• 15 sierpnia, 2016 19:13

Anita Włodarczyk! Złoty medal i rekord świata

Od pierwszego rzutu młotem było jasne, że Anita Włodarczyk nie może przegrać tych zawodów. Drugim pobiła rekord olimpijski, a trzecim rekord świata. Niezwykły wynik 82,29 metra dał jej złoty medal i miejsce w historii.

PAP
Anita Włodarczyk! Złoty medal i rekord świata

Fot. PAP/EPA

Włodarczyk prowadziła od samego początku i z rzutu na rzut poprawiała swój wynik, by w trzeciej próbie pobić własny rekord świata (81,08 m) o grubo ponad metr. Polka bije rekord świata już trzeci raz z rzędu, a w sumie jest czterokrotną reokrdzistką (po raz pierwszy najlepsza na świecie była w 2009 r.). Jest też pierwszą na świecie kobietą, która rzuca młotem powyżej 80 metrów.

Po rekordzie Włodarczyk nie odpuszczała i w kolejnych rzutach także biła granicę 80 metrów. Najlepsze z rywalek rzucały ponad pięć metrów mniej.

– Wiedziałam, że ten rzut da mi już medal – mówiła po zawodach Włodarczyk o swojej pierwszej próbie, w której młot wylądował na 76,35. Rzeczywiście, nawet gdyby nasza mistrzyni olimpijska na tym poprzestała, to i tak zajęłaby drugie miejsce, za świetnie rzucającą Chinką Wenxiu Zhang.

Ostatecznie jednak to Zhang była druga z wynikiem 76,75, a na trzeciej pozycji uplasowała się Brytyjka Sophie Hitchon – 74,54.

Włodarczyk: To konkurs życia

– Konkurs życia! Masakra – mówiła uradowana Włodarczyk tuż po zakończeniu zawodów. – Jestem chyba najszczęśliwszą kobietą na świecie – podsumowywała.

– Mało brakowało, a pobiłabym po raz drugi rekord świata w tym konkursie. Nie chciałam odpuszczać ostatnich rzutów, bo taki konkurs zdarza się bardzo rzadko – mówiła nasza mistrzyni olimpijska.

Anita Włodarczyk była pewną faworytką do olimpijskiego złota. W tym sezonie deklasuje rywalki, a jak udowodniła finałowymi rzutami, na igrzyskach w Rio jest w życiowej formie. Miejsce w finale wywalczyła sobie bez najmniejszego wysiłku rzutem na 76,93 metra i przed dzisiejszym występem deklarowała, że pozostało jej jeszcze mnóstwo siły.

– Od razu czułam, że ten młot poleci daleko, ale kręciłam się jak żółw w tym kole. Chodziło jednak przede wszystkim o to, by ze spokojem awansować. Jestem bardzo zadowolona z tego, że jest we mnie rezerwa. Po tej próbie wydaje mi się, że spokojnie mogę rzucić ponad 80 metrów. W ogóle nie poczułam tego rzutu. Dlatego po cichu liczę, że w poniedziałek będzie bomba. Dobrze by było, gdyby padł rekord świata – mówiła Anita Włodarczyk po eliminacjach.

PODCASTY I GALERIE