Dobra wola nie może zgubić Boga

W dzisiejszej Ewangelii czytamy, że Jezus oddalił się, a więc nie uciekł. Oddalił się, albowiem jeszcze nie przyszła Jego godzina, ale zarazem mamy pamiętać, iż dobra wola nie może zgubić Boga.

ks. Waldemar Ulczukiewicz
Dobra wola nie może zgubić Boga

Fot. Ewelina Mokrzecka

Jezus oddala się wtedy, kiedy brakuje mu dobrej woli, a jednak właśnie Jezus z tego powodu oddala się w łodzi. Dusza czasami doświadcza pustki, jakby oddalona od Boga, jakby czująca oddalenie się od Boga. Czując pustkę, bezsensowność swego życia, rozdzierający smutek lub przerażającą samotność cóż masz robić? Nie ma lepszej porady niż być obok Boga, niż by szukał Boga tam, gdzie Go zostawiłeś.

Wymowny komentarz o odnalezieniu się Jezusa w łodzi pisze święty Hierary: ,,Kiedy wypełniło się Prawo, Słowo Boże wstąpiło do łodzi, a łodzią jest Kościół i wkroczyło na pustynię, porzuciło Izrael, przyszło do pustych dotychczas serc, nieznających Boga”. Kiedy tłum usłyszał, że Pan opuścił miasto i udał się na pustynię ,poszedł za Nim i z synagogi przyszedł do kościoła. Pan ich zobaczył i ulitował się, zaczął uzdrawiać wszelką chorobę i słabość, czyli oczyszczać z grzechu niewierności duszę i serce. Wyrażenie ,,miejsce pustynne” oraz ,,pójścia za Jezusem” jest analogią pójścia za Mojżeszem, od którego Izraelici żądali cudu. W 78 psalmie o tym czytamy: ,,Wystawiali Boga na próbę w swych sercach, żądając trawy dla swoich zachcianek”. Mówili przeciw Bogu: ,,Czyż Bóg potrafi nakryć stół na pustyni?”. A więc zauważmy podobieństwo tekstów. Jezus zwraca się do uczniów: ,,Wy dajcie im jeść, bowiem w sakramencie Bóg odczuwalnie kocha ludzkość oraz stworzenie. Opis nakarmienia pięciotysięcznego tłumu przedstawia Jezusa jako Ojca rodziny, który po modlitwie rozpoczynając posiłek łamie chleb swoim najbliższym. Kawałek chleba w Liturgii eucharystycznej celebrowanej przez Kościół, przez tajemnicę kapłaństwa w darze Ducha Świętego, wzywanego nad darami opowiada nam całą historię Chrystusa, uobecnia przez niego dokonane zbawienie i uprzystępnia nam realnie dar, jaki on uczynił z samego siebie. Chrystus łamie chleb i oddaje go do rąk uczniom, oni jedząc- żyją, ponieważ je się, aby żyć. Chrystus utożsamia ten chleb i ten akt sobą samym. Ciało Chrystusa daje się w ręce ludzi. Pozwala się męczyć i zniszczyć przez nich. Bierze na siebie całą przemoc nagromadzoną przez grzech świata. Gdy wisząc na krzyżu wycieńczony, skrwawiony, patrzy na ludzkość cała Jego osoba mówi: ,,Spójrzcie i skosztujcie, jak dobry jest Pan”. Jak dobry jest Pan, który pozwala się traktować w ten sposób człowiekowi, który tak kocha ludzkość, że oddaje się całkowicie w jej ręce, chociaż dobrze wie, że są to ręce grzeszników, pokolenia przewrotnego i pełnego przemocy. Ludzkość może naprawdę doświadczyć, kim jest Bóg. Jest nieskończenie dobry. To dzięki niemu ludzkość ocalała, a ponieważ wraca do Ojca, kończy swe wygnanie i rozpoczyna powrót z pustyni, z ziemi jałowych, gdzie nie ma wody, ani życia.

Chrześcijanin celebrując eucharystię kontempluje dar Boga, który daje najwyższy dar, daje siebie. Kto przychodzi do kościoła i przynosi owoc pracy na ofiarę, ofiarowuje wszystko to, czego doświadczył zdobywając owoc pracy swojej. A więc ofiarowuje zmartwienia, bóle, problemy, ofiarowuje owoce, chleb, splamiony grzechem i ranami codziennymi, ale ten sam człowiek wchodzi do kościoła i wychodzi z Chrystusem, albowiem na eucharystii człowiek złożył swe rany, w ranach Chrystusa – doświadczone poniżenia, obelgi, wyśmianie. W losie Chrystusa głębiej to można zrozumieć dzięki pismom Władimira Sołowjowa, który mówiąc o pięknie przytacza znany przykład węgla i diamentu. Chodzi o tę samą rzeczywistość chemiczną, lecz o odmiennej strukturze fizycznej. Węgiel pełen wewnętrznych sprzeczności nie przepuszcza światła, raczej je pochłania, pożera, zabija i pozostaje czarny. Natomiast diament sprawia, że światło świeci blaskiem i ta sama substancja węgla staje się nieopisanym pięknem, a więc przyjmujmy i przekazujmy miłość, jak diament, jak światło.

PODCASTY I GALERIE