Co dalej, jeśli polskiej partii z nami nie po drodze?

,,To nie jest już partia, której podstawą są wartości mniejszości narodowych" - wielokrotnie powtarzał zbulwersowany Waldemar Tomaszewski, lider AWPL-ZChR, odpowiadając na zarzuty redaktor DELFI TV, że w ciągu 26 lat istnienia polska partia na Litwie niczego nie zrobiła dla mniejszości narodowych. Każdy Polak, który oglądał 5 października tę debatę, z niedowierzaniem słuchał słów, które padały z ust Tomaszewskiego, że sprawy mniejszości narodowych nigdy nie były priorytetem AWPL - ,,to był jakiś 5-6 w naszym programie wyborczym, ale nigdy nie był na pierwszym miejscu" i że partia już nigdy nie będzie walczyła o ustawę o mniejszościach narodowych. 

zw.lt
Co dalej, jeśli polskiej partii z nami nie po drodze?

Fot. Joanna Bożerodska

Nawet wśród polskiej społeczności na Litwie nie dominuje już romantyczna perspektywa, że AWPL-ZChR będzie broniła praw mniejszości na Wileńszczyźnie. Podczas konferencji prasowej, na której partia przedstawiła program wyborczy, nie zostało zaakcentowane nic, co by stanęło w obronie Polaków. Rzeczywistość polityczna AWPL-ZChR okazała się całkiem inna od mitów, jeszcze do niedawna dominujących w myśleniu wielu z nas. Jak mantra powtarzanie przez Waldemara Tomaszewskiego, że z Rosją trzeba utrzymywać dobre stosunki, podziałało jak zimny prysznic na każdego, dla kogo polska szkoła, polskie tradycje, wreszcie zwykła godność ludzka poprzez możliwość pisania nazwiska w oryginale jest ponad wszystko. No bo o to w byciu politykiem chodzi, żeby okazać szacunek wobec interesów wyborcy. 

Polak mieszkający na Litwie za nic nie potrafi zrozumieć, dlaczego partia AWPL-ZChR zawarła sojusz z Rosjanami, a za lidera, nr 1 na liście uznała Zbigniewa Jedzińskiego, który od wielu lat daje się poznać jako działacz prokremlowski. Niejednokrotnie krytykował NATO, wydatki na zbrojenia, nawoływał do świętowania 9 maja. Nadal dobrze pamiętane są jego wypowiedzi na temat wojny na Ukrainie, iż ,,NATO powinno zbombardować Kijów”, a także, gdy Ukrainę nazwał „wrzodem na dupie Europy”. Albo ostatnio, że OMON spełnia obowiązek konstytucyjny maltretując pokojowo nastawionych ludzi.

Nota bene Waldemar Tomaszewski, będąc w Parlamencie Europejskim wiceprzewodniczącym delegacji ds. Białorusi, nie wziął udział w głosowaniu nad rezolucją w sprawie sytuacji na Białorusi. A przecież musiałby w tym czasie być tam na miejscu, na Białorusi i prowadzić negocjacje z ramienia UE jak rozwiązać dany spór. Miałby szansę zaistnieć w pozytywnym konteście. A zaistniał w negatywnym. Co więcej, w czasie, gdy w białoruskich miastach trwały wielotysięczne protesty i lała się krew, Tomaszewski skrytykował „zbyt surowe” nastawienie szefa litewskiej dyplomacji wobec tego kraju. Posłowie AWPL-ZChR nie byli też obecni podczas głosowania w Sejmie Litwy nad rezolucją „O bezprawnym i narzucanym przez Rosję Białorusi związku”, której założeniem było, że Federacja Rosyjska nie ma prawa wtrącać się w wewnętrzne sprawy Białorusi oraz wywierać wpływ na jej politykę zagraniczną. Do mediów przedostały się zdjęcia, jak posłowie polskiej partii w tym czasie siedzą przy suto zastawionym stole a nie na sali sejmowej. 

Wyborca polski nie jest w stanie pojąć, dlaczego polska partia wspiera polityków z perspektywy czasu uznanych za kontrowersyjnych. W tym kontekście wymienić można Irinę Rozową, której sprawa niejednokrotnie wywołała dyskusję nad lojalnością wobec państwa litewskiego.

Nie tylko społeczność polska uważnie przygląda się poczynaniom AWPL-ZChR, ale sami Litwini ze zdumieniem obserwują, jak polska partia dyskredytuje Polaków. W programie DELFI TV podczas wywiadu red. Daivy Žeimytė–Bilienė z Waldemarem Tomaszewskim została poruszona sprawa Mackiewicza. Na pytanie, dlaczego poseł na Sejm, prezes ZPL Michał Mackiewicz, ponownie startujący z czołówki listy kandydatów AWPL–ZChR do parlamentu, nie stawia się w polskiej prokuraturze, by zrzucić z siebie podejrzenia o defraudację otrzymanych z Polski pieniędzy, W. Tomaszewski odparł dobitnie – „bo Sejm Litwy nie pozbawił go immunitetu poselskiego”.

Niestety, nawet w środowisku litewskim coraz głośniej mówi się o tym, że jedność litewskich Polaków jest mitem. I mają rację. Społeczność polska na Litwie łapie się za głowę, czy tak powinna wyglądać nasza wizytówka, którą z założenia jest polska partia. Dlaczego wbrew PR-owym hasłom często głoszonym przez środowisko AWPL, rzeczywistość wygląda całkiem inaczej? Teraz przed wyborami sejmowymi podczas konferencji, przedstawiając program wyborczy na najbliższe cztery lata, W. Tomaszewski zacytował Encyklikę Jana Pawła II z 2002 r. VERITATIS SPLENDOR, z której sam właśnie wyciągnął wnioski – „nie można przekupywać klientów i trzymać się władzy za wszelką cenę”. 

Życie polityczne polskiej mniejszości narodowej na Litwie wydaje się być bynajmniej ciekawym i żywym tematem. I ma to też być kopem do poważniejszej dyskusji wśród polskiej społeczności – co dalej?

Autor – K.B.

PODCASTY I GALERIE