Adelaida Sinkiewicz: Świat jest bezpieczniejszy niż myślisz

Można odnieść wrażenie, że w czasie, kiedy wilnianie docierają do pracy, Adelaida, młoda Polka z Wilna, przekracza granicę nowego państwa. Studentka przemysłów kreatywnych na Wileńskim Uniwersytecie Technicznym im. Giedymina w ciągu kilku lat przemierzyła całą Europę, ostatnio zwiedziła Stany, Meksyk, Kubę i wiąże swoją przyszłość z Ameryką Łacińską. O swoich podróżach, doświadczeniach i poradach dziewczyna opowiedziała w rozmowie z zw.lt.

Joanna Bożerodska
Adelaida Sinkiewicz: Świat jest bezpieczniejszy niż myślisz

Fot. Adelaida Sinkiewicz

Joanna Bożerodska, zw.lt: Opowiedz o swojej ostatniej podróży.

Adelaida Sinkiewicz: Swoją podróż rozpoczęłam w Londynie, wędrówkę kontynuowałam w Nowym Jorku, aż dotarłam do miejsca docelowego – małego stanu Delaware, położonego na pólnocno-wschodnim wybrzeżu USA.  Tam pracowałam w ramach projektu „Work And Travel USA”, jednak sporadycznie wyjeżdżałam zwiedzać inne stany: Waszyngton, Wirginia, Nowy Jork, Floryda itd.  Zwiedziłam Atlantic City, Majami, Orlando, chętnie poznawałam przyrodę Ameryki i odwiedzałam parki narodowe. Trudno jest wymienić wszystkie miejsca, w jakich byłam. Jedną z kluczowych atrakcji mojego wyjazdu było przeżycie „State Fair”, czyli typowo amerykańskiego festiwalu wiejskiego, wypełnionego wsiowymi rozrywkami, jak łapanie świń, konkurs największej dyni czy najlepszej gospodyni. Zauroczyłam się życiem amerykanów nie zaznawszych życia w metropoliach państwa. Życiem ludzi, którzy nigdy nie opuścili granic swojej wsi. Pomimo apatii do życia takich amerykanów, panujący tam spokój i  tryb życia miał swój urok.

Po ukończeniu pracy rozpoczęłam drugi etap projektu, czyli podróżowanie.

Na początku wylądowałam w Meksyku, mieście Cancun i posuwałam się wzdłuż południowo-wschodniego wybrzeża państwa. Zakochałam się klimatach Ameryki Łacińskiej i poważnie zaczęłam myśleć o zamieszkaniu w Meksyku w przyszłości.

Potem leciałam do Kuby, Hawany. Byłam tam tylko przez pięć dni, ale upewniłam się, że to jest jedno z najciekawszych miejsc na świecie. Pomimo rozwalających się domów bez okien, zakłóconego prądu, ostrego reżimu socjalistycznego i ogólnej biedy, ludzie są tam bardzo pogodni i życzliwi. Musimy pouczyć się serdeczności od kubańczyków. Osobiście mieszkałam w rodzinie kubańskiej i poczułam ten klimat od wewnątrz. Szkoda, że po powrocie nie mogę nawiązać z nimi kontaktu. W Kubie nie ma możliwości połączeń telefonicznych międzynarodowych, a Internet kosztuje 3-6$ za godzinę przy średnim miesięcznym wynagrodzeniu 20$. Przez cały pobyt nie mogłam powiadomić swoich bliskich o moim losie.

Po Kubie tą samą trasą wróciłam do Londynu i zakończyłam swoją podróż.

Na czym polega projekt „Work and Travel USA”?

To jest projekt umożliwiający studentom z Europy wyjazd do Stanów w celu pracy na okres czterech miesięcy. Najczęściej poszukiwani są uczestnicy projektu na czas letni, gdyż pojawia się szeroki zakres prac sezonowych: od sprzedawcy lodów do administratora w hotelu. Ja pracowałam recepcjonistką w hotelu. Projekt zapewnia możliwość zarobku oraz szansę na dalekie podróże. Każdy wybiera swoje własne priorytety. Niektórzy stawiają na pieniądze i przez cały okres projektu pracują na kilku pracach, inni zaś pracują trzy miesiące, a przez ostatni podróżują. Moim celem było zwiedzenie Ameryki Łacińskiej.

Czy nazwałabyś wyjazd do Stanów najlepszą przygodą twego życia?

