Być chrześcijaninem, to żyć w nadziei

Dość często poszukujemy fałszywego szczęścia, które już następnego dnia znika, a zapominamy o tym wiecznym, które nie przemija. Zapominamy, że na górę przemienienia idzie się przez Kalwarię.

Być chrześcijaninem, to żyć w nadziei

Fot. BFL/Andrius Ufartas

,,Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło”. (Mt17,1-2).

Dla umocnienia ich słabej wiary i uspokojenia ich małodusznych serc, które boją się krzyża i nie rozumieją, że on ,,musi cierpieć i że oni też będą musieli cierpieć, prowadzi ich na górę przemienienia. Ewangelia mówi ,że ,,twarz jego zajaśniała jak słońce, a odzienie stało się białe jak światło”( Mt 17,2). Zdjęta została na chwilę ziemska zasłona z boskiego oblicza Chrystusa. Blask i piękno postaci Syna Bożego upoiły dusze apostołów. Zapomnieli o ziemi i o wszystkim, co ziemskie. Pragnęli jedynie, by te chwile nie minęły i by nie mogli przez całą wieczność oglądać przemienione oblicze swojego mistrza. Szybko jednak minęła chwila przemienienia i przed nimi stał znowu Jezus na którego czekał krzyż na Kalwarii, a dopiero później zmartwychwstanie, chwała i życie wieczne.

Wszyscy ludzie są mniej więcej jednakowo ukształtowani i podobnie myślą, pragną i oczekują. Dzisiejsi uczniowie Chrystusa są bardzo podobni do tamtych pierwszych i słabo rozumieją Mistrza oraz Jego krzyż. Swój własny krzyż dźwigają często z przekleństwem zapominając, że dopiero po trudach krzyża na Kalwarii czekają ich przemienienia i chwały, że dopiero po trudach i ciemnościach tego życia zajaśnieją dla nich dni życia wiecznego w Królestwie Bożej miłości.

Dzisiejsza Ewangelia także i dla nas uchyliła bramę wieczności, byśmy poprzez chwilę mogli w duchu przez wiarę ujrzeć jej piękno i nie bali się już krzyża za który się wieczność kupuje. Po burzy nastaje cisza, a za chmurami jest błękitne niebo. Święty Paweł pisze, że nikt nie potrafi opisać naszego przyszłego szczęścia i że dla tej przyszłości trzeba wszystko poświęcić. My jednak często szukamy fałszywego szczęścia, które już następnego dnia znika, a zapominamy o tym wiecznym, które nie przemija. Zapominamy, że na górę przemienienia idzie się przez Kalwarię.

Co cztery lata odbywają się Igrzyska Olimpijskie, czyli współzawodnictwo we wszystkich możliwych dyscyplinach sportowych. Zwycięzcy otrzymują medale. Sportowcy przygotowują się do nich latami. Wielu rzeczy się wówczas wyrzekają dlatego jednego dnia nadziei i chwały, dla jednego jakiegoś medalu, chociaż nikt nie jest właściwie pewien, że go otrzyma. Dobra to nauka dla nas, Bożych współzawodników. Boży medal jest zapewniony każdemu, ale trzeba walczyć o życie wieczne, o posiadanie Boga. Trzeba stale trenować i żyć według Bożych reguł, chociażby mogłyby się wydawać nam się zbyt trudne, z mocną wiarą i niezachwianą nadzieją, że czeka nas zwycięstwo i wieczne życie z Bogiem.

Angielski fizyk Davy kazał wyryć na swoim grobowcu tylko dwa słowa: ,,Mam nadzieję”. Zawierają one wielką prawdę, że człowiek jest istotą ,która wciąż spodziewa się czegoś lepszego.

Chrześcijanin z natury powinien spodziewać się czegoś nieskończenie dobrego. Być chrześcijaninem, to znaczy żyć w nadziei, ona jest bowiem siłą, która łamie wszelkie przeszkody, znosi wszelkie cierpienia na drodze swojego życia i doprowadza do życia wiecznego ,które gwarantuje zmartwychwstały Chrystus. Chrześcijanin wierzy Jego słowu i z niezłomną nadzieją w sercu idzie za Nim poprzez wszystkie Kalwarie na górę przemienienia, w objęcia Boga.

PODCASTY I GALERIE