Drėmaitė o sowieckich rzeźbach: Tych, którzy nas krzywdzili wywieziono już do Parku Grūtas

Sprawa usunięcia sowieckich rzeźb na Zielonym Moście przy pomocy kilku polityków wraca bumerangiem. Znana litewska działaczka społeczna oraz konserwatorka Gražina Drėmaitė jest przekonana, że sprawa nie jest jednoznaczna, a historia nie jest jednowymiarowa

Antoni Radczenko
Drėmaitė o sowieckich rzeźbach: Tych, którzy nas krzywdzili wywieziono już do Parku Grūtas

Fot. BFL/Tomas Lukšys

„Z takiego drobiazgu, tak mi się wydaje, zrobiono wielką politykę. Może się wydać, że na Litwie nie ma innych tematów, o których można rozmawiać. To idzie falami. Nadchodzi fala i wszyscy zaczynają krzyczeć o sowietach i podobnych rzeczach. Później to się uspokaja. Niestety po pewnym czasie, znów powraca” – powiedziała zw.lt Drėmaitė, przewodnicząca Państwowej Komisji Dziedzictwa Kulturowego.

Drėmaitė jest przekonana, że spuścizny historycznej, w tym również okresu sowieckiego nie można oceniać w sposób jednoznaczny. „Ci, którzy nas krzywdzili, czyli Lenin, Stalin, Kapsukas zaraz po odzyskaniu niepodległości zostali zniesieni i przeniesieni do Parku Grūtas. I właśnie ten park jest żywym podręcznikiem ukazującym, jak wówczas żyliśmy” – podkreśliła Drėmaitė.

Nie warto jednak wrzucać wszystkiego do jednego worka. „Pomniki Petrasa Cvirki lub Salomėji Nėris, które tak rażą, były stworzone przez litewskich artystów. I ci rzeźbiarze obecnie są klasykami. Trzeba pamiętać, że tamten okres trwał 50 lat i nie może być tak, że w ciągu tego okresu nic nie powstało. Przecież tworzyli wówczas pisarze, kompozytorzy, malarze… Litewscy artyści w tamtym okresie potrafili żyć w miarę normalnie i tworzyć wielką sztukę. Wiem o tym, bo mój ojciec też był malarzem (Vladas Drėma znany litewski malarz, grafik i wykładowca – przyp.red.). Przecież stoi rzeźba Mikėnasa „Pierwsze jaskółki” („Pirmosios kregždės”) i nikomu nie przeszkadza, a ta na Zielonym Moście, której również jest autorem i owszem. Chociaż „jaskółki” tak naprawdę były wykonane z okazji podboju kosmosu” – zaznaczyła Drėmaitė. W następnym roku ma odbyć się międzynarodowa konferencja, gdzie specjaliści z różnych krajów, omówią tę drażliwą sprawę. Zdaniem Drėmaitė inne kraje raczej nie zwalczają swojej spuścizny kulturowej i historycznej. Na przykład Niemcy zostawiły u siebie nawet sowiecki czołg.

Przede wszystkim trzeba się kierować literą prawa. „Zgodnie z prawem, minister kultury odpowiada za całe dziedzictwo narodowe. Obiekty, które są chronione przez państwo, są wpisywane do specjalnego rejestru przez radę oceniającą, do której należą profesorowie, naprawdę wykwalifikowani specjaliści. Więc jeśli oni wpisali jakiś obiekt do rejestru, to trzymajmy się litery prawa. Jeśli komuś się nie podoba, to może napisać odpowiedni wniosek do ministra i sprawa jeszcze raz zostanie rozpatrzona” – powiedziała.

Warto też wysłuchać opinię publiczną. „Bardzo mi się spodobało, kiedy był sondaż w telewizji LNK, gdzie 51 proc. widzów powiedziało, że nie warto burzyć rzeźby na Zielonym Moście. Nie wszyscy są zatem tacy. Nie bądźmy barbarzyńcami” – podsumowała rozmowę Drėmaitė.

Gražina Drėmaitė jest znaną litewską konserwatorką, chemikiem oraz działaczką społeczną. Ma na swoim koncie odznaczenia państwowe polskie i litewskie. W 1998 r. została odznaczona polskim Krzyżem kawalerskim, w 2001 Krzyżem oficerskim. W 2006 władze Litwy odznaczyły ją krzyżem rycerskim „Za zasługi wobec Litwy”.

PODCASTY I GALERIE