Wilno i Wileńszczyzna
Małgorzata Kozicz

30-lecie ZHPnL: Harcerstwo jest zgodne z melodią mojej duszy

"Jedną myślą połączeni" - pod takim hasłem odbywał się trwający trzy dni Zlot 30-lecia Harcerstwa Polskiego na Litwie, w którym wzięło udział blisko 300 uczestników i gości. Była to okazja do przypomnienia początków, zaprezentowania stanu obecnego i snucia planów co do przyszłości harcerstwa, ale też po prostu dobra zabawa, która połączyła ludzi w różnym wieku i o różnym doświadczeniu.

„Rezultat tego projektu, jeżeli można tak nazwać przygotowania do zlotu, poczułem już pierwszego dnia na kwaterce, kiedy było już bardzo późno, ale druhny i druhowie nadal aktywnie pracowali, nawet w ciemności. Nad nami było gwiaździste niebo i wtedy poczułem tę moc – nieważne, ile mamy lat, jesteśmy jedną myślą połączeni, aby osiągnąć coś wspólnego. To była pierwsza chwila sukcesu” – powiedział w rozmowie z zw.lt phm. Paweł Giliauskas, komendant Zlotu 30-lecia. „Druga chwila to piątek wieczór, kiedy wszyscy uczestnicy dojechali, mieliśmy bardzo ciepły koncert, kiedy było widać, że ta wspólna atmosfera bardzo nas łączyła, mimo że uczestnicy są bardzo różni i pod względem wieku, i doświadczenia harcerskiego”.

Paweł Giliauskas z rodziną/Fot. Joanna Bożerodska

„Krok za krokiem, idąc według przygotowanego programu, naprawdę czuję satysfakcję. Nie jest perfekcyjnie, ale zawsze do perfekcji tylko sięgamy. Jestem naprawdę dumny z naszej ekipy, kiedy widzę te emocje, uśmiechy naszych gości” – podkreślił Paweł Giliauskas.

W zlocie wzięło udział ponad 230 zarejestrowanych uczestników i wielu gości – od zuchów, poprzez harcerzy, wędrowników, instruktorów, aż do rodziców czy po prostu sympatyków harcerstwa.

Byli też założyciele Związku Harcerstwa Polskiego na Litwie, którzy 30 lat temu jako instruktorzy przybyli na Wileńszczyznę, aby pomagać w odrodzeniu przedwojennych tradycji harcerskich – między innymi Jacek Zaucha i sekretarz generalny Związku Harcerzy Rzeczpospolitej Wiesław Turzański.

„Społeczność polska po tej stronie granicy w czasach komunistycznych była oficjalnie zapomniana. Tylko więzy rodzinne, ideowość, czy przede wszystkim sentyment osób, które stąd wyjechały do dzisiejszej Polski, podgrzewały tę pamięć i pomagały w utrzymywaniu kontaktów. W tamtym momencie wydawało nam się, że trzeba odtworzyć tutaj pracę harcerską, która może być niesamowitą przygodą na całe życie, która przede wszystkim stawia pewne wyższe wymagania, która tych ludzi uszlachetnia, daje szansę rozwijać się w dorosłym życiu i robić rzeczy dobre” – wspominał w wywiadzie dla zw.lt hm. Wiesław Turzański.

Wiesław Turzański/Fot. Joanna Bożerodska

„Nie było to łatwe zadanie, bo zagrożeń, które można było sobie wypunktować, naprawdę było wiele. Dzisiaj mam jednak wrażenie, że to, co kiedyś sobie zaplanowaliśmy, właśnie się odbywa. Zawsze staraliśmy się doradzać, jak coś można zrobić, ale odpowiedzialność za realizację powierzać gospodarzom tego miejsca. Dziś ZHPnL jest samodzielny, realizuje własne projekty, na przykład akcję „Drzewo nadziei”, współpracuje z polskimi harcerzami przy różnych okazjach – jak choćby ŚDM w Krakowie czy w Panamie. A fakt, że litewskie organizacje skautowe są goszczone na tym zlocie i na wielu innych imprezach harcerskich, wskazuje, że udało się zrealizować na Wileńszczyźnie myśl Roberta Badena-Powella, aby wszystkie organizacje skautowe na świecie łączyła jedna myśl” – zauważył Turzański.

Na zlot przybyło wielu byłych przewodniczących ZHPnL: hm. Adam Błaszkiewicz, Michał Kleczkowski, phm. Jan Łuczyński, hm. Sabina Kocielnik, którzy przy ognisku wygłosili wspólną gawędę, wspominając chronologicznie dzieje harcerstwa na Litwie – od trudnych czasów, kiedy brakowało kadry, doświadczenia i środków, aż do współczesnych wyzwań, do których harcerstwo powinno się dostosowywać.

