Galeria Wilno i Wileńszczyzna
Małgorzata Kozicz

Absolwenci polskich szkół wśród najlepszych maturzystów Wilna

We wtorek w wileńskim Ratuszu zostali uhonorowani najlepsi maturzyści miasta – ci, którzy otrzymali na egzaminach dwie lub więcej setki. W tym gronie znaleźli się także absolwenci szkół polskich – Dorota Sokołowska z Gimnazjum im. Wł. Syrokomli w Wilnie z trzema setkami, Katarzyna Zawieriucha z Gimnazjum im. J. I. Kraszewskiego w Wilnie, Albert Bogdanowicz z Gimnazjum Inżynieryjnego im. Joachima Lelewela w Wilnie oraz Daniel Daniszewski i Edwin Suchodolski z Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie, którzy zdobyli po dwie setki.

Dyplomy uznania wręczył „setkowiczom” mer Wilna Remigijus Šimašius. „Dziękuję tworzącym przyszłość Wilna. Wierzę, że dzięki waszemu talentowi, ciężkiej pracy i wytrwałości powodzenie was nie opuści. Będą od was oczekiwać więcej, więcej wymagać, a i sami od siebie będziecie wymagali o wiele więcej. Komu więcej dano, powinien dzielić się z innymi. Życzę, abyście zostali w Wilnie i tworzyli to miasto, a jeżeli postanowicie zdobywać wiedzę gdzie indziej, pamiętajcie, że zawsze swoje, otwarte i wygodne miasta czeka na wasz powrót z nowymi doświadczeniami i pomysłami” – zachęcał maturzystów mer.

Ogółem w ratuszu nagrodzono 165 maturzystów. Dwoje z nich zdobyło po 5, 14 uczniów otrzymało po 4 setki, 37 maturzystów – po 3 setki, 112 uczniów – po 2 setki.

W imieniu kierowników placówek oświatowych zwrócił się do uczniów dyrektor Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie Adam Błaszkiewicz.

Fot. Roman Niedźwiecki/Adam Błaszkiewicz

“Wasza pracowitość, żądza wiedzy, dążenie do zrozumienia, uświadomienia, do przodowania, nabycia kompetencji złożyły się na ten wynik. Ale myśląc o tym, czy ten wynik mógł być lepszy, czy mogliśmy mieć na tej sali większe grono najlepszych uczniów i co należy zrobić w tym celu, przede wszystkim wśród tych, którzy muszą coś zrobić, wymieniłbym organizatorów systemu oświaty, podejmujących decyzje, później przedstawicieli samorządu, kierowników szkół, potem nauczycieli i wreszcie rodziców i uczniów. Tylko spójnie działający system może zapewnić jakość. Każda partia wymienia oświatę jako priorytetowy kierunek rozwoju państwa, w praktyce jednak oświata jest traktowana po macoszemu. Symptomatyczne, że przy tworzeniu koalicji, podziale stołków, o Ministerstwie Oświaty się nie mówi – jest ono nikomu niepotrzebne, problematyczne, nieciekawe i zapewne niedochodowe” – zwrócił uwagę Błaszkiewicz.

„W oświacie potrzebne jest podejmowanie nie krótkotrwałych decyzji – które najczęściej są skierowane na realizację projektów finansowanych z funduszy Unii Europejskich, a dążenie do porozumienia narodowego w sprawie rozwoju systemu oświaty. Takie porozumienie było potrzebne już wczoraj, prawdopodobnie pomogłoby ono uniknąć strajków szkół, opuszczonych lekcji i wchodzenia do ministerstwa przez okno” – mówił dyrektor, nawiązując do odbywających się w końcu ubiegłego roku strajków pedagogów, kiedy nauczyciele “okupowali” resort oświaty i tam nocowali, dążąc do zwrócenia uwagi na swoje problemy.

“Jestem umiarkowanym optymistą. Nie spodziewam się, że te decyzje i porozumienia pojawią się bardzo szybko. Patrząc na salę wierzę jednak, że wasze pokolenie po studiach na Litwie czy za granicą, bogatsze o nową wiedzę i kompetencje, poznawszy kulturę porozumienia, nauczone myśleć globalnie i działać lokalnie, będzie potrafiło wrócić na Litwę, pracować dla swego kraju i miasta, i stworzy wreszcie dla swoich dzieci taki system oświaty, który zaspokoi ich potrzeby” – podsumował Adam Błaszkiewicz.

