Wilno i Wileńszczyzna
Małgorzata Kozicz

Bumblauskas: Witold nabiłby polityków na pal za głosowanie przeciwko literze „W”

Czy stereotypy, a nawet kompleksy historyczne mogą być początkiem konstruktywnej dyskusji i porozumienia między narodami? Na ten temat członkowie Polsko-Litewskiej Izby Handlowej dyskutowali podczas śniadania biznesowego z zaproszonymi gośćmi – wybitnym litewskim historykiem prof. Alfredasem Bumblauskasem oraz dr Barbarą Stankiewicz – politolożką, historykiem, kierowniczką Centrum Akademickiego Uniwersytetu Michała Romera w Wilnie.

“Jednym z celów izby jest tworzenie dobrego klimatu między biznesami Litwy i Polski. Swoimi wykładami, wywiadami, również się do tego przyczyniacie. Potraficie zmieniać stereotypy, które utrwaliły się w umysłach przez dziesięciolecia. Dlatego właśnie bardzo chcieliśmy zaprosić państwa na nasze śniadanie biznesowe, które da nam okazję do dyskusji i zadania kłopotliwych pytań” – rozpoczęła spotkanie dyrektor Izby Beata Czaplińska.

Barbara Stankiewicz, która dwukrotnie brała udział w Ekspedycji Narodowej organizowanej przez prof. Bumblauskasa – poszukiwaniu śladów wspólnego dziedzictwa historycznego w Polsce i na Ukrainie – zaprosiła do rozmowy o historycznych kompleksach narodu.

“Jednym z podstawowych kompleksów, który ciąży Litwinom od dłuższego czasu, jest strach przed polonizacją. Niemało do tego przyczynili się Piłsudski z Żeligowskim, istnieje wersja, że winą wszystkiemu są nacjonalizmy XIX wieku. Jest w tym jednak także rola rodu Radziwiłłów, którzy umocnili rolę języka polskiego jako urzędowego” – zwróciła uwagę dr Stankiewicz.

Prof. Bumblauskas przypomniał, że po przyjęciu chrztu Litwa nie polonizowała się, lecz białorutenizowała. Radziwiłłowie byli jednymi z pierwszych, którzy wprowadzili do oficjalnego obiegu język polski.

„„Jesteśmy Litwinami i pozostaniemy Litwinami, ale w swojej ojczyźnie powinniśmy używać języka polskiego” – optowali Radziwiłłowie. Język polski stał się językiem prestiżu, językiem dworu. Zaważyły też kwestie geograficzne – trafić do Watykanu czy do Wiednia można było tylko przez Kraków” – opowiadał Bumblauskas.

Zdaniem prof. Alfredasa Bumblauskasa, dzisiaj niezależnie od wypowiedzi niektórych polityków, ważne jest poszukiwanie strategicznych punktów styczności. Za jeden z takich akcentów historyk uważa niedawne przyznanie przez prezydent Dalię Grybauskaitė odznaczenia państwowego Maciejowi Radziwiłłowi.

„On i jego brat Mikołaj, który jest kronikarzem rodu, od dawna aktywnie reagowali na moją koncepcję o Starolitwinach. Zapowiedzieli, że jak tylko wprowadzimy podwójne „W”, od razu będą ubiegali się o obywatelstwo Litwy” – powiedział Bumblauskas.

Historycy zgodzili się, że przez dziesięciolecia Litwini pomijali polską część swojej historii. „Często to nie historycy, a politycy na Litwie konstruują historię. I to konstruują na podstawie uproszczeń” – stwierdził prof. Bumblauskas.

„W historii są tak zwane wielkie narracje, stworzone przez nic innego, jak nacjonalizmy. Przez lata historyczna świadomość Litwinów bazowała na „Bajce królów” Čiurlionisa. Dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym historiografia litewska uczyniła duży krok naprzód – pojawiła się legenda Witolda Wielkiego” – dodał historyk.

