Wypowiedź Prezydenta Polski po szczycie NATO

Prezydent Polski Andrzej Duda wypowiedział się po nadzwyczajnym szczycie NATO.

prezydent.pl
Wypowiedź Prezydenta Polski po szczycie NATO

Fot. Wojciech Król/MON

Dzień dobry, Szanowni Państwo!

Jak Państwo widzieli, dzisiaj po południu zakończył się nadzwyczajny szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego. Zebrali się wszyscy przedstawiciele państw sojuszniczych, by w trybie nadzwyczajnym – bo ten szczyt nie był wcześniej planowany, został zwołany przez Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Joe Bidena – spotkać się tu, w Brukseli, i rozmawiać, jakie kroki trzeba podjąć, by po pierwsze, zapewnić bezpieczeństwo Sojuszu Północnoatlantyckiego, a ściślej mówiąc, krajów członkowskich, które znajdują się dzisiaj w pobliżu granic Rosji; mówię „w pobliżu”, bo niekoniecznie wszystkie z nią graniczące, ale te, które potencjalnie są zagrożone ewidentnym widmem rosyjskiej agresji, będącej następstwem agresji na Ukrainę, którą dzisiaj obserwujemy. O tym dzisiaj rozmawialiśmy.

Ale – oczywiście – najważniejszym tematem było to, jakie jeszcze środki Sojusz Północnoatlantycki może i powinien przedsięwziąć w tym kierunku, by przerwać, zakończyć rosyjską agresję na Ukrainę.

W ramach mojego podsumowania tego wszystkiego, o czym dzisiaj rozmawialiśmy – a co jest po części zawarte, a po części niejako obok tego, co znalazło się w oficjalnym oświadczeniu, w oficjalnym stanowisku Sojuszu, a więc wszystkich państw członkowskich – będącego efektem dzisiejszego spotkania, powiem tak: cieszę się ogromnie, że Sojusz zachowuje jedność, że stanowisko jest jednoznaczne.

To znaczy, że musimy uczynić wszystko, posługując się pokojowymi narzędziami, ale używając narzędzi adekwatnych do potrzeb, by przerwać rosyjską agresję na Ukrainę, by doprowadzić nie tylko do tego, że nastąpi zawieszenie broni – co bardzo mocno akcentowałem w swoim wystąpieniu – zawieszenie broni to za mało.

Powiem więcej: zawieszenie broni to może właśnie coś takiego, czego Rosjanie dzisiaj bardzo potrzebują. Biorąc pod uwagę ogromne straty, jakie ponoszą, chyba nieporównywalne z niczym, co do tej pory im się zdarzyło – bo przecież w Afganistanie w czasie całej wojny afgańskiej ponieśli takie straty, jakie ponieśli w ciągu niecałego miesiąca swojego ataku na Ukrainę.

To oni potrzebują dzisiaj zawieszenia broni, by się przegrupować, uzupełnić zapasy i poprawić swoją logistykę. A więc po to, żeby zaraz po tym zawieszeniu broni z jeszcze większą siłą i jeszcze większą brutalnością zaatakować Ukrainę.

Jeżeli miałoby dojść do zawieszenia broni, to musi być ono połączone z wycofaniem sił rosyjskich z międzynarodowo uznanych terenów Ukrainy. A więc z terenów państwa ukraińskiego uznanego międzynarodowo – podkreślam to bardzo mocno. I to mam nadzieję, wybrzmiało dzisiaj nie tylko w moim wystąpieniu, lecz także – co było dla mnie także dużą satysfakcją – w kilku innych wystąpieniach przywódców państw i rządów. Więc ta kwestia jest zasadnicza i mam nadzieję, że społeczność Sojuszu Północnoatlantyckiego znakomicie ją rozumie.

Po drugie – bez wątpienia wszyscy jednoznacznie mówili: „Musimy wspierać Ukrainę ze wszystkich sił. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której Władimir Putin, w której Rosja wygra tę wojnę”. Ta wojna nie może zostać przez Rosję wygrana, bo zwycięstwo Rosji w tej wojnie oznacza niebezpieczeństwo dla wschodniej flanki Sojuszu, oznacza – w efekcie – niebezpieczeństwo dla całego NATO.

