Wilno i Wileńszczyzna
Krystyna Adamowicz

,,Bez Wilna trudno żyć”. Kolejne spotkanie absolwentów ”Piątki”KOMENTARZ KRYSTYNY ADAMOWICZ

Co roku w ostatnią niedzielę czerwca przy byłym gmachu Piątej Szkoły, dziś Wileńskiej Szkoły Średniej im. Joachima Lelewela tłumnie zbierają się jej absolwenci.

Przybywają przeważnie ci, którzy pamiętają lekcje w starym gmachu szkoły na Piaskach, którzy pamiętają swych profesorów, ludzi o głębokiej erudycji i wysokiej etyce, kolegów, z którymi dzielili się częstoktoć ostatnim kawałkiem chleba. Mimo biegnących dziesięcioleci ze szkołą nie mogą się rozstać. Przybywają nie tylko wilnianie, ale też wielu przyjeżdża z różnych miast Polski, a nawet innych krajów- los absolwentów wileńskiej ”Piątki” rozrzucił po całym świecie. Ich wspomnienia, to dokument naszej historii, o której w podręcznikach się nie pisze. Są to losy ludzkie, trudne i tragiczne.

W tym roku również się spotkamy. Jak zwykle na Piaskach, w ostatnią niedzielę czerwca, która przypada 30 czerwca.
Skąd się wziął pomysł nostalgią i wspomnieniami pisany? Może od spotkania jednej promocji z roku 1950, którego inicjatorami byli Zbigniew Rymarczyk, wieloletni nauczyciel i zast. dyrektora tej samej ”Piątki“, Olgierd Korzeniecki, znany na Litwie okulista oraz Jan Pakalnis z zawodu ekonomista, a dla historii szkoły i utrzymania polskości – skrupulatny archiwista.

Po raz pierwszy spotkali się po dwudziestu latach od ukończenia szkoły. Był to czerwiec roku 1970. Każdy miał zadanie domowe – musiał odpowiedziec na ankietę o swoich dalszych losach, o swych wspomnieniach szkolnych. Kolejna karta dziejów życia Polaków, którzy zostali w Wilnie i którzy wyjechali do Polski. Wertujemy opasłe księgi historii, wypisanej przez uczniów a zachowanych przez Jana Pakalnisa. Boże, ileż ciekawych spostrzeżeń! Materiał do poważnego wydawnictwa wprost niezastąpiony!

Chociażby jedno z takich wspomnień, niezapomnianego Zdzicha Tuliszewskiego, z zawodu wziętego adwokata, z duszy- tancerza a później, gdy kostium sceniczny się ‚skurczył” chórzysty w ‚Wilii”, w sporcie znakomitego szermierza, prezesa federacji szermierki w Wilnie, sędziego szermierki klasy wszechzwiązkowej. Dla kolegów- niezastąpiony dowcipniś, miły rozrabiaka i wierny przyjaciel. Już na wstępie swej ,,spowiedzi” przed klasą pisze, że ukończył Uniwersytet Wileński (czyli Stefana Batorego). A dalej:

,,Jestem już od 15 lat członkiem zespołu ”Wilia”. To nie byle co! Ale, ale, Panowie, czy wszyscy wiecie, co to jest ”Wilia”? Jakie znaczenie ma dla Polaków wileńskich! Jeżeli nie wiecie, służę informacją… Wszystko lub prawie wszystko, co było w szkole wydaje mi się miłym. Nawet te dwóje, które się czasami łapało nie zakłócają miłych wspomnień. Co najbardziej pamiętam? Może o tych pączkach i herbacie, co to w latach 1944-45 przydzielano; może o tych polanach, co się przynosiło, by w szkole napalić w piecu; może o ucieczce całą klasą (wagary) do kina. Szczególnie jedną taką, całą klasą wraz ze starostą, którego wzięliśmy pod ręce i poszliśmy do kina. Na film z Janem Kiepurą, który w tym filmie śpiewał Ninon (”Pieśń o miłości”)… Może o lekcjach litewskiego? Jazda ławkami, niczym w lożach masońskich i Szwedowicz, co to w szynelu milicjanta, z karabinem na ramieniu chadzał po klasie. Może naukę tańca pod mój ”organkowy” akompaniament. A może nasze niezapomniane defilady z okazji różnych świąt, kiedy tak dziarsko maszerowaliśmy i śpiewaliśmy ,,Marsz, marsz Polonio”, że kobiety na ulicach z radości płakały, bo ,,to nasi” a kierownictwo dało drapaka”… I podpis- Były Tulik, Cyba, Tulipan etc, obecnie mecenas Z. Tuliszewski.
Jakże przedwcześnie zmarł. W archiwum jest unikalne zdjęcie wesołego Zdzicha zrobione przez kolegów (Korzenieckiego i Pakalnisa) w szpitalu. Nazajutrz Zdzicha już nie było.

Wpisy, wpisy. Wiele tu i każdy na wagę złota.

Czesław Ambrosewicz z Police koło Szczecina był nad wyraz szczery. ,,Niestety, nie mogę skorzystać ze spotkania. Posiadam fermę reprodukcyjną królików rasy Baran Francuski Biały. Ta okoliczność nie pozwala na dłuższy wyjazd…”

Nie przybył na spotkanie Bogdan Uszkiewicz, zresztą szkoły razem z tą klasą nie ukończył, bo cztery lata ,,spędził” w Ałtajskim Kraju.

Bronisława Rudalewicza los zarzucił również do Szczecina. Na całą stronę swojej ankiety ogromnymi literami zamiast wypowiedzi o swych osiągnięciach napisał ,,BEZ WILNA TRUDNO ŻYĆ”.

Rozpoczęte przed ponad 40 laty spotkania trwają do dziś. Każdej klasy osobno i wszystkich razem.
Spotykamy się więc razem 30 czerwca o godz. 15, jak zwykle przy starym gmachu szkolnym na Piaskach. Wspomnień zapewne będzie wiele, znów poczujemy smak życia szkolnego, opowiemy sobie o naszych zmartwieniach, kłopotach i radościach.

Tych, którzy zechcą spędzić kilka godzin przy herbatce lub kawie, prosimy o kontakt telefoniczny pod nr 85 2443771 do 25 czerwca.

Towarzystwo Absolwentów ,,Zawsze wierni ‚Piątce”.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!