Fot. Roman Niedźwiecki

Najlepszy wynik wśród absolwentów polskich szkół zademonstrowała Dorota Sokołowska z Gimnazjum im. Wł. Syrokomli. Nie mogła jednak wziąć udziału w ceremonii. W rozmowie z zw.lt Dorota przyznała, że z trzech setek – z angielskiego, rosyjskiego i historii, najbardziej cieszy ją ta ostatnia, ponieważ egzamin z historii nie wydał się zbyt łatwy.

„Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, od września jestem studentką nauk politycznych i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Króolowej Marii w Londynie” – podzieliła się swoimi planami Dorota Sokołowska.

Do Londynu wybiera się na studia także Katarzyna Zawieriucha z Gimnazjum im. J.I. Kraszewskiego, która otrzymała po sto punktów z matematyki i rosyjskiego.

“W trakcie zdawania egzaminów zrozumiałam, jak bardzo chcę tam studiować, że jest to wybór mój, a nie kogoś innego i bardzo dużo w tym celu pracowałam. Dlatego jestem pewna, że to się uda, jeżeli nie teraz, to kiedyś w przyszłości” – jest przekonana Katarzyna Zawieriucha.

Fot. Roman Niedźwiecki

„Bardzo dużo pracowałam w ciągu 12 lat, nie pamiętam czasu, kiedy nie uczyłam się starannie. Podczas egzaminów byłam bardzo zestresowana – jestem perfekcjonistką i to czasami przeszkadza, ponieważ chcę wszystko wiedzieć idealnie. Teraz jednak mogę powiedzieć, że wszystkie wyniki mnie satysfakcjonują, moja praca się opłaciła” – przyznaje dziewczyna. Na razie nie jest pewna, gdzie chciałaby zamieszkać po studiach.

„Bardzo lubię Litwę, bardzo lubię Polskę, jestem patriotką i myślę, że te państwa są naprawdę dobre, mają wielki potencjał i duże możliwości, więc nie jestem pewna, gdzie znajdę się za kilka lat. Wiem jednak, że chciałabym dużo podróżować po świecie” – mówi Katarzyna.

Albert Bogdanowicz, absolwent Gimnazjum Inżynieryjnego im. Joachima Lelewela, wybiera obecnie między studiami na Politechnice Warszawskiej lub kierunkiem ścisłym na litewskim uniwersytecie. Również nie wie, jakie będzie miał plany za kilka lat, nie kryje jednak przywiązania do Wilna, bo „nikt nie ma takiej okazji żyć wśród różnych narodów, poznawać różne narody tak, jak to jest możliwe na Litwie, a szczególnie na Wileńszczyźnie”.

„Uważam, że polska szkoła, szczególnie tu, na Litwie, ma niesamowite możliwości. Mówimy w języku ojczystym, uczymy się języka litewskiego, języka obcego – angielskiego lub francuskiego, także języka rosyjskiego – w moim przypadku to szkoła polsko-rosyjska. Ta multikulturowość ma ogromne znaczenie w przyszłości, jeżeli mówimy o międzynarodowym rynku pracy, takie osoby naprawdę są potrzebne i jesteśmy o krok do przodu przed ludźmi, którzy kończą szkoły z jednym językiem nauczania” – uważa Albert Bogdanowicz.

Fot. Roman Niedźwiecki

Dyrektor Gimnazjum Inżynieryjnego im. J. Lelewela Edyta Zubel jest dumna z ucznia – mówi, że za jej kadencji to pierwsza tak wyrazista postać. Inni absolwenci w tym roku również poradzili sobie dobrze na egzaminach.

„Mimo że wskutek reorganizacji, przenoszenia szkoły i innych czynników w tym roku w klasie polskiej mieliśmy tylko sześciu maturzystów, na sześciu uczniów mamy aż cztery setki” – wymienia dyrektor.

Zdaniem Edyty Zubel najważniejszym czynnikiem w osiągnięciu sukcesu jest motywacja samego ucznia, duża rola przypada jednak także nauczycielowi i rodzinie, która potrafi pokazać dziecku, że ukierunkowane starania procentują nie tylko dobrym wynikiem na egzaminie, ale też w późniejszym życiu.

“Jestem przekonana, że polskie dziecko należy oddawać do polskiej szkoły, rosyjskie do rosyjskiej, litewskie do litewskiej. Tym bardziej, że dzisiaj uczniowie szkół mniejszości narodowych znają wspaniale język państwowy. Żyjemy tutaj, kochamy ten kraj, znamy język, ale nie jest to powodem, aby oddawać dziecko do litewskiej szkoły”.

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!