Trzeba – oczywiście – prowadzić dyplomację, ale oprócz tego trzeba także stosować twarde środki, które będą przywoływały Rosję do porządku i które będą od Rosji twardo wymagały przestrzegania prawa międzynarodowego. Powrotu do przestrzegania prawa międzynarodowego!

Oczywiście kwestia odpowiedzialności za zbrodnie wojenne jest zupełnie odrębna. Tym zajmują się dzisiaj odpowiednie organy – trybunały rozpoznają tę sprawę, śledczy i prokuratorzy zajmują się zbieraniem dowodów, prowadzą postępowania. Ta sprawa jest oczywista i wielokrotnie już mówiłem, że świat musi stanąć na wysokości zadania i winni zbrodni wojennych, które codziennie dzieją się na Ukrainie, muszą odpowiedzieć przed właściwymi organami karnymi. Ale to jest zupełnie inna kwestia.

Dzisiaj zasadniczym zadaniem jest to, by przerwać mordowanie ludności cywilnej, by przerwać bombardowanie osiedli mieszkalnych, by odblokować ukraińskie miasta, gdzie obrońcy cały czas się bronią, ale gdzie przecież są jeszcze tysiące, dziesiątki, wręcz setki tysięcy cywilów, którzy są pozbawieni środków do życia, bardzo często są pozbawieni żywności, nie mają dzisiaj podstawowych warunków do normalnej egzystencji, przebywają w schronach, piwnicach i codziennie giną. Wszyscy widzimy na materiałach telewizyjnych, które codziennie oglądamy w mediach, zwłoki leżące na ulicach ukraińskich miast.

Są to sceny, jakie ostatni raz widzieliśmy w tej skali w czasie II wojny światowej. Mówię „w tej skali”, bo oczywiście w czasie wojny w byłej Jugosławii – w Sarajewie i innych miastach, które wtedy były atakowane, we wspominanym dzisiaj Vukovarze – też takie zdarzenia miały miejsce, ale nie na tę skalę co dzisiaj. To są ogromne miasta: Mariupol – kilkaset tysięcy mieszkańców. Cóż powiedzieć o Kijowie – wielomilionowej aglomeracji, wielomilionowej metropolii, która dzisiaj się broni, która jest dzisiaj w części osaczona przez Rosjan, która dzisiaj jest przygotowana, by odeprzeć rosyjskie szturmy, i która jest bombardowana?

Widzieliśmy w ostatnich dniach bombardowania dzielnic, centrów handlowych w stolicy Ukrainy – przerażające widoki. To są zdjęcia, jakie oglądaliśmy na materiałach archiwalnych z II wojny światowej. Podkreślałem w ostatnich dniach, że Mariupol i niektóre fragmenty Kijowa przypominają Warszawę z 1944 roku – kompletnie zrujnowaną, kompletnie zburzoną, aż serce się kraje.

O tym dzisiaj rozmawialiśmy, ale oczywiście, tym bardzo ważnym aspektem dla mnie, jako Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – kraju, który graniczy z Ukrainą, kraju, który jest, oczywiście, w związku z tym w potencjalnym zagrożeniu imperializmem rosyjskim – jest i będzie zwiększenie obecności Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschodniej flance Sojuszu. Bardzo się cieszę, że ten temat podnosili w zasadzie wszyscy i że nie został podniesiony ani jeden głos sprzeciwiający się zwiększeniu tej obecności.

Ja i kilku innych Prezydentów proponowaliśmy, żeby ta obecność była w ogóle obecnością przekształconą z Enhanced Forward Presence i Tailored Forward Presence na wysuniętą obecność obronną – czyli zmiana jej charakteru poprzez wprowadzenie dodatkowych brygadowych grup bojowych, poprzez wzmocnienie w związku z tym ilościowe i jakościowe obecności Sojuszu Północnoatlantyckiego, poprzez dodatkowe doposażenie sił zbrojnych armii państw, które znajdują się na wschodniej flance, a także poprzez wzmocnienie dodatkowym wyposażeniem przynajmniej na czas, dopóki te państwa swojego wyposażenia, choćby obrony przeciwrakietowej czy systemów przeciwlotniczych, same we własnym zakresie nie zakupią. To były nasze postulaty do sojuszników.