Owszem, był to jeden z lepszych moich wyjazdów, a Ameryka Łacińska ukradła moje serce. Jednak cały czas staram się gdzieś wyjeżdżać. Z uśmiechem wspominam mój wyjazd do Anglii. Po pierwszym roku studiów z przyjaciółką szukałyśmy zajęcia na lato. Zaproponowałam pojechać do Londynu w celach zarobkowych i już na drugi dzień miałyśmy kupione bilety. Po ukończeniu sesji na studiach błyskawicznie wylądowałyśmy na wyspie. Po nie całym tygodniu otrzymałam propozycję pracy jako kelnerka i tak zostałam w Londynie na cztery miesiące. W międzyczasie zwiedziłam sporą część Wielkiej Brytanii.

Jesteś bardzo spontaniczna. Nie boisz się tkwiących w podróżach niebezpieczeństw?

Nie ma czego bać się. Wszędzie jest w miarę bezpiecznie, tymbardziej w cywilizowanej Europie- byłam prawie we wszystkich państwach naszego kontynentu. W zasadzie ludzie są dobrzy i wszędzie można spotkać wyjątki. Podczas moich podróży zdarzało się wszystkiego: gubiłam się w dużych miastach, traciłam rzeczy, późniłam się na samolot, ale zawsze znachodziłam pomoc.

Czego nauczyłaś się z dotychczasowych podróży?

Planowania czasu. Niestety musiałam przeżyć nieprzyjemną nauczkę życiową, gdy nieobliczyłam ilości czasu pozostałego  do samolotu. W połowie drogi do lotniska zepsuł się autobus. Nie miałam zapasu czasu na inny transport, więc musiałam kupić nowy bilet i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Również podróże mi otworzyły oczy na możliwości tego życia. Nigdy nie wiesz, co spotkasz na swojej drodze, a z danych nam możliwości trzeba korzystać. Pewnego dnia w Barcelonie zapoznałam się z grupą muzykantów, którzy zaprosili nas na wieczorową jazdę rowerową. Jechaliśmy wybrzeżem morza do statku, na którym żył jeden z chłopaków. Pływaliśmy tym statkiem przez całą noc i cieszyliśmy się życiem. To było niesamowite.

Czy podróże wpłynęły na twój światopogląd?

Tak, stałam się bardziej tolerancyjna. Wszyscy ludzie są tak samo podobni i tak samo różni. Bardzo polubiłam ludzi i cieszę się każdą nową znajomością. Uważam, że właśnie poznanie nowych ludzi jest największym urokiem podróży.

Masz motto życiowe?

Nie bój się podróżować! Także korzystaj ze wszystkich danych Ci możliwości.

Jakie masz porady dla chętnych do podróżowania czytelników?

Mam dwie. Po pierwsze, podróżowanie jest tańsze niż myślicie i znalezienie tanich biletów nie wymaga szczególnych umiejętności. Potrzeba trochę czasu i chęci. Po drugie, trzeba wyrzucić wszystkie obawy i nieśmiałości z głowy.  Świat jest bezpieczniejszy niż myślisz. Oczywiście trzeba ufać swoim instynktom: jeżeli boisz się wchodzić do ciemnej uliczki, to i nie wchodź. W Meksyku byłam z trzema dziewczynami i czychało na nas mnóstwo niebezpieczeństw, jednak uważałyśmy na siebie i nie doznałyśmy żadnych negatywnych przeżyć.

W dodatku w podróżach bardzo mi pomaga wiedza języków. Biegle mówię po angielsku i hiszpańsku, rozumiem francuski, włoski, portugalski. Oczywiście zawsze można porozumieć się językiem migowym, jednak mówiąc o konkretnym przykładzie, jak Ameryka Łacińska, wiedza języka hiszpańskiego przynosiła wiele benefitów. Byłam cieplej przyjęta przez lokalne społeczeństwo oraz byłam mniej narażona na oszustwo. Jednak każda podróż, niezależnie od kierunku, wymaga podstawowej wiedzy o rzeczach codziennych, jak średnia cena taksówki w danym miejscu czy podstawowe zwroty języka państwowego. Wtedy jesteśmy odporniejsi na nieprzyjemności.

Jakie masz plany na przyszłość?

W najbliższym czasie planowałam lecieć do Stambułu, jednak nagle otrzymałam propozycję pracy, o której dawno marzyłam. Najważniejsze, że mam cel, a bilety lotnicze zazwyczaj kupuje w przededniu lotu. Moim bardziej długoterminowym celem jest wyjechanie na wolontariat do Ameryki Łacińskiej. Myślę o Ekwadorze lub Argentynie. A na razie muszę kończyć studia.

PODCASTY I GALERIE