„Skoro Witold jest tak ubóstwiany, wyobraźmy sobie, co by było, gdyby nagle powrócił – taki jaki był – niewysoki, chytry, bez zarostu, bezwzględny władca. Przecież wszystkich tych polityków, którzy głosowali przeciwko oryginalnej pisowni nazwisk, nabiłby na pal, bo on w swoim imieniu miał dwie podwójne „W” – Witowt” – żartował Alfredas Bumblauskas.

Uczestnicy spotkania rozmawiali o „zrehabilitowaniu” Janusza Radziwiłła, mitach i kompleksach Polaków i Litwinów dotyczących Bitwy pod Grunwaldem czy roli Motiejusa Valančiusa w kształtowaniu współczesnego narodu litewskiego. Głos zabrał między innymi poseł na Sejm Egidijus Vareikis.

„Jako chłopak z Kowna w dzieciństwie słyszałem, że Polak to nie człowiek i lepiej się z nim nie zadawać. Później zaczęliśmy oglądać polską telewizję i znajomość języka polskiego rozszerzyła mój światopogląd. Pozostałem litewskim nacjonalistą, ale mój nacjonalizm pod wieloma względami się zmienił. Czy rzeczywiście jednak pewnego dnia ustalimy właściwą wersję historii? Jedne mity historyczne znikają, inne się pojawiają, Litwini żyją tymi mitami. Choćby w kwestii oryginalnej pisowni nazwisk – chyba w głębi duszy wszyscy politycy litewscy rozumieją, że wyolbrzymianie tego problemu jest głupotą, ale każdy czeka, aż ktoś inny powie – nie widzę w tym problemu, niech będą te polskie litery. Powiem przekornie – może nie powinniśmy przywiązywać takiej wagi do historii? Może kiedy wyrośnie pokolenie, którego nie będą obchodzili Piłsudski i Żeligowski, to nie będziemy wreszcie mieli nic przeciwko literze „W”” – rozważał polityk.

Z tym poglądem polemizował zastępca ambasadora RP na Litwie Grzegorz Poznański.

„Nie zgodzę się z tym, że historii można nie znać, bo z tego się bierze bardzo dużo problemów. Na spory historyczne polsko-litewskie patrzę z punktu widzenia posunięcia strategicznego Piotra Wielkiego, który stwierdził, że trzeba rozbić unię polsko-litewską. Ten plan tak naprawdę obowiązuje do dziś. Historiografii czy też, jak dziś się mówi, propagandzie rosyjskiej udała się rzecz niesłychana – sprawić, że w umysłach Litwinów wszystko to, co robiła Rosja i Rosjanie, przypisuje się Polakom. To nie Rosja rusyfikowała, to nie Rosja chciała zabrać ziemie, tylko Polacy polonizowali, Polacy zabierali ziemie. Mówiąc o historii, warto mieć głęboko w tyle głowy, że za bardzo wieloma dyskusjami polsko-litewskimi stoi doskonale zorganizowana propaganda, która nie działa od czasu objęcia prezydentury przez Władimira Putina, tylko znacznie wcześniej” – podkreślił Poznański.

Zdaniem prof. Bumblauskasa, mimo że pewne schematy myślenia są zakodowane w świadomości, w wielu sferach następują jednak zmiany.

„Na przykład dzień Konstytucji 3 Maja pojawia się w kalendarzach litewskich, powoli zostaje uznany za wspólne święto, mimo że poprawka do ustawy, wnosząca ten dzień na listę pamiętnych dat, została przyjęta w Sejmie za ósmym razem” – przytoczył przykład Bumblauskas.

„Mimo wszystko uważam, że historia może być pożyteczna. Od czego zacząć rozmowę – zacznijmy od wspólnej historii. To bardzo pragmatyczne posunięcie, które może pomóc w poczynieniu kolejnych kroków” – podsumował historyk.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!