Są to kwestie, które będą dyskutowane przez najbliższe miesiące, bo – oczywiście – w tej kwestii ostateczne decyzje nie zapadły. Jest to temat, który dzisiaj jest na stole wszystkich forów, w jakich obraduje Sojusz Północnoatlantycki. Będziemy w związku z tym w najbliższych miesiącach o tym rozmawiali.

Wierzę, że odpowiednie decyzje – już konkretnie sformułowane – zostaną podjęte na szczycie NATO w Madrycie, który – jak Państwo wiedzą – będzie za dwa i pół miesiąca. Więc mamy dwa i pół miesiąca na prowadzenie w tym zakresie negocjacji; na to, by polskie propozycje, które zostały położone na stole, przedstawiać, by nakłaniać do ich przyjęcia, by dyskutować o nich z sojusznikami. To jest duże zadanie.

Przed momentem rozmawiałem o tym także z Prezydentami państw bałtyckich. Spotkaliśmy się już po posiedzeniu Sojuszu Północnoatlantyckiego i rozmawialiśmy właśnie konkretnie o tym, jaka praca czeka nas w najbliższych miesiącach, by wzmocnić wschodnią flankę Sojuszu.

Jest to duże zadanie, ale powtarzam: dla mnie bardzo ważnym sygnałem jest to, że nie ma zasadniczo sprzeciwu. Oczywiście na pewno będą dyskusje na temat ostatecznego kształtu wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu – jakie to mają być konkretnie ilości? Czym wschodnia flanka – jeżeli chodzi o infrastrukturę – ma być wzmocniona?

Natomiast nikt nie ma wątpliwości co do tego, że to wzmocnienie jest potrzebne – poczynając od Sekretarza Generalnego, poprzez wszystkich, oczywiście Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Pana Joe Bidena, na poszczególnych członkach Sojuszu kończąc. Wszyscy są tutaj absolutnie jednomyślni, żadnego sprzeciwu nie było, co – uważam – jest dla nas dobrą wiadomością. To z całą pewnością wzmocni nasze bezpieczeństwo.

Pan Prezydent Joe Biden bardzo mocno po raz kolejny podkreślił, że art. 5 jest i nie ma takich warunków, w których nie chroniłby on państw członkowskich NATO. Nie ma takiej opcji, że gdyby którekolwiek państwo członkowskie zostało zaatakowane, to art. 5 nie będzie uruchomiony.

Po raz kolejny usłyszeliśmy absolutnie twardą zdecydowaną deklarację Prezydenta Stanów Zjednoczonych, co – oczywiście – dla nas, zwłaszcza w dzisiejszej sytuacji, jest bardzo ważne i co przyjąłem też z dużą satysfakcją. Chcę to przekazać moim rodakom za Państwa pośrednictwem, bo to ma dzisiaj dla wszystkich w naszej części Europy i świata bardzo istotne znaczenie.

Bardzo mocno podkreśliłem – zresztą kilku Prezydentów również to podkreśliło – że właściwie nie ma co już wspominać o Akcie NATO–Rosja z 1997 roku. Rosja całkowicie ten akt podeptała, złamała zawarte w nim wszystkie najważniejsze zobowiązania. I mówienie dzisiaj, że ten akt obowiązuję, że ten akt kogokolwiek wiąże, po prostu byłoby śmieszne.

W związku z powyższym mamy carte blanche, jeżeli chodzi o podejmowanie decyzji – żadnych zobowiązań wobec Rosji nie ma. Rosja pogwałciła i złamała wszystkie zasady prawa międzynarodowego. Mało – złamała zasady nawet praw wojny. Na Ukrainie codziennie łamane są zasady praw wojny! Więc o czym my tutaj w ogóle mówimy?

