Drugi dzień Forum im. Kalinowskiego w Wilnie: Na Białorusi obserwujemy nową Rewolucję Honoru

W Wilnie trwa pierwsze Forum im. Kalinowskiego. Jest to jedna z platform dla białoruskich dysydentów do wyrażania swoich poglądów, opracowywania wspólnych strategii walki z rosyjską agresją w regionie i przywracania demokracji na Białorusi.

Ewelina Knutowicz
Drugi dzień Forum im. Kalinowskiego w Wilnie: Na Białorusi obserwujemy nową Rewolucję Honoru

Anna Fotyga/Fot. Roman Niedźwiecki

Europarlamentarzystka Anna Fotyga uznała, że taka konferencja została zwołana w najlepszym możliwym czasie. Polityk przypomniała, że nosi ona imię bohatera trzech narodów: polskiego, litewskiego i białoruskiego.

„Wincenty Konstanty Kalinowski był manifestacją naszych korzeni i wspólnej historii. Obywatele Białorusi przez wiele lat aktywnie angażowali się w sprawy swojego państwa. Wcześniej w tym kraju również odbywały się protesty, zaskoczyła nas jednak skala tych akcji oraz wspaniała organizacja tych protestów. Jesteśmy zadziwieni również skalą okrucieństwa zastosowanego przez reżim Łukaszenki. Przybyliśmy tutaj, aby rozmawiać o Białorusinach, a także mówić o sposobach możliwego wsparcia i zaangażowania. Wszystkie państwa reprezentowane podczas konferencji oraz indywidualni politycy i eksperci są od wielu lat zainteresowani sprawą kraju. Jesteśmy z wami razem, byliśmy też z innymi narodami naszego regionu, które walczyły o swoją wolność. Mamy własne doświadczenia. Jesteśmy wdzięczni za to, że możemy żyć w wolnych krajach. Chcielibyśmy, aby nasi sąsiedzi również mogli się cieszyć wolnością. Tą wolnością jest demokracja, niezależność, możliwość zarządzania własnym krajem zgodnie z oczekiwaniami ludności” – oświadczyła Fotyga.

Fot. Roman Niedźwiecki

Žygimantas Pavilionis, poseł Sejmu RP i jeden z organizatorów wydarzenia, podkreślił, że jedna z głównych rzeczy, jaką zrozumiał po Forum – Łukaszenka ma odejść. Według niego, Należy zorganizować nowe wybory. „Rozumiemy jednak, że aby osiągnąć ten cel, potrzebna jest pomoc Zachodu. Chciałbym, aby to forum służyło nie tylko do rozmów, ale również do wychowania swego rodzaju rodziny, która będzie dbała o wykonywanie podjętych celów” – powiedział poseł.

Prof. Vytautas Landsbergis uznał, że na Białorusi rozpoczęła się nowa tak zwana Rewolucja Honoru, którą inni nazywacją rewolucją kobiet. „Wcześniej taki zryw mieliśmy na Ukrainie. Były władca Białorusi pozwolił sobie na kpiny z kobiet. Ciekawe, czy przynajmniej jedna kobieta będzie chciała teraz za niego głosować. On już jednak nie jest problemem jako takim. Mogę spokojnie go nazwać byłym prezydentem kraju. Najważniejszą rzecz, dotyczącą zrywu, powiedziała Swiatłana Cichanouska – jest to głośne „nie” planowanej aneksji Białorusi. Wiem, że Putin będzie chciał przyjechać do Mińska i zaproponować padnięcie w objęcia Rosji. Byłoby to jednak katastrofa dla samego Putina. Obaj liderzy są chorzy. Jak reaguje Łukaszenka, już widzieliśmy. Czekamy tylko na odpowiedź Putina. W dowolnym wypadku rozumiemy, iż jest to nowa strona historii Białorusi” – tłumaczy Landsbergis.

Vytautas Landsbergis/ Fot. Roman Niedźwiecki

Jurij Chaszczawatski, białoruski reżyser, scenarzysta i przedstawiciel Rady Koordynacyjnej ds. Przekazania Władzy na Białorusi, powstałej z inicjatywy Swiatłany Cichanouskiej, podkreślił, że dziś mógł usłyszeć od polityków bardzo ważne i potrzebne słowa. „Zabójca nie może jako pierwszy rozpocząć dyskusji. Znajdujemy się w trudnej sytuacji. Nie możemy oficjalnie nazywać Cichanouską głową państwa, ale nie interesuje mnie opinia prawników. Podejrzewam, że 600 tys. osób, które wychodzą na ulice, też nie zwracają na to uwagi. Legitymność Cichanouskiej znajduje się na placach, gdzie odbywają się protesty. Ona sama twierdzi, że jest gospodynią domową i nikim więcej. Ale dlaczego gospodyni domowa nie może zostać głową państwa? Cichanouska chce wyzwolić męża, ale będzie to wyzwoleniem również nas wszystkich” – oświadczył reżyser.

Fot. Roman Niedźwiecki

Władimir Kara-Murza, publicysta i polityk opozycycjny, jest jedynym przemawiającym z Rosji. Przypomniał zebranym, iż w prasie zachodniej Łukaszenka często jest nazywany „ostatnim dyktatorem Europy”. „Nie jest to prawda. Czuję się wdzięczny za to, że zostałem upomniany o to, że mamy jeszcze Putina. Łukaszenka – to przedostatnia część domina. Jeżeli upadnie, pozostanie tylko Kreml. Obaj politycy jeden drugiego nie lubią, ale ich reżimy są zależne jeden od drugiego i mają wiele podobieństw. Obaj politycy niszczyli niezależne media, opozycję, możliwość przeprowadzenia przejrzystych wyborów. Łukaszenkę można nazwać starszym bratem Putina, ponieważ jest on dłużej u władzy. W XXI w. dwóch dyktatur dla Europy jest na pewno zbyt wiele” – uważa Kara-Murza.

Europarlamentarzysta Petras Auštrevičius podkreślił, że forum pozwołiło Kalinowskiemu w swoisty sposób powrócić do Wilna, które właściwie jest „jego miastem”. „Konferencja jest miejscem, gdzie dwa wolne narody – polski i litewski – prowadzą dialog z narodami, które jeszcze tej wolności nie mają. Mam nadzieję, że kiedykolwiek będzie możliwość zorganizować takie wydarzenie w Mińsku. Chcę wierzyć, że protesty na Białorusi są drogą do wolności” – zwierzył się polityk.

PODCASTY I GALERIE