Paweł Giliauskas i Adam Błaszkiewicz/Fot. Joanna Bożerodska

„Mamy dużo konkurentów we współczesnym świecie. Przygody jednak przyciągają” – zauważa Paweł Giliauskas. „Trudno postawić pierwszy krok tam, gdzie nie jest komfortowo, gdzie jest brudno, zimno i mokro. Ale kiedy wracasz stamtąd, gdzie było zimno, mokro i brudno, masz szeroki uśmiech na twarzy, masz wspólne wspomnienia, a kolejne wyzwanie będzie tylko większe. Ze starszymi druhami wspinamy się na jeszcze wyższe szczyty, wyzwanie zawsze można wybrać odpowiednie do wieku. Staramy się szukać coraz ciekawszych zachęt, żeby druhowie, wróciwszy do swoich klas, mogli opowiadać o swoich przygodach z dumą, żeby ich przyjaciele słuchali z zazdrością i dołączyli do harcerstwa” – opowiada harcmistrz.

O znaczeniu harcerstwa nawet w życiu dorosłym podczas zlotu mówił też doradca prezydenta Gitanasa Nausėdy Jarosław Niewierowicz, który przekazał druhom pozdrowienia, wyrazy uznania i upominek od prezydenta.

„Harcerstwo było dla mnie bardzo aktywnym startem, gdzie trzeba było umieć się zorganizować, wymyślić koncepcję różnych imprez, spotkań, biwaków, zlotów i ją zrealizować. To bardzo dobre wprowadzenie w życie dorosłe – poprzez zabawę, poprzez wyjścia do lasu, wyjazdy, spotkania z ludźmi. To wszystko buduje charakter i umiejętności, pozwala zdobyć doświadczenia” – przyznał Niewierowicz.

Jak dodał, harcerstwo ma też potencjał kształtowania aktywnych młodych ludzi, którzy w przyszłości będą odnosili sukcesy zawodowe i pracowali na rzecz Litwy i Polski.

Jarosław Niewierowicz i Paweł Giliauskas/Fot. Joanna Bożerodska

Lata spędzone w harcerstwie z sentymentem wspomina także Anżelika Dubauskienė.

„Harcerstwo jest ogromną częścią mojego życia. To był czas, kiedy byliśmy gorący, młodzi, chcieliśmy mieć wszystko i od razu. Ci ludzie, którzy wtedy byli w harcerstwie, wskazali nam wytyczne. Dla mnie to brzmiało zgodnie z melodią mojej duszy. Widziałam, że koledzy ze szkoły czy z podwórka niekoniecznie mieli takie poglądy jak ja, dlatego harcerstwo pomogło mi się odnaleźć. A poza tym to było wiele przygód, przyjaźni, sympatii, podróży i wszelakich fantastycznych rzeczy, jakich tylko może pragnąć nastolatek” – mówiła Anżelika w rozmowie z zw.lt.

„Następuje taki moment, kiedy wydaje się – u nas było lepiej. Gwoździe były bardziej ostre, ognisko bardziej gorące, a przyjaźnie bardziej prawdziwe. Trzeba jednak zrozumieć, że rzeczywiście dzisiaj wszystko jest inaczej. Teraz to my jesteśmy rodzicami, świat się zmienił i bardzo dobrze, że zmieniło się też harcerstwo, ponieważ powinno ono być ciekawe dla dzieci, które żyją teraz. Bardzo cieszę się, że nadal są młodzi ludzie, którzy chcą się tym zajmować, wierzą w to i to ciągną” – zaznaczyła Dubauskienė.

Anżelika Dubauskienė/Fot. Joanna Bożerodska

„Harcerstwo jest czymś, gdzie każdy człowiek w pewnej mierze może odnaleźć siebie. Ja dzięki harcerstwu – poprzez wiele przyjaźni, różne kontakty, organizację biwaków, obozów, doszedłem też do swojej pasji, na pewno harcerstwo bardzo się do tego przyczyniło” – mówi z kolei harcerz Łukasz Palkowski, znany na Wileńszczyźnie bloger kulinarny.

„Znamy banalne stwierdzenie, że harcerstwo kształtuje człowieka, ale moim zdaniem harcerstwo też dokształtowuje człowieka w tym, w czym on sam najbardziej by chciał” – zauważa Łukasz.

Łukasz Palkowski, Fot. Joanna Bożerodska

Na zlocie 30-lecia Palkowski był oboźnym zuchów. Najmłodsi zajmowali się między innymi produkcją lodów mrożonych azotem, piekli pizze, uczyli się robić olbrzymie bańki mydlane, grali w paintball czy szaleli w nadmuchiwanych piłkach „bubble balls”. Program dla harcerzy i rodziców był równie urozmaicony – były tu rowery, kajaki, zajęcia z psami, strzelanie z łuku, chińska piłka nożna, wyścigi mydelniczek, kurs pierwszej pomocy, szarady lub dyskusja na temat harcerstwa idealnego.

„Cel zlotu różni się od celu obozu. Obóz to podsumowanie działalności drużyny za cały rok – tam bardziej koncentrujemy się na technikach harcerskich, metodykach. Zlot to swego rodzaju teambuilding, integracja zarówno między drużynami, jak i wiekowa. Widzimy, że udało nam się te różne grupy połączyć i wspólnie się bawić, czyli udało się też osiągnąć cel zlotu” – podsumowuje Paweł Giliauskas.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!