Wilno i Wileńszczyzna
Małgorzata Kozicz

Aziewicz: Nie można decyzją polityczną przesądzić o tym, jaka była historia

"Klimat relacji polsko-litewskich się polepsza. Mam za sobą długą drogę i zawsze uważałem, że trzeba rozmawiać. Takie sytuacje, kiedy przerywamy wzajemne relacje, nie służą obojgu narodom" - powiedział w "Dniu na dwa głosy" Radia Znad Wilii Tadeusz Aziewicz, poseł na Sejm RP, członek Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy, które w miniony weekend obradowało w Wilnie i w Połądze.

Parlamentarzyści obu krajów zastanawiali się między innymi nad kwestiami pamięci historycznej.

„Przygotowałem wystąpienie na temat wspólnego dziedzictwa historycznego i tego, co z tego wynika dla teraźniejszości i dla przyszłości. Mamy potężne spektrum wydarzeń, do których warto się odnosić, w oparciu o które można wytyczać dobre drogi na przyszłość. Mówiłem o współpracy wojskowej, bo od tego tak naprawdę zaczęła się nasza wspólna historia. Polska i Litwa zjednoczyły się wobec wspólnego zagrożenia militarnego ze strony Krzyżaków, skończyło się to wielkim zwycięstwem pod Grunwaldem, dwa narody są dumne z tego do dzisiaj. Takich wydarzeń mamy dużo i jednoznacznie można obronić tezę, że jeżeli jesteśmy razem, to jesteśmy silni, natomiast jak się kłóciliśmy, to zaczynały się schody, traciliśmy niepodległość. Wydaje się, że po latach można stwierdzić, że zaczynamy wracać do korzeni, czerpać z tego dziedzictwa” – mówił w rozmowie z Radiem Znad Wilii Tadeusz Aziewicz.

Podczas spotkania na Litwie członkowie delegacji polskiej i litewskiej wspólnie złożyli wieńce przy pomniku dowódcy litewskich partyzantów Adolfasa Ramanauskasa-Vanagasa oraz wzięli udział w pochówku nieznanych żołnierzy AK w Ejszyszkach.

„Od trudnych tematów nie można uciekać – one są. W mojej ocenie drogą do pojednania jest prawda. Mamy wielkie oczekiwania w stosunku do historyków, żeby pokazywali i uzgadniali wiedzę o faktach i o perspektywach różnych stron. Tak to w życiu jest, że z różnych stron świat wygląda inaczej. Jeżeli zaczniemy się wzajemnie rozumieć, łatwiej nam będzie dojść do konsensusu, a bez konsensusu nie ma pojednania. Skupiamy się na tym, żeby przesuwać się do przodu, na przyszłość, bo ona jest kluczowa. O przeszłości nie zapominamy, chcemy wyjaśniać wszystkie trudne sprawy z przeszłości, wyjaśniać je w duchu zrozumienia” – przekonywał Aziewicz. Zdaniem polityka niemożliwe jest jednak „odgórne” wypracowanie narracji historycznej.

„Nie można decyzją polityczną przesądzić o tym, jaka była historia, bo to byłoby czerpanie z najgorszych wzorców – niemieckiego faszyzmu czy sowieckiego komunizmu. Uważam, że trzeba sięgać do prawdy, trzeba sięgać do źródeł, wyjaśniać ludziom okoliczności, w jakich funkcjonowali nasi przodkowie, nasi poprzednicy, dyskutować, tam, gdzie jest powód ku temu – przeprosić. Natomiast nie może być tak, że przyjmujemy uchwałą Sejmu Polski czy Litwy jakąś wykładnię historii, ponieważ to byłoby zaprzeczeniem istoty historii” – podkreślił poseł na Sejm RP.

Prywatnie potomek repatriantów z Wilna, od lat Tadeusz Aziewicz jest zaangażowany w rozwój relacji polsko-litewskich bierze czynny udział w pracach Zgromadzenia Parlamentarnego obu krajów.

„Klimat się polepsza. Ja rzeczywiście mam za sobą długą drogę i zawsze uważałem, że trzeba rozmawiać. Takie sytuacje, kiedy przerywamy wzajemne relacje, nie służą obojgu narodom. Cieszę się z tego, że jesteśmy bliżej siebie. Taka też jest rola Zgromadzenia Parlamentarnego – osoby życzliwe z dwóch stron pomagają w zbliżeniu między narodami. Natomiast żeby nie wpaść wyłącznie w optymistyczny ton, zwracam uwagę też na zapisy Traktatu Polsko-Litewskiego, które nie są realizowane. Mam pełną świadomość złożoności materii, dotykamy bardzo trudnych wątków. Dwie strony składają jednak jednoznacznie zobowiązanie o przestrzeganiu zapisów traktatu, szczególnie tych dotyczących mniejszości narodowych. Powinniśmy o tym sobie ciągle przypominać, bo jest to wielkie wyzwanie i wielkie zobowiązanie” – podkreśla Aziewicz.

Jak politycy z Polski zareagują, jeżeli się okaże, że Polakom na Litwie nie zależy na rozwiązaniu kwestii oryginalnej pisowni nazwisk?

„Kluczowe znaczenie ma opinia polskiej mniejszości, bo przecież czynię to właśnie dla niej, a nie dla mojej satysfakcji jako gdynianina. Jeżeli chodzi o trwanie polskości na Litwie, absolutnie kluczowa jest oświata. Bardzo ważne są sprawy własności – wiem, że w wielu wypadkach zdarzyły się pewne fakty nieodwracalne. Pewnie sprawa nazwisk rzeczywiście jest sprawą trochę mniejszego kalibru, natomiast jest zapisana w Traktacie i tutaj trzeba szczególnie nadstawiać uszu na to, co mówi polska mniejszość. Ona powinna uczestniczyć w tych rozmowach – zresztą uczestniczy, pan Jarosław Narkiewicz od wielu lat jest członkiem Zgromadzenia – i jej głos powinien być bardzo istotny. Oczywiście nie chcemy i nie będziemy nikogo uszczęśliwiać na siłę. Póki co te zapisy w Traktacie są i naszym obowiązkiem jest przypominanie o nich. Bardzo chciałbym doprowadzić do sytuacji, kiedy obie strony zrozumieją, że osiągnięcie konsensusu leży w ich wspólnym interesie” – powiedział Tadeusz Aziewicz.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!