Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

Dyskusja o oświacie w PKD: Nie ma wizji, czym ma być polska szkoła

Musimy zastanowić się nad tym, dlaczego mając dobre szkoły nie oddajemy dzieci do polskich placówek - zastanawiał się nad sytuacją polskiego szkolnictwa Zbigniew Balcewicz, jeden z prelegentów dyskusji zorganizowanej przez Polski Klub Dyskusyjny.

Na dyskusję byli zaproszeni również wiceprzewodniczący sejmu Jarosław Narkiewicz oraz prezes Macierzy Szkolnej i poseł na sejm RL Józef Kwiatkowski, którzy w ostatniej chwili zrezygnowali z uczestnictwa. Prelegentami wczorajszej dyskusji byli: sygnatariusz Aktu Niepodległości Litwy Zbigniew Balcewicz oraz dyrektor Gimnazjum im. Adama Mickiewicza Czesław Dawidowicz.

Unikanie dyskusji jest niestosowne

„Naszym zadaniem dyskusja jest interesująca, dlatego warto się spotykać. Unikanie dyskusji jest czymś niestosownym. Dyskusja od samego początku była przewidziana właśnie w takim formacie. Miała się odbyć w gronie polskim” – oświadczył na samym początku prezes PKD Artur Zapolski i zaapelował do wspólnego zastanowienia się „nad problemami polskiego szkolnictwa, bo wydarzenia z września br. pokazały, że jest to temat ważny i bolesny”.

Moderatorka dyskusji Renata Widtmann na początku podzieliła się z zebranymi krótką refleksją o tym, że język i oświata polska kształtowała się w Wielkiego Księstwa Litewskiego w sposób naturalny. „Czy jest jakaś wizja rozwoju oświaty polskiej na Litwie?” – zapytała prelegentów moderatorka.

Brak wizji

„Zabrakło spostrzeżenia, jak ma wyglądać szkoła w obecnym systemie nauczania. Nie ma wizji, jaka ma być jej struktura (…). Zabrakło wizji o szkolnictwie, ale szkoły nie decydują. Zabrakło takiej wizji wśród osób, które decydują o kształcie szkoły, czyli wśród polityków i decydentów” – odpowiedział Dawidowicz.

„Nie wiem, kto ma tym się zająć. Czy to mają być politycy? Czy Macierz Szkolna, która przez wiele lat bardzo dużo zrobiła, ale od pewnego czasu zaczęła się upolityczniać. Mamy teraz wojnę, jakieś stanie w okopach. (…) Wydaje mi się, że nie ma takich specjalnych zakusów, aby zniszczyć polskie szkoły. Wszystko zależy od zapotrzebowania. Zależy od tego ilu uczniów będzie uczęszczało. Jeśli będzie dużo dzieci, to państwo nie będzie miało innego wyjścia” – oświadczył Balcewicz, który ubolewał, że na dyskusję nie przyszli przedstawiciele władz: „Można dyskutować z Šimašiusem, ale trzeba dyskutować również we własnym gronie. Szkoda, że nasi przedstawiciele, jak Narkiewicz lub Kwiatkowski zignorowali spotkanie. Bo to na przykład dzięki temu, że głosowałem za niepodległością, Narkiewicz zajmuje takie stanowisko, jak dzisiaj”.

Macierz Szkolna to nie Ministerstwo Oświaty

Dawidowicz nie zgodził się z zarzutami wobec Macierzy Szkolnej tłumacząc, że Macierz jest stowarzyszeniem szkół polskich na Litwie. „Bardzo nie chciałbym, aby stowarzyszenie stało się Polskim Ministerstwem Oświaty. Stowarzyszenie ma pomagać nauczycielom i właśnie to robi” – odparł Dawidowicz, który jest członkiem zarządu danej organizacji. Dyrektor podkreślił, że takie działania, jak protesty lub wiece, wpłynęły jego zdaniem, na to, że po trzech latach (jak początkowo zakładała nowelizacja – przyp. red.) nie nastąpiło ujednolicenie ocen w szkołach litewskich i mniejszości narodowych. Dawidowicz dodał, że dużym problemem jest brak spójności w polskim środowisku szkolnym. Mimo licznych spotkań nie udało się wypracować wspólnej strategii lub wspólnej wizji.

Niesprzyjająca statystyka

„Musimy zastanowić się nad tym, dlaczego mając dobre szkoły nie oddajemy dzieci do polskich placówek. W polskich szkołach uczy się tylko 3, 3 proc.” – mówił Balcewicz, który przytoczył statystykę, zgodnie z którą Polacy w Wilnie stanowią 17 proc., a do szkół polskich uczęszcza tylko 8 proc., do szkół litewskich – 76 proc., a do rosyjskich – 14 proc. „Widzimy, że w rosyjskich szkołach uczy się więcej dzieci, niż Rosjan mieszkających w Wilnie” – podkreślił Balcewicz. Jego zdaniem polska szkoła odstrasza rodziców, ponieważ „jest przedstawiana jako ciągle atakowana i która ma ciągle się bronić ”.

Drugim problemem, który źle wpływa na polskie szkolnictwo jest brak strategii i koordynacji. Ostatnia reorganizacja szkół jest dobrym przykładem. „Polska szkoła nie może wyłamać się z ogólnego nurtu, bo inaczej zostanie za burtą. Weźmy szkołę Konarskiego, jak mogła zachować gimnazjum o profilu artystycznym. To samo było w szkole w Leszczyniakach. Skąd mamy tylu artystów?” – pytał retorycznie sygnatariusz.

W trakcie dyskusji pojawiła się sugestia, że polskiej szkole brakuje promocji, a promocją muszą zająć się specjaliści od marketingu. Dawidowicz odpowiedział, że najlepszą promocją dla szkoły jest jakość nauczania. „Jak to zrobić, to każda szkoła wybiera własną drogę. Moim zdaniem nie da się tego zapewnić w małych szkołach” – zaznaczył dyrektor Mickiewiczówki.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!