Bolesław Daszkiewicz: Będę płacił, ale z własnej kieszeni

Wczoraj upłynął termin zapłacenia grzywny, nałożonej na dyrektora administracji rejonu solecznickiego Bolesława Daszkiewicza za niewykonywanie wyroku sądu dotyczącego usunięcia dwujęzycznych tabliczek z prywatnych posesji w rejonie solecznickim. „Muszę wykonywać wyrok sądu, czekam jednak, aż komornik wyznaczy sposób płacenia grzywny” - powiedział zw. Lt Bolesław Daszkiewicz.

Małgorzata Kozicz
Bolesław Daszkiewicz: Będę płacił, ale z własnej kieszeni

Fot. Antoni Radczenko

Bolesław Daszkiewicz zapewnił, że nie zamierza uchylać się od płacenia kary, nie dysponuje jednak potrzebną kwotą.

„Nie mam milionów, nie zarabiam stu tysięcy, żeby od razu wpłacić 43 tysiące kary. Mam płacę zarobkową w wysokości 4 tysięcy i jestem gotów spłacać karę na raty. Czekam na decyzję komornika lub przedstawiciela rządu w tej sprawie” – w rozmowie z zw.lt mówił dyrektor administracji rejonu solecznickiego.

Związek Polaków na Litwie organizował od blisko miesiąca zbiórkę pieniędzy na zapłacenie grzywny. Na znak solidarności i w wyrazie poparcia dla dwujęzycznych tabliczek swoje datki przekazywali zarówno mieszkańcy Wileńszczyzny, jak i rodacy z Polski. Goszczący wczoraj na Litwie posłowie PiS przekazali 30 tys. złotych, pochodzących ze składek członkowskich partii. 10 tysięcy litów przekazał lider Akcji Wyborczej Polaków na Litwie Waldemar Tomaszewski. W samym rejonie solecznickim zebrano ponad 30 tys. litów. Bolesław Daszkiewicz uważa jednak, że nie ma prawa dysponować tymi pieniędzmi.

„Nie mogę przecież wziąć tych pieniędzy i zanieść do banku. Będę płacił karę ze swojego wynagrodzenia, a jeżeli później sam będę potrzebował pomocy finansowej, to zwrócę się o pomoc właśnie z tych składek” – tłumaczył B. Daszkiewicz.

Tymczasem wiceprzewodniczący Sejmu, poseł Akcji Wyborczej Polaków na Litwie uważa, że sytuacja musi być rozwiązana w inny sposób. „Nie będziemy płacili grzywny. Będziemy dążyli do prawnego uregulowania kwestii używania języka mniejszości narodowych w naszym kraju” – powiedział wczoraj Radiu Znad Wilii J. Narkiewicz.

Komornik z Druskiennik Janė Jakimavičienė zapowiedziała dzisiaj, że najpóźniej w poniedziałek odwiedzi miejscowości w rejonie Solecznickim, by sprawdzić, czy z prywatnych posesji zostały usunięte tablice z dwujęzycznymi nazwami ulic.

„Jeżeli tabliczki nie zostały zdjęte, sporządzę odpowiedni akt. Za każdy dzień zwłoki w realizacji decyzji sądu przewidziana jest kara w wysokości do 1000 litów” – powiedziała J. Jakimaviciene Radiu Znad Wilii.

PODCASTY I GALERIE