mickiewicza w Kownie. Partnerzy: Wileńska Galeria Obrazów, Litewskie Stowarzyszenie Historyków Wojskowości, Europejski Uniwersytet Humanistyczny w Wilnie, Polski Klub Dyskusyjny

PODCASTY I GALERIE