Andrzej Strumiłło: Dostrzegam własną małość

"Jestem sentymentalny człowiek, uczuciowy człowiek, tak jak bardzo wielu ludzi z tych okolic i bardzo przywiązuję się do takich gestów. Bardzo symboliczna jest dla mnie ta klamra czasu - w Wilnie się urodziłem i dzisiaj, kilka dni po rozpoczęciu dziewięćdziesiątego roku życia, tutaj otwieram wystawę" - powiedział w rozmowie z zw.lt Andrzej Strumiłło, wybitny polski artysta. W czwartek w wileńskim Centrum Tolerancji-Państwowym Muzeum Gaona Wielkiego odbył się wernisaż wystawy Strumiłły "Psalmy". Wystawa została zorganizowana we współpracy z Instytutem Polskim w Wilnie.

Małgorzata Kozicz
Andrzej Strumiłło: Dostrzegam własną małość

Fot. Joanna Bożerodska

„Psalmy” to cykl 18 obrazów olejnych, namalowany 1988 w roku na potrzeby dźwigniętej z ruin synagogi w Sejnach. Poświęcił tę pracę Żydom. Inspiracją do powstania obrazów było tłumaczenie „Psalmów” autorstwa Czesława Miłosza.

„Z Miłoszem utrzymywałem stosunki przyjacielskie, był trochę starszy ode mnie, ale spotykaliśmy się. Jak bywał w Polsce, odwiedzał mnie na wsi. Jego brat Andrzej ożenił się ze Strumiłłówną, moją kuzynką z Mińska. Mieliśmy serdeczne związki z tymi ziemiami Wielkiego Księstwa Litewskiego i z naszą wspólną historią. Kiedy Miłosz wydał „Psalmy” i „Apokalipsę” u księży pallotynów w Paryżu, przywiózł mi te książki i zdecydowałem się ilustrować jedną i drugą” – opowiada Andrzej Strumiłło.

Jak podkreślił artysta podczas otwarcia wystawy, osiemnaście obrazów przedstawiają dramatyczne karty w historii narodu żydowskiego. „Były hołdem dla historii Holokaustu, dla ludzi z Sejn, których nie ma” – dodaje Strumiłło.

Artysta ubolewa nad tym, że pamięć historyczna o Żydach i ich miejscu w historii Wielkiego Księstwa Litewskiego nie jest dostatecznie pielęgnowana.

„Wiek miniony i koniec 19-go urodziły specyficzne nacjonalizmy, stworzył podziały między nacjami, które są wykorzystywane i przez mocarstwa, i karierowiczów politycznych. W tej atmosferze bardzo trudno jest obronić interesy grupy narodowej, której nie ma, która właściwie nie ma swoich obrońców. Niby jest jakiś, nazwijmy to, kapitał żydowski w świecie, który pomaga swoim diasporom, jest to jednak problem złożony. Dla mnie to jest wielka wartość, to, co Żydzi wnieśli, zostawili, to wielkie bogactwo, wielkie zróżnicowanie w sensie kultury, w sensie ducha. Ja osobiście żałuję, że na Litwie Żydów jest tak mało. Przydałoby się jeszcze więcej” – zauważa Andrzej Strumiłło.

Jako artysta wszechstronny – malarz, rzeźbiarz, poeta, pisarz, twórca scenografii, a poza tym podróżnik, działacz społeczny, Andrzej Strumiłło jest nazywany człowiekiem Renesansu. Sam mówi, że w porównaniu z dokonaniami ludzkości odczuwa własną małość.

„Widzę, jak dużo zrobili inni, jaki ogrom pracy wykonali inni ludzie. Czy można zrobić jeszcze więcej? Zapewne tak, ten proces jest nigdy nie skończony. Ale ja jestem zaledwie drobnym ziarenkiem, kroplą w tym oceanie. Zdaję sobie sprawę z własnej niedoskonałości i małości tego, co zrobiłem, wobec naprawdę wielkiego dorobku ludzkości. To się prawie nie liczy” – mówi bez kokieterii Strumiłło.

Podczas otwarcia wystawy przyznał jednak, że niezmiennie odczuwa potrzebę tworzenia.

„Los pogroził mnie palcem, bo mój bardzo bliski przyjaciel, który był zaledwie rok ode mnie starszy, już odszedł. Mówię o Andrzeju Wajdzie, na którego pogrzebie w Krakowie byłem. Czas i na mnie. Ja się rzucam w tej chwili na taśmę mety, by jeszcze coś robić. Bardzo bym chciał jeszcze coś zrobić” – powiedział artysta.

W rozmowie z zw.lt Andrzej Strumiłło z żalem stwierdził, że tym razem nie odbędzie spaceru po mieście swojego urodzenia.

„Wczoraj zostałem wypuszczony ze szpitala na własną prośbę po to, żeby przyjechać do Wilna na wernisaż. Lekarze nie nie chcieli wypuścić. Przechodziłem operację i komplikacje pooperacyjne, toteż nie mam obecnie siły, aby pójść na spacer. Chyba, że mnie ktoś obwiezie, ale to też jest problem. Inny jest spacer na piechotę, samotnie, z możliwością przystanku, refleksji, znalezienia mojej dawnej szkoły – to była 29. na Piaskach. Bawiłem się zawsze z kolegami w wojnę i w podchody na Cmentarzu Piotra i Pawła. Ale nie pójdę tam teraz” – kończy artysta.

PODCASTY I GALERIE