Więc wsparcie dla Ukrainy jeszcze raz – wsparcie dla Ukrainy. Było bardzo dramatyczne wystąpienie Pana Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Muszę powiedzieć, że serce się ściskało, gdy prosił o pomoc, o wsparcie. Jest takie wrażenie, że bez wątpienia moglibyśmy – jako wspólnota euroatlantycka, jako NATO – zrobić więcej; że powinniśmy być w tym zakresie bardziej aktywni, powinniśmy więcej w tej kwestii działać. Na pewno będzie to przedmiot troski przywódców Sojuszu w najbliższym czasie.

Były jasne deklaracje, że pomoc dla Ukrainy zostanie zwiększona. Przyjąłem to z satysfakcją. Szczególnie dla nas jest istotne, by Ukraina była wspierana, by nie przegrała tej wojny, tylko aby była to porażka Rosji, by Rosja połamała sobie zęby na Ukrainie. I w związku z tym dwa razy się zastanowiła, zanim zaatakuje w przyszłości czy to jeszcze raz Ukrainę, czy kogokolwiek innego.

To są takie najważniejsze informacje, a więc w dużej części powtórzenie tego, co mówiłem do Państwa w ostatnich dniach; co mówiliśmy z Panem Prezydentem Klausem Iohannisem w czasie naszej konferencji prasowej w Bukareszcie.

Mamy zaplanowane spotkania – jeszcze przed szczytem NATO w Madrycie będzie spotkanie Bukaresztańskiej Dziewiątki, gdzie państwa Europy Centralnej należące do Sojuszu Północnoatlantyckiego, czyli my, będziemy ostatecznie między sobą ustalali nasze stanowisko na szczyt NATO w Madrycie. Będzie jeszcze także spotkanie – szczyt Trójmorza – też przed szczytem NATO, więc dodatkowa sposobność, by się spotkać w szerszym gronie niż tylko Bukaresztańska Dziewiątka. Więc tych momentów do rozmów, do negocjacji będziemy mieli jeszcze dużo.

Jak Państwo widzą, polityka międzynarodowa, a w szczególności polityka bezpieczeństwa, toczy się obecnie niezwykle intensywnie, bardzo szybko – takie są wymagania chwili. Ale zapewniam, że pracujemy, by bezpieczeństwo w jak największym stopniu zostało zapewnione i aby wszyscy w naszych krajach mogli spać spokojnie pewni swojego jutra i tego, że żaden z naszych krajów nie zostanie zaatakowany, ponieważ jesteśmy razem, stoimy wspólnie.

Nie ma dzisiaj potężniejszego sojuszu obronnego niż NATO – wiadomo, że NATO jest w stanie pokonać każdego. Nie ma takiego mocarstwa na świecie, którego nie są w stanie pokonać razem działające kraje Sojuszu Północnoatlantyckiego. Art. 5 jest tutaj kluczowy i wspólna, kolektywna obrona ma znaczenie absolutnie zabezpieczające przed jakąkolwiek poważną groźbą ataku.

I my też ze swojej strony – jako Polska – powinniśmy czynić wszystko, by zbudować także własny system obronny w oparciu o nasze możliwości, o rozwój naszych sił zbrojnych, o ich modernizację i wyposażenie, tak żeby się Polski nie opłacało atakować – żeby Wojsko Polskie było w stanie w pierwszej kolejności odeprzeć każdego napastnika, a pomoc Sojuszu Północnoatlantyckiego traktować wtedy wyłącznie jako wsparcie w sytuacji, gdy byłoby to konieczne.

Do tego dążymy, po to jest ustawa o obronie ojczyzny, po to są nowe formuły finansowania wydatków na obronność, po to plany rozwoju polskiej armii – właśnie żeby wszyscy mogli się czuć bezpiecznie; pewni, że Wojsko Polskie jest dostatecznie liczebne, sprawne i dobrze wyposażone, by obronić nasze państwo.

PODCASTY I GALERIE